Bazyli1969 Bazyli1969
398
BLOG

Słupy w rzece Sali, czyli o tym jak Polacy rządzili za Odrą

Bazyli1969 Bazyli1969 Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 27

Głowa bez pamięci jest jak twierdza bez garnizonu.
Napoleon Bonaparte
image

Jako państwo, naród i społeczeństwo jesteśmy obecnie w defensywie. Głębokiej i na wielu polach. To fakt i nie warto się z tym stwierdzeniem spierać, ale… Czy ta nasza słabość  wynika z braku potencjału intelektualnego, demograficznego, kulturowego, tożsamościowego? Chyba jednak nie. Wydaje się bowiem, że problem leży gdzie indziej, a mianowicie w nadwiślańskich elitach lub – mówiąc precyzyjnie – w zrzeszeniach uważających się za predestynowane do kierowania okrętem „Rzeczypospolita”. To oczywiście temat rzeka, albo i ocean, któremu warto poświęcić kilkadziesiąt tomów rozważań. Z tej przyczyny zostawiam to lepszym piórom oraz obszerniejszym miejscom i na miarę swoich możliwości postaram się zwrócić uwagę Szanownych na kwestie, o których  – jak sądzę – ponad 90% moich rodaków ma skromniejsze pojęcie niźli o tzw. czarnych dziurach lub językach suahili.

„Gall Anonim” w części „Kroniki polskiej” opisującej czasy panowania Bolesława Chrobrego wspomniał m.in., że nasz władca „nieposkromionych Sasów z taką mocą poskromił, że w środku ich ziemi żelaznymi słupami wbitymi w rzece Sali oznaczył granice Polski”. Czy syn Mieszka I wbił te słupy czy też nie, jeszcze długo, albo i na zawsze, pozostanie tajemnicą. Oczywiście funkcjonują znawcy tematu, którzy wspominkę Galla uznają za wymysł, bo „Któż by wbijał w dno rzeki żelazne, czyli niezwykle ówcześnie drogie, konstrukcje? To absurd!”. Może tak, a może nie. Wiele informacji wydających się naszym rówieśnikom bajędami w wyniku działań archeologów znalazło potwierdzenie. Mniejsza z tym… Z naszego punktu widzenia najistotniejszym jest fakt, iż nasz pierwszy król wytyczył granice swego państwa na zachodzie daleko w głąb współczesnych Niemiec. Łużyce, Miśnia, Milsko, a pewnie i zachodnia część Ziemi Lubuskiej…  Grody: Strzała, Miśnia, Budziszyn, Milsko, Lubusz… W prostej linii (licząc np. od Odry do Sali) to ok. 200 km. Rozmach! I to w sytuacji, gdy ludność Rzeszy była dwa i pół, trzy, a może i jeszcze bardziej liczna od naszych antenatów. Była też bogatsza, bardziej doświadczona i dysponowała znaczną przewagą materialną. Cóż… Tak czasem bywa. Czasem?

Trzeba nadmienić, że Bolesław oznaczany numerem porządkowym I, nie był wyjątkiem. W jego ślady – jeśli chodzi o aktywną politykę zaodrzańską – poszli jego potomkowie. Mieszko II, Bolesław Szczodry zwany też Śmiałym i przede wszystkim Bolesław Krzywousty. Każdy z nich wykorzystywał sprzyjającą koniunkturę i gdy tylko niemiecki kolos zataczał się pijany lub gorączkował, nasi książęta i królowie poczynali sobie na zachodzie bez kompleksów. Tu przesunęli granice o rzut kamieniem, tam zwasalizowali jakieś książątko, w jeszcze innym miejscu roztoczyli nieformalną opiekę nad słowiańskimi (jeszcze!) wspólnotami. Np. XII wieczne Kroniki Nienburskie zawierają przekaz, iż ludność zamieszkująca ówcześnie wschodnie połacie współczesnego pogranicza Saksonii i Brandenburgii uznawała de facto zwierzchnictwo książąt piastowskich, mimo że de jure rządzili w tym regionie Niemcy. Bolesław Krzywousty (świadomie nie przypisuję mu liczebnika III) był panem nie tylko ziem polskich i Pomorza Zachodniego, ale także wyspy Rugii. Ba! Aż po druga połowę XII w. wpływy polskie sięgały współczesnego Berlina! To w tych okolicach rządził książę Jaksa z Kopanicy (Iacza de Kopnick, Iakza de Coptnik), używając do końca tytułu kniaź/knez. Jeden z germańskich  dziejopisów, czyli Henryk z Antwerpii, zainteresowany zmaganiami Jaksy z Albrechtem Niedźwiedziem (niemieckim księciem o wyjątkowo wśród Słowian złej sławie), zauważył, że Jaksa utrzymywał się na stolcu książęcy dzięki „wielkiej” pomocy Polaków.  Niestety podziały dzielnicowe, a także spór młodych Piastów z seniorem rodu uniemożliwiły udzielanie pomocy Jaksie i jego poddanym Stodoranom, w sposób systematyczny i znaczący. W roku 1157 polski przyczółek za Odrą upadł, a sam Jaksa – najpewniej – osiadł na Śląsku. To jednak nie koniec, gdyż dopiero roku 1249 przyniósł – zasadniczo – definitywny koniec penetracji polskiej na zachód od jednej z naszych głównych rzek. To właśnie wtedy, zniemczony hulaka i oczajdusza, tj. Bolesław zwany Rogatką ze śląskiej linii potoków Krzywoustego, odsprzedał Ziemię Lubuską (wraz z leżącym na zachodnim brzegu Odry potężnym grodem w Lubuszu) arcybiskupowi magdeburskiemu. Od tej pory władztwo Piastów sięgało ziem dzisiejszych wschodnich Niemiec jedynie w mikroskali i efemerycznie. Aż zanikło dokumentnie, a chłopi, mieszczanie i rycerze z krajów niemieckich wdarli się na Śląsk, Pomorze, do Wielkopolski, na Kujawy… Szkoda…

image

Jaki z tego morał? Oczywisty, żeby nie powiedzieć łopatologiczny. Zawsze, gdy polska wspólnota potrafi i chce występować wobec zewnętrznych potęg jako jedność, osiąga cele znacznie przekraczające przewidywania wynikające z prostych wyliczeń matematycznych. Natomiast wtedy, gdy pojawiają się ohydne podziały, podsycane przez agentów obcych mocarstw i ludzi gardzących dziedzictwem przodków, wszystko się sypie. Dla uzasadnienia tej prawdy nie trzeba pogłębionych analiz socjologicznych, kosztownych badań oraz rozdzielania włosa na czworo. Wystarczy zajrzeć do skarbnicy historii, by ujrzeć utracone szanse i smutne konsekwencje sporów. Gdyby nasz naród miał choćby tyle szacunku dla siebie jak mają Anglicy czy Szwedzi, to dziś nie jeździlibyśmy na saksy do Berlina, Lipska czy Lubeki, ale w ramach szkolnych i indywidualnych wycieczek zwiedzalibyśmy dawne wieleckie, obodrzyckie, stodorańskie i milczańskie, a dziś polskie miasta. Lipce (nie Leipzig), Wołogoszcz (nie Wolgast), Branibor (nie Brandenburg), Lubice (nie Lübeck), Drażdany (a nie Dresden), Strzałów (a nie Stralsund)… Ech…

------------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych


Bazyli1969
O mnie Bazyli1969

Jestem stąd...

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura