44 obserwujących
289 notek
314k odsłon
5000 odsłon

KL Auschwitz-Birkenau, czyli P. Cywiński jako strażnik pamięci selektywnej

Wykop Skomentuj67

Wielka Cisza nie nastąpi. Jest nas za wielu i wiemy za dużo.
P. Cywiński

image

Muzeum KL Auschwitz-Birkenau odwiedziłem  prawie dokładnie dwa lata temu. Była to druga moja wizyta w tym strasznym miejscu od czasu wycieczki szkolnej z lat osiemdziesiątych. Kawał czasu! Przyznam, że byłem nieco stremowany, gdyż doświadczenia sprzed dekad wyryły mi w pamięci obraz stosów ściętych włosów oraz obdartych walizek.  I wielkiej pustki , ujętej w kontekst nie z tego świata. Dodatkowo ta pierwsza bytność miała miejsce w ciemny, wilgotny i wietrzny listopadowy albo grudniowy  dzień. Brrr! Tym razem aura dopisała i tylko tłumy zwiedzających burzyły nastrój zadumy. Gdy wraz z towarzystwem dotarłem do bramek wejściowych nieco się zdziwiłem, bo uzbrojona straż i cała masa skomplikowanego i piszczącego co rusz sprzętu przypominały raczej ekstrawagancje znane z mistrzostw świata w piłce nożnej niż przedsionek muzeum. No, ale „na zimne dmuchaj”. Przecież durni gotowych spłatać przykrą niespodziankę w takim miejscu nie trzeba ze świeczką szukać. Przebrnęliśmy i zgodnie z zaleceniami przewodnika ruszyliśmy w trasę. O szczegółach zwiedzania nie będę wspominał, ponieważ  to trzeba przeżyć  samemu, lecz o pewnych spostrzeżeniach napisać muszę.

Być może jestem wyczulony. Być może nie dostrzegam dobrych intencji. Być może… Nie zmienia to faktu, iż jeszcze w trakcie pobytu na terenie muzeum dostrzegłem, że choć działa ono w oparciu o ustawę z 1947 r. „o upamiętnieniu męczeństwa Narodu Polskiego i innych Narodów w Oświęcimiu”, to przymiotnik „polski” oraz rzeczownik „Polacy”  zostały jakby wstydliwie ukryte. Podobnie pani przewodniczka, podczas trwającej dobre dwie godziny wędrówki, bąknęła o trzymanych w obozie moich rodakach może ze trzy razy. Równą porcję uwag przeznaczyła dla Cyganów i komunistów. Z całą mocą chcę w tym miejscu zaznaczyć, że nie chodzi mi o aptekarskie podejście do martyrologii poszczególnych nacji, czy lekceważenie ofiar wywodzących się z pozostałych nacji. Nie mniej gdybym przyjechał – dajmy na to – z Urugwaju czy nawet z Finlandii, to najprawdopodobniej wyszedłbym z muzeum przekonany, że w obozie męczono i zabijano tylko Żydów. No, może jeszcze jeńców sowieckich. A przecież byłby to historyczny fałsz. To odczucie doskwierało mi mocno i podzieliłem się nim z osobami, które mi towarzyszyły. One też to zauważyły. Potem sprawa gdzieś na długo przygasła i dopiero po zapoznaniu się informacjami na temat Marszu Życia Polaków i Polonii, zorganizowanego przez W. Gadowskiego, wspomnienia wróciły.

Gdy onegdaj zastanawiałem się nad słusznością zarzutów i pretensji zgłaszanych przez różne środowiska wobec dyrekcji Muzeum KL Auschwitz-Birkenau, sądziłem, że to lekka przesada. Po doświadczeniach i organoleptycznym oglądzie sytuacji już tak nie uważam. Sądzę nawet, że pod dyrekcja dr Piotra Cywińskiego w jednym z najważniejszych miejsc pamięci na świecie dzieje się bardzo źle. A w miarę upływu czasu utwierdzam się w tym przekonaniu coraz to bardziej. Historie z klasztorem sióstr Karmelitanek, krzyżami na żwirowisku, puszczaniem wolno złodziei bezczeszczących „grób” ponad miliona ofiar, to zdarzenia i spory niezwykle przykre. Powinny one wzmocnić w nas przekonanie co do tego, że choć wszystkie je przegraliśmy, to jednak dalej ustępować nie możemy. Niestety, zdecydowane próby obrony pozycji przez ludzi odważnych nie znajdują szerszego wsparcia   ani wśród obywateli, ani we władzach. Zlikwidowanie wystawy prac graficznych Władysława Siwka (byłego więźnia), brak ekspozycji poświęconej bohaterskiemu W. Pileckiemu, wprowadzenie zarządzeniem dyr. P. Cywińskiego „strefy ciszy” wokół bloku 11 – polskiego, wprowadzenie tablic pamiątkowych z zadziwiającymi wpisami segregującymi ofiary na „Żydów i nie-Żydów”, oddanie na oficjalnej stronie internetowej  muzeum więcej miejsca na wypociny R. Biedronia (sic!), bredzącego o „prawicowych nazistach”, niż na wpis o polskich więźniach, nierównoprawne traktowanie gości ze względu na narodowość, sekowanie pracowników muzeum dopominających się o sprawiedliwe rozłożenie akcentów… To wszystko wręcz krzyczy: non possumus!

image

Według dyrektora P. Cywińskiego żadna z grup nie ma prawa wchodzić na teren muzeum-obozu z flagami na drzewcach...

Wiadomo, że odpowiedzialnym za obecny stan rzeczy jest dyrektor P. Cywiński. Ten, posiadający stopień doktora nauk humanistycznych człowiek,  jest postacią tajemniczą. Głownie ze względu na swe zachowanie. Bo przecież od osoby, której przodkowie w trudnych czasach mocno angażowali się po stronie patriotycznej (ze strony matki nawet po stronie narodowej), spodziewać by się można innej postawy. Wychodzi jednak na to, że nie zawsze jabłko spada blisko jabłoni.

Wykop Skomentuj67
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka