85 obserwujących
565 notek
762k odsłony
  1338   10

Historia lubi się powtarzać albo o tym jak Bolesław Krzywousty „konstytucji” bronił

Jeżeli pieniędzy naszych lub rycerzy polskich żądasz tytułem trybutu, to mielibyśmy się za niewiasty, a nie za mężów, gdybyśmy wolności swej nie bronili. Do przyjęcia zaś buntownika lub do podzielenia się z nim niepodzielnym królestwem nie zmusi mnie przemoc żadnej [obcej] władzy, a chyba tylko jednomyślna rada moich [doradców] i swobodna decyzja mojej własnej woli. Przeto jeślibyś po dobroci, a nie z pogróżkami zażądał pieniędzy lub rycerzy na pomoc Kościołowi Rzymskiemu, uzyskałbyś zapewne nie mniej pomocy i rady u nas niż twoi przodkowie u naszych. Zatem bacz, komu grozisz: jeśli zaczniesz wojnę, znajdziesz ją!

Warto dodać, iż Krzywousty zdawał sobie sprawę z faktu, że imperator ma wielu popleczników. Wewnętrznych i zewnętrznych. Wśród nich – a jakże! – znaleźli się i Czesi. To taka wielowiekowa tradycja… Tak o postawie naszych słowiańskich „braci” wspominał nasz najstarszy dziejopis:

Nadto także Czesi, nawykli do życia z łupów i grabieży, zachęcali cesarza, by wkroczył do Polski, zapewniając go, że dobrze znają drogi i ścieżki wiodące przez polskie lasy.

W końcu sierpnia i we wrześniu roku 1109 przeważające siły niemiecki wraz ze wspomagającymi ich Czechami oblegały umocniony gród głogowski. Początkowo siły najeźdźców zdobyły przewagę i spowodowały, iż grodzianie wysłali poselstwo do cesarza. Dla zabezpieczenia uczciwego negocjowania najznaczniejsi mieszkańcy (elita!)  wydali jako zakładników własne dzieci. Gdy po nierozstrzygniętych negocjacjach, zgodnie z panującym ówcześnie w Europie zwyczajem, poprosili o oddanie zakładników, Niemcy ustami cesarza odpowiedzieli tak:

Owszem, jeśli mi gród oddacie, to zakładników nie będę zatrzymywał, lecz jeśli mi opór stawiać będziecie, to i was, i zakładników w pień wytnę.

 Na to grodzianie: "Możesz wprawdzie dopuścić się na zakładnikach wiarołomstwa i mężobójstwa, lecz wiedz [o tym], że w ten sposób żadną miarą nie potrafisz uzyskać tego, czego żądasz!

Tego rodzaju odpowiedź zagotował krew w żyłach germańskich najeźdźców. Któż bowiem poważyłby się tak hardo stawać wobec podbójców Połabia, północnej Italii, dzikich Madziarów, Saracenów, Francuzów, Duńczyków?

Zewsząd zatem przypuszczono szturm do grodu i z obu stron podniósł się krzyk potężny. Niemcy nacierają na gród, Polacy się bronią, zewsząd machiny wyrzucają głazy, kusze szczękają, pociski i strzały latają w powietrzu, dziurawią tarcze, przebijają kolczugi, miażdżą hełmy; trupy padają, ranni ustępują, a na ich miejsce wstępują zdrowi. Niemcy nakręcali kusze, Polacy - machiny oprócz kusz; Niemcy [wypuszczali] strzały, Polacy - pociski oprócz strzał; Niemcy obracali proce z kamieniami, Polacy kamienie młyńskie z zaostrzonymi drągami. [Gdy] Niemcy, osłonięci przykryciem z belek, usiłowali podejść pod mur, Polacy sprawiali im łaźnię płonącymi głowniami i wrzącą wodą. Niemcy podprowadzali pod wieże żelazne tarany, Polacy zaś staczali na nich z góry koła, nabijane żelazem; Niemcy po wzniesionych drabinach pięli się w górę, a Polacy nabijali ich na haki żelazne i podnosili w powietrze.

Dzielna postawa głogowian doskonale współgrała z planami Krzywoustego. Tenże, korzystając z bohaterskiej postawy swych rodaków, nie ustawał w wysiłkach uprzykrzających życie napastnikom. Nękał ich we dnie i w nocy, w czasie słonecznym i podczas deszczu, znienacka i otwarcie…

W ten sposób tak liczne i sprawne wojsko [interwentów] wprawił w taki strach, że nawet Czechów, urodzonych łupieżców, zmusił, by jedli własne zapasy albo [całkiem] pościli. Nikt bowiem nie śmiał wychylić się z obozu, żaden giermek nie poważył się trawy zbierać, nikt nie wychodził nawet za swą potrzebą poza rozstawioną linię straży. Obawiano się Bolesława w dzień i w nocy, ciągle mając go w pamięci, nazywano go "Bolesławem, który nie śpi.

Henryk V widząc zmęczenie, straty i strach panujący w szeregach własnych wojsk oraz nieustępliwość Polaków, postanowił wyjść z konfliktu z twarzą. W tym celu wysłał do księcia polskiego list następującej treści:

Cesarz Bolesławowi, księciu polskiemu [oświadcza] swą łaskę i pozdrowienie. Poznawszy twą dzielność, przychylam się do rad moich książąt i otrzymawszy 300 grzywien, spokojnie stąd odejdę. Wystarczy mi to za dowód czci, jeśli pokój będzie między nami i miłość. Jeśli zaś nie spodoba ci się na to zgodzić, to rychło możesz mnie oczekiwać w swej krakowskiej stolicy.

Najpotężniejszy władca Europy znów się mocno przeliczył, bo młody Bolesław tak odrzekł cesarzowi:

Bolesław, książę polski [ofiarowuje] cesarzowi pokój, ale nie za cenę denarów. Do waszej cesarskiej woli pozostaje iść [dalej] lub wracać, lecz postrachem lub dyktując [jednostronnie] warunki nie znajdziesz u mnie nawet jednego lichego obola. Wolę bowiem w tej chwili stracić królestwo Polski, broniąc jego wolności, niż na zawsze spokojnie je zachować w hańbie [poddaństwa]!

Pominę dalszy rozwój wypadków, gdyż efekty ekspedycji mającej na celu postawienie Polaków do pionu najlepiej charakteryzują słowa Galla Anonima:

Z takim to tryumfem opuścił cesarz Polskę, wynosząc mianowicie żałobę zamiast wesela, trupy poległych zamiast trybutu na wieczną rzeczy pamiątkę.

Przełóżmy teraz opisane wydarzenia na współczesność. Dziś, po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, zarówno krajowe jak i zagraniczne siły sprzysięgły się przeciw  większości Polaków. Zdawać się może, iż siły przeciwników są przemożne. To  najpewniej jest prawdą. Rzecz w tym, że we wszelkich konfliktach poza pieniądzem, gospodarką, liczbą ludności itd. liczy się jeszcze coś. Tym „czymś” jest morale, wola walki i przekonanie o słuszności sprawy. Historia zna wiele przypadków, gdy strona potencjalnie skazana na klęskę wychodziła z konfliktu z tarczą. Takim wzorcem powinny być dla nas przypadki z czasów Bolesław Krzywoustego. Wtedy to przewaga naszego zachodniego sąsiada był przytłaczająca. Znacznie większa niż dziś.  Liczne i bogate miasta Bawarii, Burgundii i Nadrenii, zasobność skarbca cesarskiego, co najmniej czterokrotna przewaga Niemców w zakresie potencjału ludzkiego, przewaga w uzbrojeniu… A jednak to my wygraliśmy. Obroniliśmy nasz świat. Dlatego oczekuję od naszych władz, aby mimo przepotężnych nacisków, istnienia V Kolumny i wszechobecnej wrogiej propagandy mądrze i konsekwentnie podążały drogą jednego z największych Piastów. Naszych odważnych Piastów.


Link:
http://lektury.kochamjp.pl/teksty_/kronika_Galla_Anonima_tekst.pdf

--------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.








Lubię to! Skomentuj58 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura