Ano jechałem sobie średnim Jumperem ulicą Puławską w kierunku Warszawy. Za skrzyżowaniem prowadzącym do Carrefur'’a zdecydowałem zmienić pas ze środkowego na prawy. Był wolny. Z tyłu w lusterku zauważyłem jakiś samochód, ale był ze 100 m za mną i aby mu przeszkodzić to musiałby jechać dobrze ponad 100 km/h.
Cóż, normalna sytuacja w ruchu ulicznym wśród „kulturalnych” kierowców warszawskich.
Traf jednak chciał, że zmieniły się światła przy skrzyżowaniu Puławskiej z Pileckiego. „Mój” kierowca zatrzymywał się jako trzeci, a na środkowym pasie było tylko 2 samochody. Chciałem skorzystać z okazji i obejrzeć facjatę gościa.
Tymczasem ten, w dojeździe, mocno „odbił” w lewo, co skłoniło mnie do zahamowania. Chyba mój samochód uznał się za obrażonego, gdyż w ostatniej fazie hamowania (rzecz się miała przy małych szybkościach), albo miał miejsce poślizg, albo hamowanie jak przy zapowietrzonym hamulcu. Dość, że otarłem nieco „mojego” gościa. (Później powtarzałem manewr hamowania w podobnych okolicznościach – nic podobnego nie miało miejsca).
Nie było moim zamiarem doprowadzić do kolizji, ale przyznam szczerze, kiedy się to już zdarzyło, poczułem duże zadowolenie.
Skutki:
W moim przypadku otarcie 10-letniego busa – nawet nie warto dawać do reparacji mimo, że mam AC + mandat (najniższy z możliwych, bo policjanci zgodnie z prawem, ale i sytuacją; mógłbym sprawę kierować do sądu grodzkiego, ale to duża strata czasu) + utrata zniżki na OC. Nie lubię tracić niepotrzebnie pieniędzy; zbyt ciężko przychodzą. Nie odczuwam też potrzeby pouczania własnym kosztem innych kierowców. Niemniej zachowanie „gościa” było na tyle rażące, że stratę tę przełknąłem bez bólu uznając, że była uzasadniona satysfakcją.
Gość.
Nie poniósł strat formalnych. Tyle, że stracił ponad 2 godziny czekając na policję. A przecież się bardzo spieszył. No i drobiazg. Naprawa zostanie dokonana na koszt ubezpieczyciela, ale jego samochód (nowa Cordoba), straci znacznie na wartości jako samochód powypadkowy.
Czemu taki wpis chcę umieścić w tym dziale? Bo bardzo przypomina sytuację „gruzińską”:
Straty poniósł i „duży” – finansowe, medialne itd. (odpowiednio mandat, punkty).
Czy warto było kreować taką sytuację?
A podsumowanie?
Życie w niczym nie odbiega od zdarzeń politycznych. To jedynie kwestia skali i właściwej metody porównawczej.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)