38 obserwujących
264 notki
269k odsłon
330 odsłon

Czy wykład J. Bartosiaka na UW to tylko promocja książki czy praca u podstaw?

Wykop Skomentuj9

Za maniaków zawsze okrzykuje się ludzi, których postępkami rządzą imponderabilia
M. Wańkowicz

image

Choć trochę już przeżyłem  i co nieco widziałem, to wciąż bywam zaskakiwany. W sumie to miłe uczucie. Zwykle. Niekiedy bowiem bywa tak, iż nowe informacje uwidaczniają poziom naszej nieświadomości, albo – co gorsza – obdzierają ze złudzeń, które od niepamiętnych czasów  traktowaliśmy  niczym świętość. Cóż, nie jest to myśl odkrywcza, jednak jeśli spojrzeć na nią w szerszym kontekście, to ta przypadłość dotyka nie tylko pojedynczych osób żyjących nad Wisłą, ale również całą zbiorowość Polaków, rozumianą jako wspólnota idei, tradycji, języka, wartości oraz interesu. Szczególnie dotkliwie odczuwa się prawdę o płytkości sądów, minimalizmie zamierzeń, ograniczonej perspektywie i – co tu kryć – prowincjonalizmie, gdy mówią do nas o tym rodacy. Oczywiście nie ci, którzy nie ustają w przekonywaniu współplemieńców do tego, że aby zostać światowcem pełną gębą należy trzymać „ruki pa szwam” oraz słuchać poleceń bogatszych i silniejszych. Myślę tu o ludziach, u których sarmacki rozmach i brak kompleksów splotły się nierozerwalnie z piastowskim realizmem i nieustępliwością.

Lubię w wolnych chwilach poszperać w sieci, gdyż właśnie tam mam możliwość wysłuchać opowieści tego rodzaju osób. Nie jest ich wiele, co samo w sobie wydaje się naturalnym, ale jednorazowa porcja uzyskanych od nich informacji znaczy więcej niż całe godziny gadulstwa sprzedawanego przez mądrali okupujących od rana do nocy studia różnych telewizji. Nie dalej jak wczoraj natrafiłem na nowy wykład J. Bartosiaka. Tym razem odbył się on na Uniwersytecie Warszawskim i zgromadził kilka setek słuchaczy (w tym wielu młodych ludzi). W pierwszej chwili odniosłem wrażenie, iż spotkanie ma charakter czysto marketingowy i lubiany przeze mnie doktor w ten oto sposób promuje swą najnowszą książkę pt.  „Przeszłość jest prologiem”. Jak bardzo się pomyliłem dotarło do mnie już w pierwszych minutach wykładu. Rzecz jasna zdradzać jego treści nie zamierzam, ale o kilku sprawach warto wspomnieć.

Otóż odniosłem wrażenie – graniczące z pewnością – że J. Bartosiak całkiem niedawno, czyli w krótkim okresie prezesowania „CPK”, zderzył się ze ścianą niemożności, a może nawet niezrozumienia. Nie mam pojęcia czy kraksa ta miała „krwawy” charakter czy też uczestnicy zostali tylko lekko ranni i rozeszli się po dżentelmeńsku. W każdym razie przełożył „wajchę” i postanowił poświęcić się pracy u podstaw. A roboty jest huk! Wszak świadomość uwarunkowań geopolitycznych w naszym kraju dopiero kiełkuje. Tak naprawdę o istnieniu tej „tajemnej nauki” wiedzą li tylko nieliczni, i nie dał bym sobie uciąć nawet małego palca za to, że wśród decydentów (z wyjątkami) znajomość zagadnienia przekracza średnią w narodzie. Jednym zdaniem: nie jest dobrze.

Jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy? Jest ich wiele, lecz najważniejszą wydaje się ta, że w ciągu kilkuset lat podległości wobec ościennych potęg utraciliśmy zmysł będący onegdaj immanentną cząstką charakteru naszych antenatów. Ci, którzy do niedawna pamiętali o politycznych aksjomatach polegli, zmarli w kazamatach, wyemigrowali lub zaszyli się w prywatności. Ostatnim przebłyskiem geniuszu (tak geniuszu!) polskiej myśli geopolitycznej były próby zorganizowania buforu pomiędzy Rzeczpospolitą a Rosją Sowiecką (1918-1921), a gdy to okazało się ponad nasze siły, wyrąbanie granic w takim kształcie, który umożliwiłby  narodowi aspirowanie do ówczesnej pierwszej ligi państw świata. To jednak przeszłość i według J. Bartosiaka musimy dokonać uwspółcześnienia oglądu sytuacji oraz przeprowadzić rekalibrację naszych narzędzi mocy.

Wiem, że problematyka geopolityczna nie cieszy się zbytnim szacunkiem nawet u bardzo rozsądnych ludzi. Takim wzorcowym przykładem jest S. Michalkiewicz, który w celu wyrażania swego stosunku do tej dziedziny wiedzy co jakiś czas przytacza anegdotkę o „leju kontynentalnym”. Jego prawo. Nic jednak nie tłumaczy lepiej zmian i przewartościowań w skali makro, przenoszonych po upływie określonego czasu na skalę mikro,  jak właśnie geopolityka. Cóż bowiem znaczą wewnątrz polskie swary, przepychanki i nawet pożądane reformy wobec szykujących się gargantuicznych zmian? Czy planując remontu dachu domostwa nie powinniśmy zapoznać się najpierw z prognozą pogody? Czy rozsądny właściciel przed sprzedażą kawałka pola kupcowi nie powinien sprawdzić planów zagospodarowania przestrzennego dla tej okolicy? Czy więcej ugra ten, który oddaje się całkowicie i bez reszty jednemu senior partnerowi, czy też ten, który umiejętnie negocjuje z kilkoma potencjalnymi sojusznikami i jednocześnie trzyma za pazuchą potężna lagę?

Na te oraz wiele innych pytań stara się odpowiedzieć J. Bartosiak. I choć zapewne wszystkie odpowiedzi nie mogą być trafne, to chwała mu za to, że niesie w lud kaganek oświecenia. Może wśród naszych potomnych to źródło światła rozpali się jasnym i mocnym płomieniem.


Linki:
https://mnk.pl/aktualnosci/polski-superbohater-wczoraj-dzis-i-jutro


Wykład:
https://www.youtube.com/watch?v=cPIyMA9hRUA






Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka