71 obserwujących
521 notek
703k odsłony
  3164   5

O bolszewikach na salonach, czyli dlaczego paranoję trzeba dusić w zarodku?

Katastrofa to życie całej ludzkości pod panowaniem ustroju komunistycznego.
J. Mackiewicz
image

Po czym poznać bolszewika? Miedzy innymi po tym, że nie dopuszcza polemiki. Miał tak bolszewik sto lat temu i ma tak dziś. Wspominam o tym, gdyż jeden z bardziej znanych blogerów S24 w odpowiedzi na zdanie odrębne i zauważenie, iż diagnoza omawianego procesu  jest absolutnie błędną, sięgnął po… wykasowanie wpisu. Można i tak. Rzecz w tym, iż takie osoby są w mojej opinii doskonałym materiałem na współczesnych bolszewików. Nie dociera do nich żadna argumentacja, nie są skłonni do dyskusji, zdanie odrębne traktują jak zamach na prawdę objawioną. Są po prostu bezbronni wobec faktów i silni własnym doktrynerstwem. To nie wróży dobrze. Naiwni ludzie dobrej woli mogą skrzywić się wobec takiego dictum i zauważyć, że truchło komunizmu zostało całkiem niedawno złożone w niepoświęconej ziemi, przebite osikowym kołkiem i przyklepane łopatą. Problem w tym, że nie jest to prawdą. Bolszewizm to zjawisko transgraniczne i wciąż żywe. Infekuje ludność w górach, na nizinach, w dżungli, na pustyni i w metropoliach. Całkiem podobnie jak Covid-19. Najistotniejszą różnicą jest jednak to, że ten pierwszy ma na liczniku zdecydowanie więcej ofiar.

Całkiem niedawno zgłębiłem tematykę rewolucji bolszewickiej w Rosji. Wnioski przeszły moje najczarniejsze wyobrażania. Okazało się, iż kraj, który według rzetelnych prognoz z początku XX w. miał szansę stać się pierwszorzędną potęgą (i to wcale nie w oparciu o kompleks militarny) został bezprzykładnie sponiewierany i zrujnowany. Wystarczy wspomnieć, iż w latach 1917-1924 liczba ludności Rosji (w granicach ZSRR) zmniejszyła się o 5 do 7 milionów. W kolejnych dekadach też nie było lepiej i kolejne miliony istnień ludzkich zapłaciły życiem za oddanie kraju w ręce czerwonych zbrodniarzy. Rzecz jasna nie jestem fanem porządków rosyjskich. Nie mogę jednak nie dostrzegać faktów. O zdolnościach komunizmu w zakresie zbrodni zaświadczyły następnie wydarzenia w krajach poddanych sowieckiej opresji, a potem procesy dokonujące się w Chinach, Kambodży, Etiopii…

Odnoszę wrażenie, że wspomniane krwawe karty zbyt wielu nie nauczyły niczego. Wciąż spoglądają oni z uznaniem na bolszewicką ideologię i z miedzianym czołem wychwalają czerwonych heroldów. Ofiar nie widzą w ogóle. A salon klaszcze… To smutne i zarazem przerażające, bo przecież historia wcale się nie skończyła i istnieje potencjalne niebezpieczeństwo przejęcia sterów władzy przez zwolenników bredni prokurowanych przez Marksa, Engelsa, Lenina, Che Guevarę, Zandberga, Biedronia, Żukowską…

Jestem głęboko przekonany, że aby temu zapobiec należy, a nawet trzeba, stanowczo postawić tamę zapędom wszelkiej maści bolszewików. Tym z gmachu przy Wiejskiej, tym produkującym się na łamach gazet i w TV, ale również tym, którzy swoje smętne i przepełnione nienawistnym jadem deklaracje propagują w Internecie. Nie wiem czy zdrowa część naszego społeczeństwa jest na to gotowa. Obawiam się, że nie. A szkoda, ponieważ tolerowanie zboczeń nigdy nie kończyło się happy endem. Zawsze za aberracje najbardziej słono płacili ludzie zwykli, poczciwi, pragnący żyć bez rewolucyjnych uniesień. I już niebawem historia może się powtórzyć. Nie do wiary? W celu uzasadnienia mego poglądu przywołam kilka cytatów obrazujących podejście bolszewii do przeciętnych „Kowalskich”:

„Nie ma nic niemoralnego w tym, że proletariat dobija ginącą klasę. To jego prawo. Jesteście oburzeni […] drobnym terrorem […], który stosujemy wobec wroga klasowego. Ale miejcie na uwadze to, że najdalej za miesiąc terror nabierze o wiele straszliwsze formy, na wzór wielkich rewolucjonistów Francji. Naszych wrogów czeka nie więzienie, lecz gilotyna.”
Lew Trocki, grudzień 1917 r.

„Lenin miał mi za złe zastrzeżenia [do dekretu], które zgłaszałem w imię rewolucyjnej sprawiedliwości. Doprowadzony do ostateczności, zawołałem: „Więc po co zawracamy sobie głowę Komisariatem Sprawiedliwości? Nazwijmy go po prostu Komisariatem Eksterminacji Społecznej i skończmy z tym wszystkim”. Leninowi nagle rozjaśniła się twarz i zawołał: „Świetnie ujęte […] tym właśnie powinien być […] ale nie możemy tego głośno powiedzieć.”
Izaak Sternberg, marzec 1918 r.

„Nie prowadzimy wojny z pojedynczymi osobami. Likwidujemy burżuazję jako klasę. W czasie śledztwa nie szukaj dowodów, że oskarżony słowem i czynem występował przeciwko władzy radzieckiej. Podstawowe pytanie jakie powinieneś zadać to: do jakiej klasy należy oskarżony? Skąd pochodzi? Jakie jest jego wykształcenie lub zawód ? Odpowiedzi na te pytania powinny określić los oskarżonego. W tym leży znaczenie i istota Czerwonego Terroru.”
Marcinas Lacins, kwiecień 1918 r.

Lubię to! Skomentuj255 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka