Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
95 obserwujących
1631 notek
567k odsłon
  115   1

Co nas czeka?

Pewne kwestie już się wykrystalizowały, niektóre jeszcze są niejasne, a część to dywagacje.

Co jest już jasne? Podział na świat wielobiegunowy, z coraz ostrzejszymi liniami rozdzielającymi.

W Europie ostatnim ważnym ogniwem łączącym był NS, a oba ciągi zostały przerwane z problematyczną możliwością odbudowy. Konflikt ukraiński  to nic innego jak określanie granic podziału.

Ciekawe, że bieguny są tożsamościowo powiązane z opisywanymi przeze mnie cywilizacjami; także wyłaniająca się odrębność Ameryki Południowej.

W takim ujęciu jest oczywistym, że USA zostaną "wypchnięte" z Azji południowo-wschodniej i to nie z racji militarnych, a z uwagi na możliwości organizacyjne i gospodarcze. Po prostu inwestowanie w region przestaje być opłacalne. Proces potrwa jeszcze jakiś czas, ale jest nieuchronny.


Powtórzę: konflikt ukraiński jest marginalny dla zmian jakie zachodzą, a jego efektem mogą być tylko głębsze lub płytsze podziały na linii granicznej. Można jedynie współczuć ludności cywilnej narażonej na konsekwencje konfliktu.

Bez obaw o błąd można już wieszczyć klęskę Europy, która doprowadzi do marginalizacji jej roli w świecie. Musi nastąpić załamanie produkcji i powiązany z nią kryzys społeczny. Stopa życiowa Europejczyków ulegnie drastycznej obniżce. Jedynym pytaniem jest poziom  spadku i czy nie doprowadzi to do zaburzeń społecznych.

Prawdopodobnie Niemcy dłużej utrzymają się na powierzchni z racji zasobów i propaństwowego społeczeństwa. "Obronną ręką" wyjdą z tej sytuacji te państwa, które trafniej określą docelowy stan pozwalający na stabilizację.

USA, chcąc utrzymać pozycję dominatora nawet tylko na Zachodzie, będą dążyć do podporządkowania Europy. I to jest już zauważalne na rynku paliw. Dostawy z USA mają cenę kilkukrotnie wyższą niż w Ameryce, a to podraża koszty produkcji. Europa jest bezbronna.

Ostatni wywiad z Merkel wskazuje, że Niemcy jeszcze liczą na odbudowę relacji z Rosją. Pytanie, czy wobec nałożonych sankcji, mieliby czym zapłacić? A im dłużej trwa konflikt, tym bardziej rwą się dotychczasowe powiązania.

Dla Niemiec i Europy nie są może najważniejsze te powiązania z Rosją, ale utrata rynków zbytu w innych regionach. Towary z Azji (głównie chińskie), są na zbliżonym poziomie co europejskie, a są tańsze. A tu dochodzi jeszcze cena energii i surowców.


Można powiedzieć, że zapasy i nadwyżki jakimi dysponowała Europa są wykorzystane - bo to i covid, i konflikt ukraiński z opisywanymi skutkami. Czy Europa jest w stanie zniwelować te straty? Jak? Jedynym wyjściem jest znaczne zmniejszenie konsumpcji.


Polska jest obecnie w bardzo trudnej sytuacji. Zagrożeniem jest upadająca UE, która za obietnice finansowania KPO chce uzyskać dominujący wpływ na Polskę - podporządkować ją sobie, co wobec zbliżającego się krachu pozwoli przerzucić przynajmniej część obciążeń na polskie społeczeństwo.

Tymczasem Polska wykorzystała praktycznie wszelkie rezerwy na pomoc Ukrainie. Jednym ze skutków jest rosnąca inflacja.Dalsza pomoc w dotychczasowej skali, a ta musiałaby być jeszcze zwiększona z racji zaistniałej sytuacji, może doprowadzić także tutaj do poważnego kryzysu społecznego.

Dywagując - nie ma żadnych szans na "utrzymanie" Ukrainy, a podtrzymywanie konfliktu jest tylko zwiększaniem cierpień ludności. To ostatni moment na zakończenie działań i podpisanie traktatu "rozdzielającego". Polska w żadnym wypadku nie powinna przejmować kontroli nad jakąkolwiek częścią tego kraju. Natomiast powinny być rozwijane powiązania w ramach Trójmorza i to jako alternatywy dla UE. Być może Ukraina (w przyszłej formie) może dołączyć do tej struktury, ale dopiero po ustabilizowaniu sytuacji wewnętrznej.

Sprawa Ukrainy powinna być rozwiązana jeszcze w tym roku, a skutków rysujących się zmian w Europie doświadczymy nieco później - prawdopodobnie na wiosnę. 

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale