Jak zorganizować państwo, gdzie elity byłyby "siłą wiodącą", a jednocześnie przynależność do elit nie była nadmiernie uprzywilejowana.
W dyskusjach nad programem naprawy państwa brane są różne opcje, ale od bardzo dawna, albo i wcale, nie zauważam połączenia między ekonomią a organizacją.
Pierwszą jednak sprawą jest odrzucenie obecnego systemu. I mam tu na myśli głównie ograniczenie mentalne jakie jest widoczne u większości "myślicieli". Najbardziej boli to, gdy te braki dostrzegam u ekonomistów rozważających zmiany.
Debile (w sensie medycznym - czyli dostosowani do życia w stabilnych warunkach ale niezdolni do samodzielnych inicjatyw).
A wystarczy zastanowić się nad strukturami organizacyjnymi jakie były stosowane dawniej.
Obecnie "bogiem" jest pieniądz. Wszystko wyliczane w pieniądzu. Nawet małżeński seks może zostać zaliczony do kategorii nadających się do opodatkowania.
Tak nie musi być.
Były kiedyś rozwiązania, że dochody z jakiejś działalności były przeznaczane na określony cel.
Czyli, na dwór królewski - jego utrzymanie, przeznaczone były (by) przykładowo, dochody z handlu solą. Monopol solny - przeznaczony na określony cel.
Jeśli utrzymanie wojska - to w Rzeczypospolitej stałe wojsko finansowano "kwartą" dochodów z dóbr królewskich.
Ten sam system stosowano przy finansowaniu uczelni i innych dziedzin życia społecznego.
Z kolei urzędy też były utrzymywane z określonych beneficjów.
Centralizacja państwa jest prowadzona drogą monetyzacji coraz większej ilości dziedzin społecznej aktywności. Tą drogą "trzymający władzę" kontrolują społeczeństwo.
Jeśli chcemy zmienić stan państwa należy "uderzyć" w te instytucje, które państwo degenerują.
Należy bowiem zauważyć, że taka organizacja automatycznie blokuje możliwość zadłużania państwa; nie można wydać więcej na dany cel niż uzyskane przychody. Wszelkie dodatkowe zobowiązania są pilnie i szczegółowo badane. A z racji ograniczenia tylko do nielicznych przypadków - łatwo jest społeczeństwu "objąć" problematykę poruszaną w ramach kierunku zmian. Zwłaszcza, gdy chodzi o pieniądze.
Komentarze
Pokaż komentarze