Już po konflikcie z Gruzją padło stwierdzenie Miedwiediewa o sprawowaniu opieki także nad Rosjanami mieszkającymi poza granicami tego kraju. Trochę zaiskrzyło, pojawiło się trochę komentarzy dotyczących tematu. I sprawa ucichła. A wydaje się ważną kwestią warunkującą niektóre aspekty polityki wielu państw.
Obecnie przyjęło się traktować granice jako stabilne, a ich zmiana może być początkiem wielu konfliktów. Ta sytuacją dotyczy Europy (Kosowo pomijam). Czy jest jednak podobnie widziana w innych częściach świata?
Do znanych „gorących", czy tlących się ognisk zapalnych na tym tle należy zaliczyć Izrael, Kuweit, spór iracko-irański, Kurdystan, pogranicze pakistańsko-indyjskie (Kaszmir), Sri Lankę, czy pozostawioną do przyszłych rozstrzygnięć kwestię Syberii. To tylko kilka przykładów; zatem problem istnieje i nie można powiedzieć, że został definitywnie rozstrzygnięty.
Mało tego, powstają coraz nowe problemy wraz z tworzeniem się wyodrębnionych społeczności aspirujących do roli narodu i żądających prawno-terytorialnego statusu dla swych aspiracji. (Baskowie, Abchazja itd.).
Czy te aspiracje należy pomijać?
JPII w którejś z homilii wspominał nie tylko o prawach człowieka, ale także o prawach narodów. Warto to mieć na uwadze.
A jak kształtowały się relacje między poczuciem przynależności narodowej i terytorialnej?
Wydaje się, że pierwszym elementem na którym opierało się poczucie wspólnoty była wspólnota religijna. Żydzi wychodząc z Egiptu nie stanowili narodu mimo poczucia odrębności względem Egipcjan. Dopiero podporządkowanie się prawu mojżeszowemu opartego na podległości jednemu bogu (wtedy jeszcze monolatria), dało możliwość wytworzenia więzi o cechach narodowych. Podstawą bytu narodowego nie była wspólnota terytorialna, a „ideowa”.
Wg podobnych zasad tworzono pierwsze imperia w Mezopotamii – władca podporządkowywał „swoim” bogom ludy zamieszkujące odlegle miejsca, ale zasadą było zwiększenie ilości wyznawców, co miało urzeczywistnić przekonanie o nadrzędności własnego boga (bóstw) względem bogów „cudzych”.
Można więc twierdzić, że pierwsze poczucie przynależności do wspólnoty nie było związane z terytorium, ani rasą, a było rodzajem związku ideowo-religijnego. Pewien wpływ na ten fakt miało małe zagęszczenie mieszkańców . Dopiero wzrost liczby ludności przyczynił się do większego przywiązania do terenu.
Tytuły władców w pierwszym okresie dotyczyły przywództwa ludom, a nie dotyczyły krain. Dżingis Chan swe olbrzymie terytorialnie państwo tworzył na zasadzie włączania pod jedno władztwo wszystkich ludów mongolskich. Węgrzy, jako potomkowie Hunów i Madziarów mieli temu władztwu podlegać (1241). Inne zaś ludy, nie należące do "mongolskiej rodziny”, mogły być podbijane i łupione, ale nie stanowiły mongolskiego dziedzictwa.
Chyba właśnie wtedy powstała idea wspólnoty kulturowo-rasowej. Jej dziedzicem stało się Księstwo Moskiewskie roszczące sobie prawo do połączenia pod jednym berłem wszystkich Słowian, z prawosławiem jako czynnikiem jednoczącym.
Pokłosiem była doktryna Breżniewa zakładająca pomoc wszystkim ruchom rewolucyjnym na całym świecie, a obecnie swe ‘trzy grosze’ dołączył Miedwiediew.
Zatem nic się nie zmieniło w zasadach leżących u podstaw polityki rosyjskiej. Tylko czy my, jako zaliczający się do Cywilizacji Zachodu, takie stanowisko akceptujemy?
No i jeszcze „drobiazg” – czyli jak Cywilizacja Zachodu traktuje kwestię państwa; jako przynależności narodowej, czy terytorialnej?
Tu jest dylemat. Bo w tej sprawie Zachód ma poglądy tożsame z bieżącymi interesami.
W Europie Kosowo obdarzył statusem państwa wbrew wcześniejszym deklaracjom o potrzebie zachowania terytorialnej integralności. Ale już względem separatystycznie nastawionych prowincji gruzińskich powrócił do wcześniejszych deklaracji.
Rzekomo nie jest nastawiony agresywnie, ale względem Iraku i Afganistanu zastosowano środki militarne celem włączenia monokulturowych (cywilizacja arabska) krajów o dużej tolerancji w obręb nietolerancyjnego!!! systemu multikulturowego. (Oczywiście ropa jest tu tylko mało znaczącym czynnikiem, a fakt wymordowania blisko miliona mieszkańców pomijany ). Efekt widoczny. Obecnie próbuje się zastosować podobne środki względem Iranu.
Co można napisać w podsumowaniu?
Że Rosja była i jest naszym przeciwnikiem stosującym najbardziej podłe, a niekiedy bestialskie środki dla realizacji swoich celów. Jest jednak w swych intencjach i działaniach przewidywalna.
Tymczasem Zachód, mimo demokratycznych deklaracji i szermowaniu hasłami wolności i praw człowieka, jest nieprzewidywalny, i możemy liczyć się ze zmianą priorytetów. Zawsze liczą się bieżące interesy. Typowa hipokryzja.
W tych warunkach możliwość pojawienia się nowego „Hitlera” jest tylko kwestią czasu. Więcej. Pojawiające się ataki na zdroworozsądkowe partie i organizacje (np. PiS), gdzie używa się argumentacji o rzekomo faszystowskich nawiązaniach, wyraźnie wskazują, że rzucający takie oskarżenia chcą tym sposobem ukryć swe zamiary.
Niestety wiele wskazuje, że organizacja UE ma służyć temu właśnie celowi.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka