44 obserwujących
290 notek
315k odsłon
1502 odsłony

Lewica, komunizm, kłamstwo, czyli kradzież nader zuchwała

Wykop Skomentuj55

Słowicze dźwięki w mężczyzny głosie,
A w sercu lisie zamiary.

Adam Mickiewicz

image

W 1977 r. została wydana po raz pierwszy głośna książka autorstwa A. Michnika, pt. „Kościół, lewica, dialog”. Zawarte w niej tezy i recepty stały się materiałem do dyskusji w szeroko pojętych środowiskach opozycyjnych oraz kościelnych. W efekcie przyjęto znaczną część postulatów Michnika, co – trzeba to przyznać - zaowocowało Sierpniem 1980 roku.

Jednym z trwałych rezultatów ówczesnej kooperacji „rewizjonistów” z reprezentantami „tubylców” było wprowadzenie do obiegu pojęcia „lewica laicka”. Prawdę powiedziawszy w tej dwuwyrazowej zbitce znalazło się 50% kłamstw. O ile bowiem laickość wśród koleżeństwa tworzącego krąg „rewizjonistów” aż biła po oczach, o tyle lewicowości - pojętej w klasyczny sposób – było tam tyle co kot napłakał. No, ale taką nomenklaturę determinowała mądrość etapu, której istotność oraz instrukcje użytkowania, potomkowie pierwszych władców PRL znali aż za dobrze.

Zdolności tej nie pozbyli się w późniejszych latach, bo i dziś termin „lewica” wykorzystywany jest przez nich oraz ich sympatyków, niczym uniwersalny wytrych do serc i głów licznej rzeszy obywateli. Trudno aby było inaczej, gdyż liczona w dziesiątkach wiosen indoktrynacja, a także rachityczność prób przywrócenia słowom prawdziwego znaczenia, sprzyjały ideowym hochsztaplerom. Prawdę powiedziawszy – sprzyjają również współcześnie. Widać to doskonale na licznych przykładach. Zarówno lamus o nazwie SLD zaludniony przez zadziwiająco żwawych i niezniszczalnych wręcz dziadków, społeczność wyrachowanych i opętanych seksualnością odmieńców, jak i sekta skupiona wokół reemigranta z Danii, afiszują się ze swoją rzekomą lewicowością. Gwoli sprawiedliwości trzeba powiedzieć otwarcie, że wszyscy oni razem i każdy z nich z osobna, kłamią. I robią to z tupetem daleko większym niż ich ideowy kamrat, tj. Ferenc Gyurcsány, wsławiony frazą „Kłamaliśmy rano, nocą i wieczorem”.

Dlaczego wypominam ww. środowiskom kłamstwo?  Po pierwsze, nie można przechodzić obojętnie obok złodzieja i kłamcy czerpiącego bez skrupułów z dorobku innego człowieka. Szczególnie takiego, który nie ma już możliwości dochodzenia praw autorskich. Po drugie, dla odbudowy normalności jawi się jako niezbędne przywrócenie słowom pierwotnego znaczenia. I wreszcie, zwyczajnie nie trawię farbowanych lisów. Rzecz jasna oskarżenie o kłamstwo to poważna sprawa. Wiem o tym. Przeto, na ile to możliwe, przedstawię uzasadnienie mojej opinii.

Większość z nas słyszała o takich tuzach jak Marks czy Lenin. Znaczna mniejszość – być może – miała okazję przeżyć fizyczny kontakt z pracami obu wymienionych. Ale prawdopodobnie jedynie nieliczni dotarli do twórczości Fryderyka Engelsa. Tego ukrytego nieco w cieniu ideologa komunizmu żadna miarą nie wolno lekceważyć. Zawsze stał przy boku Marksa i – mało kto o tym pamięta -  od czasu do czasu inspirował swymi przemyśleniami tego „ojca wszystkich proletariuszy”.

Niezwykle ciekawą jawi się krótka broszura, będąca nieomal „Biblią” wyznawców permanentnej i powszechnej rewolucji, zatytułowana „Zasady komunizmu” (de facto „Manifest komunistyczny” to ze względu na chronologię powstania zaledwie „katechizm”).  Została ona ogłoszona drukiem w roku 1847, czyli kilka miesięcy przed najsławniejszym dziełem jego ideowego druha. Nie jest tajemnicą, iż przemyślenia i nauki obu XIX wiecznych filozofów stanowiły i stanowią kanon postępowania komunistów. I dziś nawet w naszym kraju potwierdzają to zwolennicy K. Marksa skupieni w Stowarzyszeniu Marksistów Polskich. Skoro tak, to poświęćmy kilka chwil na zapoznanie się z nieśmiertelnym przesłaniem jednego z prekursorów tego nurtu.

W „Zasadach komunizmu” wyimaginowany rozmówca F. Engelsa zadaje pytania a filozof odpowiada:


„-  Jaki będzie przebieg rewolucji?
- Przede wszystkim ustanowi ona demokratyczny ustrój państwowy, a wraz z nim bezpośrednio lub pośrednio panowanie polityczne proletariatu. […] Demokracja byłaby dla proletariatu zupełnie bezużyteczna, gdyby nie posłużono się nią natychmiast w celu dokonania dalszych kroków, bezpośrednio podważających własność prywatną i zapewniających egzystencję proletariatu…


- Jaki wpływ mieć będzie komunistyczny  ustój społeczny na rodzinę ?
- Nada on stosunkowi obu płci charakter stosunku czysto prywatnego, który obchodzić będzie wyłącznie tylko zainteresowane osoby i do którego społeczeństwo nie powinno się mieszać. Będzie to możliwe, ponieważ w komunistycznym ustroju społecznym własność prywatna została zniesiona, a dzieci wychowywane są przez społeczeństwo. Dzięki temu usunięte zostają obie podstawy dotychczasowego małżeństwa, związane z własnością prywatną – zależność żony od męża i dzieci od rodziców…

Wykop Skomentuj55
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo