Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas
114
BLOG

Wojna cywilizacji (3) -zdanie odrębne W.J. Michałowski

Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas Polityka Obserwuj notkę 5
       W Magazynie obywatel pojawił się tekst W. S. Michałowskiego z którym nieco polemizowałem. Zwłaszcza w odniesieniu do poglądów dotyczących Ukrainy.
W tak zwanym międzyczasie Witek przesłał mi kilka swoich tekstow, o treść których, jak zawsze, trochę się pokłóciliśmy.
      Tu chcę zaproponować jeden z tych tekstów. Uważam, że prezentacja opinii osoby krytycznie oceniajacej niektóre przejawy polskości jest bardzo cenna, jeśli dążyć będziemy do wypracowania polskiej racji stanu.
     Nie ze wszystkimi wątkami się zgadzam, ale sporo z nich należy brać pod uwagę.


Tekst publikuję za zgodą autora.

Witold S. Michałowski
BIERZMY PRZYKŁAD Z WSCHODNIEGO SĄSIADA BIAŁORUSI

     Mechanizm generacji elit w naszym kraju od paru wieków jest zainfekowany śmiertelną chorobą. Ona właśnie doprowadziła do upadku i wyeliminowania z mapy politycznej Europy jednego z największych terytorialnie państw jakim pod koniec XVIII wieku była I Rzeczpospolita obszarowo niewiele mniejsza niż obecna Unia Europejska.

Warto jednak odnotować, że w tej ostatniej przy najważniejszych głosowaniach nadal obowiązuje prawo weta.

Za tragedię rozbiorów nie wińmy sąsiadów. Kilkunasto milionowy kraj miał operetkową liczącą zaledwie 12.000 żołnierzy „armię”w której nie tylko oficerską ale i generalską rangę mógł sobie kupić każdy obwieś. Gdy Prusy i Rosja mieli pod bronią dokładnie dwadzieścia razy więcej żołnierza i to każdy z tych krajów z osobna zaledwie co dziesiąty szlachcic gotów był w obronie ojczyzny wyciągnąć szablę. Dla większości historyków nie ulegało i nie ulega wątpliwości, że rozbiory Polski posiadały moc prawną. Podpisywali je przecież wybrani w demokratycznych wyborach reprezentanci narodu. Szlacheckiego oczywiście. Reszta czyli prawie 90 % społeczeństwa wówczas się nie liczyła. Chłopi pańszczyźniani, mieszkańcy nielicznych miast w których żyłach płynęła głownie cudzoziemska krew, żydzi stanowili dla Panów Braci mierzwę. Panowie Bracia chcieli mieć innych władców. Chcieli. To i mieli. Na całe 130 lat. Niektórzy na zmianie suwerenów nawet obłowili się nieźle. Dobrowolne rozkawałkowanie wielkiego państwa pomiędzy najbliższych sąsiadów za pełną zgodą i przyzwoleniem jego elit w dziejach powszechnych nigdy chyba nie miało miejsca..

Hierarchowie kościoła poza paru powieszonymi przez zrewoltowany warszawski motłoch szybko z zaborcami znaleźli płaszczyzny porozumienia. Nie przeszkadzało im, że byli prawosławnymi lub protestantami. Dzisiaj hierarchowie tego samego kościoła promują inwestycję GAZPROMU w Polsce.
Dziwić się tylko należy zmowie pedagogów w II, III i IV Rzeczypospolitej oraz PRLu nauczających szkolną dziatwę historii. Dla nich poczet królów Polski kończył się zawsze i nieodwracalnie na nieudolnym kochanku carycy Katarzyny II. O tym, że prawowitymi władcami krainy ze stolicą w Warszawie było po nim jeszcze Aleksander i Mikołaj dzieci się nie informuje. Podobnie jak i o tym, że w Petersburgu krzesło tronowe ostatniego polskiego króla przerobiono na ....bidet dla carycy Wszechrosji. Carowie byli wybierani przez polskie Sejmy na królów zgodnie z obowiązującym prawem. Ich wybory były uznawany przez państwa europejskie, Meksyk i Stany Zjednoczone.

Owiany sławą, utrwalony w artystycznym przekazie czyn zbrojny jest elementem narodowego etosu. Sławieniu konnej szarży w rozległej dolinie hiszpańskiej sierry, garstki szukających guza napoleońskich najemników. powinna towarzyszyć nieco głębsza refleksja. Nie jest ważnym, że. parę przedpotopowych dział przeciwko którym gnali na końskich grzbietach szwoleżerowie obsługiwały głownie kobiety i podrostki. Szwoleżerowie należeli do formacji elitarnych w armii Napoleona. Służyli w nich synowie elit Rzeczypospolitej Tych samych elit o których pewien pruski generał miał zdanie raczej wyrobione:

"Ich nikczemne obyczaje państwowe i niezmierzona lekkomyślność szły ręka w rękę i w ten sposób pędzili w przepaść. Na długo przed podziałem Polski Rosjanie czuli się tam jak u siebie w domu-pojęcie niepodległego, odgraniczonego z zewnątrz państwa już nie istniało i było rzeczą najpewniejszą ,że Polska ,gdyby nie uległa rozbiorom, stałaby się prowincją rosyjską...Żądać jednak, aby utrzymanie jakiegoś państwa było troską tylko sił zewnętrznych ,to doprawdy zbyt wiele"
(Carl von Clausewitz O WOJNIE str.449.Wydawnictwo TEST Lublin 1995.)

W wieku dojrzałym zdecydowana większość uczestników szarży wiernie służyła rosyjskim carom, gospodarząc na rodzinnych włościach. W Powstaniu Listopadowym raczej udziału nie brali. Zdecydowała nie tylko biologia. Dowódcę spod Samosierry pochowano w Małym Belsku pod Grójcem a nie na katordze.

Najwyższy czas aby sine ira et studio uświadomić sobie, że pożal się Boże "elity" III czy jak kto woli IV RP są w znaczącej części nader kontrowersyjnej proweniencji, Znacząco to rzutuje i długo jeszcze będzie rzutowało na ich jakość. W którym to z demokratycznych krajów świata zaliczano by do elity władzy osobników, będących w niezbyt odległej przeszłości płatnymi agentami tajnych służb utrwalających dominację nad własnym krajem sąsiedniego imperium.

Obecny Wielki Brat traktował też nader instrumentalnie lokalnych „wojowników o wolność”" Ich bohaterskie czyny polegające głownie na wypisywaniu spreyami na murach i płotach różnych sloganów miały swoją cenę.Nb. bardzo umiarkowaną. Stosowne wynagrodzenie .wypłacano w walucie wymienialnej.10 USD za PRECZ Z KOMUNĄ, a 20 USD za PZPR PŁATNE PACHOŁKI MOSKWY plus 100% premia jeśli napis pojawiłby się na murach K. C. lub w innym miejscu o zwiększonej oglądalności..
Solidarnościowa rewolucja w PRLu kosztowała amerykańskiego podatnika zaledwie parę dziesiątków milionów dolarów. Miesięczne zyski działających w RP światowych kontrolowanych przez Amerykanów koncernów są obecnie dużo większe. SOLIDARNOŚĆ JAKO RUCH REWINDYKACJI PRAW SPOŁECZNYCH I NARODOWYCH przeszła by do Historii przez duże H NSZZ SOLIDARNOŚĆ zaś wcześniej czy później znajdzie się na tam gdzie już się znajduje. Zadecydowała o tym ani nie klasa robotnicza, ani nie chłopi ani nie lud pracujący miast i wsi. To nie przez elity władzy i opozycji ucztujące w Magdalenkach i nie przy Okrągłym Stole został wyznaczony kierunek przemian Priwislanskogo Kraja mimo,ze taka wersja adresowana do miłośników telenoweli o niewolnicy Izaurze nadal obowiązuje.

Wszystko też wskazuje na to, że został on wytyczony dużo wcześniej a decydenci nie posługiwali się w czasie negocjacji językiem polskim. W Moskwie i w Waszyngtonie ten język jest prawie nie znany Nasze pożal się Boże „elity” otrzymały tylko zadanie do wykonania.Za godziwym wynagrodzeniem oczywiście. Z zadania wywiązały się.

Dlatego są dziś bezkarni członkowie tych "elit" zajmujący czołowe miejsca w rankingach najbogatszych To nie tylko ex-nomenklatura skutecznie unika płacenia podatków. Ci ludzie też są bohaterami różnego rodzaju afer przekrętowych prania brudnych pieniędzy, handlu bronią, narkotykami. Ich związki z najróżnorodniejszymi mafiami już nikogo nie dziwią
Jest powszechnie znane nazwisko byłego przewodniczącego BBW i ważnej sejmowej komisji, który jako wysoki urzędnik państwowy przeforsował zawarcie niekorzystnego kontraktu z GAZPROMEM Czy też człowieczka który tak długo negocjował jako minister polskiego rządu Kontakt Stulecia z tym koncernem aż ...został szefem jego spółki we własnym kraju.

Taka metamorfoza nawet u najbardziej zblazowanych nam współczesnych „managerów” wzbudziła niesmak. W chlewni czy też stajni jeśli będziemy używali słownictwa Gazety Wyborczej pewnego miliardera ten właśnie osobnik uchodził za gwiazdę pierwszej wielkości i dlatego powierzono mu koordynację poczynań polskich firm w Iraku aby uzyskać dostęp do naftowych kontaktów.Efekty znamy.

Tacy są przedstawiciele naszych dzisiejszych elit. Posłowie, senatorowie, prokuratorzy, sędziowie, prezesi, generalni dyrektorzy. Jednym słowem elity. Ludzie z dyplomami najlepszych nie tylko polskich uczelni Niektórych tych mniej sprytnych zdołano już osądzić. Na Wiejskiej są ich całe czambuły. Oni to właśnie wprowadzają nas do EUROPY.

Jakoś dziwnie ale to nie ich i swoich etosowych kolegów miał na myśli pewien profesor od chrząszczy apelując o polityczną dekapitatację populistycznej żulii. Mamy wiele przykładów ludzi którzy ongiś robili błyskotliwe kariery, jako członkowie komunistycznej partii. Dziś plując za siebie z zamkniętymi oczami pozwalają łaskawie zaliczać się do: kręgów opiniotwórczych elit intelektualnych.
Podobne zjawisko dotyczy inteligencji technicznej i ekonomicznej Nader liczni jej przedstawiciele zasilali przecież szeregi partyjnej nomenklatury w której zasadniczym gwarantem karier była dbałość o gospodarczo imperialne interesy Związku Sowieckiego. Wystarczy tylko spojrzeć w życiorysy członków obecnego kierownictwa Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT i będzie wiadomym dlaczego z tego środowiska nigdy nie wyszła krytyka haniebnie wasalnej polityki energetycznej jaką nasze państwo do niedawna prowadziło. Określenia haniebne uzył swego czasu z trybuny sejmowej Marek Pol jeden z byłych negocjatorów pakietu porozumień gazowych z Rosją. Ten człowiek z cała pewnością wiedział co mówi.

Moje pokolenie zna pojęcie burżuazji kompradorskiej. Formacji która w dawnych krajach kolonialnych wiernie służyła interesom kolonizatorów. Obecnie zbliżoną pozycję zajmuje liczna grupa polskich naukowców, ekonomistów, techników i polityków gorliwie służących interesom obcych o organizacji finansowych i koncernów wśród których GAZPROM wcale nie jest największy i najbardziej drapieżny. W pełni chyba zasługują oni na miano inteligencji kompradorskiej. Dla krajów Unii Europejskiej mieliśmy w zasadzie tylko dwa atuty. Unikalne pomostowe położenie geograficzne i blisko 40 milionowy rynek zbytu.

Niestety nasze pożal się Boże „elity” nie potrafiły tego wykorzystać Wnuk Aleksandra Świętochowskiego, profesor jednego z amerykańskich uniwersytetów przewidując wyniki unijnego referendum w kraju ojców dobitnie stwierdzał, że jego rodacy będą musieli dokonać wyboru pomiędzy dżumą a cholerą. I dokonali.

Mając w pamięci grzechot katyńskich kości z stepową dżumą mierzyć się już nie chcieli. Mieszkając ongiś w Kanadzie obserwowałem dyskusje na temat przyczyn które doprowadziły Quebec na skraj secesji. Ich uczestnicy zgodnie definiowali patriotyzm jako „dbałość o interesy płatników podatków” Tego rodzaju prawda trudno się zakorzenia w świadomości naszego społeczeństwa.

Najlepszym przykładem jest bezkarność działań agentów wpływów nie tylko rosyjskiego GAZPROMU w Polsce, co bardzo specyficznych różnego rodzaju grup towarzyskich. Kogo tak naprawdę interesy reprezentują na dobrą sprawę nie wiadomo. Zjednoczona Europa musi się porozumieć z Moskwą będąc coraz bardziej uzależnioną od importu mediów energetycznych z obszarów dawnego ZSRR.
Swego czasu ponad naszymi głowami zdecydowano o przebiegu niepotrzebnego Polsce tzw. Gazociagu Jamalskiego i rezygnacji z opłat za tranzyt gazu.
Straty jakie ponieśli płatnicy podatków idą w dziesiątki miliardów dolarów. Naród który w skarbnicy przysłów dorobił się przysłowia Mądry Polak po szkodzie coraz bardziej zasługuje na jego unowocześnioną wersję że: przed szkodą i po szkodzie jednakowo głupi.
Dlatego też chyba jak po grudzie idzie realizacja ideii utworzenia Ligi Konsumentów Gazu
**************.
W krajach Azji wielu historyków prezentuje zupełnie odmienną wizję dziejów powszechnych niż ta w którą nakazuje się nam wierzyć. Warto aby powołujący się na grecko rzymskie fundamenty europejskiej cywilizacji pamiętali, że tak naprawdę jej kolebkami był Kaukaz, Mezopotamia i dolina Nilu.

W pierwszym państwie słowiańskim zorganizowanym przez kupca Samona przy pomocy stepowych zbójów zwanych wówczas awarami językiem urzędowym był mongolski. Tak przynajmniej twierdził tłumaczący Mickiewicza profesor Rinczen z Ułan Bator.

Szlachecki naród prawdy wiary chrześcijańskiej przyswoił sobie nader wybiórczo i powierzchownie.Jest niezwykle charakterystyczne, że stroje, gusty kulinarne i broń potomkowie Sarmatów przyjmowali głównie za modą panującą w Isfahanie, Baku czy Seraju. Najbardziej popularne dziś w USA polskie słowo kiełbasa ma przecież perski rodowód, nazwa karabeli pochodzi od nazwy starożytnej Kerbali pod Bagdadem a najpiękniejsze jedwabne tak lubiane przez szlachę pasy tkano na terenie dzisiejszego Karabachu Gdzież więc te wzory grecko-rzymskiej cywilizacji?

Zdumiewa przemożna chęć kadry pedagogicznej nauczającej dziejów ojczystych do manipulowania faktami. Czcimy np. pamięć Konstytucji 3 Maja zapominając o jej zdecydowania reakcyjnym nawet na owe czasy charakterze, Bowiem jaka by nie była ale jednak demokracja szlachecka została zamieniana na monarchię i to w dodatku dziedziczną. Do Panteonu bohaterów narodowych zaliczyliśmy psychopatę, którego popisowym numerem było zwykle po wypiciu morza wódki rozwalanie się na progach domostw z żądaniem napełnienia kolejnej szklanicy i kruszenie ich zębami. Inny bohater kierując narodowym powstaniem nie dość, że w pijanym widzie przegrał najważniejszą bitwę, to po klęsce złożył carowi wiernopoddańczą przysięgę na wierność i co gorsza jej dochował. To chyba dlatego batiuszka Stalin tolerował jego nawzisko jako patrona polskiej armii.

W okresie wojen napoleońskich zdecydowana większość szlacheckich synów służyła w armiach państw, które dokonały rozbioru ojczyzny. Służyła gorliwie. Nie należy się dziwić licznym generalskim szarżom ich potomków nadawanym przez władców Rosji, Austrii i Prus. Trudno zrozumieć motywy dlaczego wizerunki popularnego Pocztu Królów Polski kończą się na zblazowanym nieudaczniku, który nawet jako kochanek musiał ustąpić miejsca lepszemu od siebie a nie zawierają paru carów Wszechrosji, którzy zgodnie z ówczesnym prawem międzynarodowym nosili również tytuły naszych władców.
To właśnie w ich imieniu polskie sądy obsadzone przez najprawdziwszych Polaków skazały na karę haniebnej śmierci na stryczku Romualda Traugutta i jego towarzyszy.Przemilczanie faktów jakie w dziejach zaistniały nie powinno mieć miejsca. Inaczej za dobrą monetę potraktujemy grecko-rzymskie korzenie.

Z tego jakim naprawdę narodem jesteśmy i jak nam daleko do tych „korzeni” zdawał sobie doskonale sprawę Marszałek Piłsudzki. Stąd dosadność jego niektórych stwierdzeń i ocen. Po zakończeniu II Wojny Światowej, polscy komuniści którzy w każdym normalnym kraju dawno już powinni być osądzeni jako zdrajcy i kolaboranci, lubowali się w przedstawianiu kampanii wrześniowej 1939 roku jako prowadzonych bez składu i ładu działań w których kawalerzyści atakowali niemieckie czołgi. Darując tylko tych kawalerzystów mieli chyba rację. Jeśli porównać najznamienitsze epizody z tej kampanii w postaci obrony Westerplatte, Helu i bitwy nad Bzurą z determinacją i bojową skutecznością działań obrońców Groznego czy kaukaskich wąwozów w wojnach czeczeńskich to musi nas ogarnąć co najmniej zażenowanie.

Zażenowanie może być większe gdy uświadomimy sobie, że straszliwe Gestapo terroryzujące cały kraj liczyło zaledwie parę tysięcy paradujących z trupimi czaszkami na czapkach funkcjonariuszy wspomaganych przez armię donosicieli. Czystych rasowo oczywiście. Szczycenie się, tym że Niemcy nie zainstalowali w Warszawie rządu kolaboracyjnego jest też nieporozumieniem. Po prostu nie chcieli.

Chcieli natomiast to uczynić Sowieci. I uczynili. Niezwykle sprawnie i szybko.Posłużyli się nie tylko ocalałymi z Holokaustu i Wandą Wasilewską chrzestną córką marszałka Piłsudskiego . W Urzędzie Bezpieczeństwa w przeważającej większości służyli poborowi z kieleckich, wołyńskich i mazowieckich wsi. Wspomagał ich kwiat inteligencji. Prokurator Zarako-Zarakowski wyjątkowa kanalia i zbrodniarz studiował na Uniwersytecie im. Stefana Batorego. W służbie „władzy ludowej” nie był osamotniony.

Wieloletniemu więźniowi łagrów i psychuszek, mieszkającemu w Anglii Wołodii Bukowskiemu można wierzyć. Za prezydentury Jelcyna w Rosji udostępniono mu dostęp do kremlowskich archiwów. Jego zdaniem w powstaniu SOLIDARNOŚCI i inicjatywach Okrągło-stołowych znaczącą jeśli nie decydującą role odegrały określone służby. Czy ich przedstawiciele spotykali się pod Waszyngtonem czy pod Moskwą nie ma zbyt wielkiego znaczenia.. Twierdzi, że bolszewicy dogadali się z mienszewikami i że Unia Europejska wkrótce stanie się czymś w rodzaju Związku Sowieckiego.

Przesadza. Nie warto likwidować 60 czy 70 milionów ludzi tak jak to zrobiono w Rosji. Oni przecież tworzą rynek. Są konsumentami doczesnych dóbr. No i płacą podatki Skoro w I RP można było głos każdego posła sobie kupić, to niby dlaczego miało by być inaczej dziś.

Szczególnym wyjątkiem nie jest w tym przypadku pewien profesor biologii Uniwersytetu Łódzkiego. Na pewno uważa się że jest pełną gębą członkiem elity tego narodu. Nosi staroszlacheckie nazwisko. I szeroko się reklamuje jako więzień polityczny PRL. Robi to bardzo hałaśliwie Profesor od chrzaszczy, posiada aspiracje polityczne sięgające niebotycznych wyżyn. Bo przecież jest z N...skich z tych N...skich. Fakt. Tylko świerszcze za kominem ćwierkają Jak by tak dobrze pogrzebać w archiwach Ochrany, Gestapo, NKWD czy SB to znajdziemy co najmniej paru nosicieli równie „ dobrych” nazwisk figurujących bynajmniej nie wśród ofiar czy podejrzanych. To samo dotyczy handlarzy i przemytnikow narkotyków i pospolitych płatnych agentów wszystkich wywiadów które chciały płacić.

Niestety nie działały w naszym kraju gilotyny Rewolucji Francuskiej. A później już nikt nie potrafił uporać się z dość osobliwą formacją w jaką już od paru wieków przekształcają się potomkowie wojowniczych Sarmatów. Panie N. błagam. Niech Pan powiesi sobie na łóżkiem przy którym odmawia wieczorny paciorek fragment wypowiedzi przez nas obu szanowanego, marszałka oceniającego właściwie kwalifikacje współczesnych mu parlamentarzystów jako naczelne przykazanie Wam kury szczać prowadzać a nie politykę robić. I prowadzaj Pan te swoje chrząszcze.

Warto chyba też zaapelować do potomków Sarmatow aby w XXI nareszcie zaczęli czerpać pełnymi garściami z doświadczeń elit sprawujących władzę u wschodniego sąsiada Białorusi z którym nigdy nam nie było i nie będzie po drodze Przedewszystkim też należy posiąść solidne podstawy rachunku ekonomicznego i poznać elementarz geopolityki.

Wówczas dla mieszkańców kraju nad Wisłą stanie się oczywistym,ze naturalnymi naszymi sprzymierzeńcami są i już na zawsze chyba pozostaną ludy tureckie zamieszkujące ogramne obszary Syberii i Azji Centralnej. Są blisko dwukrotnie liczniejsze niż etniczni Rosjanie. Naturalnego sojusznika mamy również w Japonii, Chinach i w Izraelu . Należy z tych faktów nauczyć się wyciągać stosowne wnioski.


członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka