22 obserwujących
445 notek
342k odsłony
3667 odsłon

Polacy nie chcą politycznej wojny

Wieczór wyborczy Andrzeja Dudy w Pułtusku, 12 lipca 2020 r. Fot. PAP
Wieczór wyborczy Andrzeja Dudy w Pułtusku, 12 lipca 2020 r. Fot. PAP
Wykop Skomentuj225

Te wybory pokazały, że samo bycie „anty-PiS” nie wystarcza do zwycięstwa. Ale i PiS musi przemyśleć swoją strategię, bo obozem Zjednoczonej Prawicy targają wewnętrzne walki.

Rafał Trzaskowski swoją kampanię zbudował na niechęci do PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Zmobilizował tym bardzo wielu Polaków. Ale w swojej kampanii był niespójny, mówił jednocześnie i o wspólnocie i o rozliczaniu obecnej władzy. Porażka Koalicji Obywatelskiej w tych wyborach – bo tak trzeba traktować przegraną Trzaskowskiego w II turze wyborów – powinna być dla tego środowiska politycznego sygnałem do zmiany taktyki.

Bo nie jest sukcesem nawet bardzo dobry wynik kandydata, jeśli jest drugi, a miejsce na podium tylko jedno. Jeśli chce się wygrać, trzeba mieć większość, czyli przeciągnąć na swoją stronę wyborców z drugiej strony. Obrażanie ich, lekceważenie, odmawianie rozumu, tolerowanie wulgarnych określeń, których sympatycy Rafała Trzaskowskiego używali wobec zwolenników Andrzeja Dudy, mówienie w co drugim zdaniu o „winie PiS” i o tym, że „Kaczyński musi odejść” temu celowi nie służyły, a raczej mobilizowały drugą stronę do działania na rzecz swojego kandydata. Po głosowaniu Rafał Trzaskowski powiedział, że zagłosowali na niego rozsądni wyborcy, a po drugiej stronie był „propagandowy walec” – zupełnie tak, jakby ci, którzy przyczynili się do wygranej Andrzeja Dudy byli bezmyślnym, bezwolnym stadem. Ten brak szacunku dla drugiej strony, poczucie wyższości jest taktycznym błędem.

Polacy mają dość ciągłej politycznej awantury i dali temu wyraz w wyborach. Zwycięstwo Andrzeja Dudy – pisząc ten komentarz opieram się na wynikach exit poll - pokazuje, że chcą kontynuacji jego sposobu sprawowania urzędu prezydenta RP. Spokojnego, koncyliacyjnego, otwartego na ludzi.

Prezydent Andrzej Duda ma za sobą kampanię wyborczą, która była dla niego trudniejsza od tej w 2015 r. Wówczas miał walor świeżości i słabego konkurenta, który popełniał gafę za gafą i przegrał, mimo że stał za nim cały aparat państwa. W tym roku kandydat Koalicji Obywatelskiej okazał się groźny, a to, że będzie wyzwaniem dla urzędującego prezydenta było jasne od pierwszej chwili, gdy ogłoszono go zamiennikiem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Rafał Trzaskowski ma przed sobą bez wątpliwości polityczną przyszłość. Powinien teraz skupić się na pracy jako prezydent Warszawy. Miasto tego potrzebuje. Po wyborach ma silniejszą pozycję w swojej partii i powinien zostać jej liderem, aby w 2025 r. być naturalnym kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta. W kampanii za pięć lat przyda mu się sukces, jakim będą osiągnięcia jako prezydenta stolicy. Te wybory pokazały, że samo bycie „anty-PiS” nie wystarcza do zwycięstwa.

Także Prawo i Sprawiedliwość musi przemyśleć swoją strategię na najbliższe lata, szczególnie trzy najbliższe, bo w 2023 r. odbędą się wybory parlamentarne. Obozem Zjednoczonej Prawicy targają wewnętrzne walki. Padają mocne ciosy, używane są ciężkie działa. Jakże wymowne były nietęgie miny liderów obozu na wieczorze wyborczym Andrzeja Dudy. Ta wojna wewnątrz ZP nie sprzyja utrzymaniu elektoratu, także tego do tej pory lojalnego. Andrzej Duda zapowiedział w kampanii, że w drugiej kadencji prezydent odpowiada już tylko przed Bogiem, narodem i historią. PiS może się więc spodziewać bardziej stanowczych reakcji prezydenta, bo ten nie będzie miał już nic do stracenia. Ma przed sobą kolejne pięć lat prezydentury, po których – mam nadzieję – będzie mógł być zapamiętany jako prezydent z mocnym dorobkiem. PiS, jeśli nic nie zmieni w dotychczasowym sposobie rządzenia, w następnych wyborach może ponieść porażkę.

Prawa strona musi pamiętać o tym, że bardzo duża część społeczeństwa, prawie połowa, poparła w tych wyborach Rafała Trzaskowskiego. Mówił o tym po głosowaniu prezydent Andrzej Duda. Nie lekceważmy tego, że postulaty kandydata Koalicji Obywatelskiej przekonały wielu Polaków. Szanujmy się nawzajem, szanujmy prawo każdego z nas do posiadania własnych poglądów, także takich, których sami nie podzielamy. Jesteśmy jednym społeczeństwem, jednym narodem, mamy jedną Polskę, tu żyjemy razem. I musimy ze sobą współpracować.


Wykop Skomentuj225
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka