Realia rzeczywistości
„Bóg wszystko widzi, słyszy, przez wszystko przenika”
Podstawowym problemem nauki jest opis powstania i stan wszechświata. Jeden ze znanych fizyków stwierdził wręcz, że nauka to dwa działy – jeden poszukujący odpowiedzi na powyższe pytanie i drugi, zajmujący się „zbieraniem znaczków pocztowych”.
Jednym z istotnych kryteriów prawdziwości danej teorii jest prowadzenie rozważań tak, jakby Boga nie było; jednocześnie nie może ona zaprzeczać Jego istnieniu. Bóg nie może być zapchajdziurą braków danej teorii, ale założone Jego nieistnienie również dyskwalifikuje poprawność rozumowania.
Krytyka
Najbardziej rozpowszechnioną teorią powstania wszechświata jest Teoria Wielkiego Wybuchu [TWW]. Budzi więc moje zdziwienie pominięcie w niej odniesienia do powyższego kryterium. Jeśli bowiem, zgodnie z TWW, cała materioenergia znajdowała się w niewielkiej objętości (niektórzy twierdzą, że odpowiada to wielkości piłki – to chyba ktoś z Krakowa), to winniśmy rozpatrzyć dwa przypadki: pierwszy, że Bóg znajdował się wewnątrz tej objętości i drugi, że istniał zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz tego obiektu.
W pierwszym przypadku, wraz z rozprzestrzenianiem się wszechświata znajduje się On w każdym miejscu, może mieć wpływ na wszelkie zjawiska tam zachodzące, jest Twórcą Praw Fizyki, które może też zmieniać. Jest tylko jeden problem – jeśli jest tylko wewnątrz to nie jest Wszechmogący, zatem jako część tego wszechświata może być tworem naszej wyobraźni. Pogląd wydaje się być zdecydowanie ułomnym.
Drugi przypadek nie odrzuca Wszechmocy Boga. Jednak jednoznacznie implikuje istnienie jakiejś praprzestrzeni zewnętrznej. To z kolei, że niezależnie ile energii znajdowałoby się w jądrze, jej średnia gęstość we wszechświecie musi po wybuchu dążyć do zera. Zatem nawet rozważanie „końcowego zgniecenia” w tej teorii jest bzdurą. Ważniejsze, że ten przypadek nie znajduje potwierdzenia w obserwacjach:
- Jesteśmy podobno na peryferiach kosmosu. Zatem przy powyższym założeniu, gęstość materioenergii (skupisk materii) powinna być różna w zależności od kierunku patrzenia. A tak nie jest. Świat wykazuje charakter izotropowy.
- Coraz bardziej powszechne i potwierdzane dowodami jest twierdzenie o nie-euklidesowym charakterze przestrzeni. W omawianym wariancie przestrzeń zawsze musiałaby być euklidesowa (może jedynie z lokalnymi odchyłkami).
Podsumowując powyższe, szkicowe w tej materii, rozważania, można stwierdzić, że oba warianty są fałszywe. Można mieć także inne zastrzeżenia. Wielce kłopotliwy dla tej teorii jest efekt Casimira; w zasadzie nie daje się go dopasować - jeśli bowiem wszelkie formy cząstek materialnych powstały w początkowym okresie po wybuchu to jak tłumaczyć ten efekt?
Domyślnie założono liniowość upływu czasu w danym układzie odniesienia, co w świetle Teorii Względności (TW) wcale nie musi być pewnikiem. Spotkałem się z twierdzeniem (to samo źródło), że w zasadzie znany jest cały proces tworzenia się Wszechświata, poza czasem jakiejś części sekundy tuż po wybuchu. A przecież, zgodnie z Teorią Względności, przy takim nagromadzeniu materioenergii, również prędkość upływu czasu musiała być inna.
Można twierdzić, że mamy do czynienia z przestrzenią nie-euklidesową, a sugerowany stosunek do czasu ma taki sam charakter jak schizma zurwanistyczna, jaka miała miejsce już w czasach Achemenidów. Podobnie, identycznie jak wtedy czas, traktuje się teraz przestrzeń – jako coś co istnieje zawsze. Tymczasem zarówno czasu jak i przestrzeni nie można traktować jako pewnych i stabilnych odniesień rzeczywistości.
I tyle na wstępie. W dalszej części trochę inne spojrzenie na tę tematykę.
PS. Mam nadzieję, że oczywistą oczywistością jest zawarcie w idei Boga także zjawisk obecnie niewytłumaczalnych. Zaliczam do nich np. NOL, możliwe „wizyty” istot spoza naszego układu, czy też lewitację i inne cuda (w normalnym znaczeniu tego słowa).
Natomiast do sfery nauki zaliczam takie działy jak astrologia, medycyna, czy też prognozowanie pogody (efekt motyla). W moim rozumieniu są to działy wiedzy, gdzie ilość zmiennych znakomicie przekracza możliwości ich uwzględnienia. W astrologii to przecież nie tylko planety, ale także planetoidy, gwiazdy i wiele obiektów nieznanych, a także położenie względem ekliptyki i pora dnia itd.
Takie zjawiska, jak „pamięć wody” są przyczynkarskie względem danej dziedziny. A jeśli porównamy nakłady na prace badawcze na medycynę i astrologię, to wyniki końcowe mogą być porównywalne.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka