94 obserwujących
662 notki
990k odsłon
  5433   16

Czy Rzeczpospolita może być mocarstwem?

Arkę Noego zbudowali amatorzy, a Titanica profesjonaliści…
Anonim

image

Położyłem się późno. Morfeusz chyba o mnie zapomniał. Wreszcie…

Najtajnieszy z tajnych budynków pomiędzy Bugiem a Renem. Przyćmione pomieszczenie, zagospodarowane jedynie niewielkim, wprost prymitywnym, stołem i dwoma krzesłami. Przy jednym jego końcu kanclerz Republiki Federalnej. Na wprost niego premier Rzeczpospolitej Polskiej. Atmosfera gęsta, napięta, wybuchowa. Musiało się nazbierać.

- Słuchaj. Skoro nie ma tu kamer i publiczności, to powiem ci bez ogródek: spasuj! To my rozgrywamy piłkę na tym kontynencie i nie ma takiej siły, żeby woli mojego kraju ktokolwiek mógł się sprzeciwić. Rozumiesz? Bajki możemy opowiadać do oka kamery, a tu nie trzeba konwenansów. Dlatego powtórzę: macie zlikwidować Izbę Dyscyplinarną, przyjąć założenia Zielonego Ładu, odpieprzyć się od prasy zarządzanej przez naszych managerów, wycofać zarzuty wobec prezydentów Gdańska i Wrocławia, zaprzestać gmerania przy CPK, zasypać kanał na Mierzei Wiślanej i wreszcie… Zapamiętaj! Dajcie spokój jątrzeniu przeciw Rosji. Zrozumiałeś? Słyszysz? Zrozumiałeś? Przemyśl to dobrze, bo jeśli nie, to zrobimy wam, Polaczkom, z waszych dup jesień średniowiecza. Hast du verstanden?

Zapadła cisza. Tak pierwotna i dojmująca, że słychać było przyśpieszone bicie serca kanclerza.  Premier RP ziewnął. Niczym nieodrodny uczeń śp. L. Falandysza zlustrował stan swych wypielęgnowanych paznokci, a następnie podniósł głowę z wyciągniętym do przodu podbródkiem i stalowym wzrokiem wycelował w oczy interlokutora. Następnie wycedził zimne - niczym arktyczny lód - …

-Spróbuj!

Dalszego rozwoju wypadków nie pamiętam. Zadzwonił budzik.

Ach! Ile dałbym za to, aby taki scenariusz miał miejsce. Czułbym się niczym król i królowa sera. Wszystko miałoby inne, bardziej pastelowe barwy, a życie w kraju nad Wisłą nabrałoby wreszcie pełnego smaku. Ale, ale… Czy tego rodzaju rozmowę trzeba uznać jedynie za senną marę? Hmm…

Portfolio polskich przewag jest dość skromne. Wprawdzie nie wypadliśmy sroce spod ogona i nasze rolnictwo, przetwórstwo spożywcze, zdolności do absorpcji innowacji, informatyka, przemysł meblarski, mobilność społeczna, zdolność do poświęceń i tolerancja wobec odmienności są z światowej górnej półki, to jednak jest to trochę mało, by zgromadzić taki potencjał, który pozwoliłby każdemu z naszych bliższych i dalszych sąsiadów oświadczyć: bastuj! Tu nie pomogą żadne zaklęcia. Jednak to nie wszystko. Otóż, kilka dni temu przeglądałem kilka opracowań sporządzonych przez specjalistów z Europy i USA, poświęconych mocy poszczególnych państw oraz przyszłości świata. W każdym z nich nasz kraj uznawany jest za potencjalnego hegemona Europy środkowo-wschodniej. Megalomania? A skąd! Przecież wspomnianych analiz nie dokonywał J. Sasin wraz ze Z. Ziobro, ale uznani w świecie spece od potęgometrii. I to oni uznali, że rewolucyjna przemiana w stosunku do zasobów Rzeczypospolitej oraz przewartościowanie ustroju mogłoby (!) skutkować tym, iżby Polska stałaby się regionalnym mocarstwem.  Fantazje? Urojenia? Marketing?

Popatrzmy na problem bez uprzedzeń i kompleksów. Taka Hiszpania, choć nieco od nas bogatsza, swą siłę czerpie przede wszystkim z możliwości oddziaływania na regiony postkolonialne. To dzięki temu faktorowi znawcy tematu uznają Madryt za potęgę regionalną. Nie inaczej sytuacja wygląda w przypadku Turcji. To władze w Ankarze dokonują projekcji siły aż po Azję Centralną i wcale nie ze względu na siłę gospodarki czy też położenie, ale dzięki dążeniu do zrealizowania idei panturkizmu oraz sile armii uznawana są za istotny czynnik ładu światowego. Takich przykładów jest wiele. W Azji, Afryce, Ameryce Południowej. Republika Korei, Izrael, RPA... Zatem jakie warunki winniśmy spełnić, aby zostać zapisanymi w poczet mocarstw (regionalnych)?

Moim zdaniem warunki sine qua non są cztery. Po pierwsze, musimy stworzyć siły zbrojne gotowe i zdolne nie tylko do obrony naszego terytorium, lecz również do przeprowadzenia projekcji siły poza naszymi granicami. Po drugie, należy wykorzystać naszą pozycję w stosunku do narodów żyjących poza wschodnią granicą RP. Przyciągać Ukraińców, Białorusinów oraz inne społeczności ku polskiej kulturze, ideom, tradycji, sposobowi życia. Tych, którzy do nas przyjechali, i tych, którzy na co dzień żyją nad Dnieprem i Dźwiną. Po trzecie, jako nieodzowne jawi się położenie nacisku na zreformowanie szkolnictwa wyższego. Zarówno na płaszczyźnie nauk technicznych, jak i humanistycznych. Te pierwsze mają budować nasza siłę fizyczną, a te drugie duchową. Po czwarte wreszcie, musimy zacząć się… szanować. Nie może być bowiem tak, że jedna połowa narodu śledzi z rozwartą paszczą i wielkimi oczami wszystko to, co dzieje się na Zachodzie czy też na Wschodzie, a rynek tutejszy uznaje za zaściankowy i nic nie warty. Prócz tego spija słowa z ust przedstawicieli Zachodu (nawet najdurniejszych i najbardziej sprzedajnych), a wszelka myśl powstałą i rozpowszechnianą nad Wisłą uważa za bzdet, szowinizm i prowincjonalizm. 

Uff… Być może powyższe wynurzenia wydadzą się przesadzonymi i w żaden sposób nieuzasadnionymi. Z czym do ludu?! To jednak tylko pozór. Moim, i nie tylko moim, zdaniem, mamy wiele atutów. Trzeba je tylko odpowiednio wykorzystać i powrócić na ścieżkę już dawno wytyczoną przez pozytywistów, ale również Żółkiewskich, Tarnowskich, Chodkiewiczów, Sobieskich. Jeśli prześpimy okno dziejowe, które właśnie jest otwarte, to pozostanie nam tylko brać przykład z dobrego wojaka Szwejka. Sądzę, że tego żaden syn i żadna córka tej ziemi nie chce. Czekam zatem na moment, gdy premier polskiego rządu będzie mógł śmiało rzucić w twarz każdego zagranicznego machera, szantażysty i tyrana: Spróbuj!


Link:

http://czasopisma.isppan.waw.pl/index.php/sp/article/view/1080

--------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych



Lubię to! Skomentuj244 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka