Zbliża się Dzień Papieski. Przyznam, że w stosunku do niektórych form manifestacji przywiązania do nauk i Osoby Jana Pawła II istnieją u mnie ambiwalentne odczucia.
Sama idea Tego Dnia poświęconego rozważaniom płynącym z nauczania Wielkiego Polaka budzi jak najbardziej pozytywne skojarzenia. Ale konkretne formy manifestacji już tak jednoznaczne nie są. Odnoszą się one w szczególności do nagłaśnianej przez media zbiórki pieniędzy na pomoc stypendialną dla biednej, a zdolnej młodzieży.
Wszelkie zinstytucjonalizowane formy zbiórek pieniędzy wzbudzają mój wewnętrzny sprzeciw. Nawet te przeznaczone na najbardziej szczytne cele.
Zastanawiając się nad tym, dochodzę do wniosku, że jest to zintegrowana z osobowością negacja dla pieniężnej formy wyrażania uczuć. A w dobie dzisiejszej panuje zasada, że pieniądz jest najwyższą wartością i poprzez niego możemy także wyrażać swoje uczucia.
Przekazywanie posiadanych środków na jakiś cel, czyli jałmużna, jest pozytywnym elementem naszego życia. Ale musi się wiązać z indywidualnym zaangażowaniem emocjonalnym ze zdarzeniem, którego dotyczy i nie może być jedyną formą naszego zaangażowania.
Obowiązkiem jest bowiem nie tylko łagodzić skutki zdarzeń, ale też i dążyć do stworzenia takiego otoczenia, aby zjawiska , które budzą nasz sprzeciw, nie miały miejsca. Generalnie, sprzeciwu nie budzą zbiórki związane z organizacją pomocy związanej ze zdarzeniami losowymi; taki sprzeciw budzą jednak akcje związane ze zjawiskami permanentnymi, niejako wpisanymi w system organizacji życia społeczeństwa.
Powyższe uwagi dotyczą także zbiórki na rzecz Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia, fundatora stypendiów dla biednej i zdolnej młodzieży. Zastrzeżenia budzi kilka aspektów związanych z propagowaną przez środowiska katolickie akcją. Sam sposób przeprowadzania kwesty przypomina działania Owsiaka. W efekcie rok będziemy mieli niedługo podzielony na kolejne zbiórki na określone cele, a same zbiórki stają się, wobec ich zinstytucjonalizowania, formą dodatkowego opodatkowania obywateli. Każdy członek społeczeństwa, przy medialnej nagonce, będzie się czuł zobowiązany do udziału w akcjach, pod rygorem poczucia alienacji i aspołecznej postawy.
A jaki procent potrzeb Służby Zdrowia, przy wielkim udziale w akcji mediów, zaspokaja Owsiak, i jaki procent potrzeb szkolnictwa zasokaja powyższa akcja?
Twierdzę, że takie działania przynoszą jedynie negatywne skutki społeczne, stają się bowiem formą akceptacji istniejących patologii. Ci, którzy w nich uczestniczą, czują się „rozgrzeszeni” z potrzeby innych działań, a ich wrażliwość zostaje w ten sposób „skanalizowana”.
Nie znaczy to abym miał negować wartość uczuć ludzi uczestniczących w tych społecznych zdarzeniach.
Jednak nadużycie formy przyczynia się do opóźnień w poszukiwaniu docelowych regulacji nie łagodząc przy tym powstałych napięć.
Innym zastrzeżeniem jest społeczne spojrzenie na powstałą sytuację. Można to ująć następująco. Udzielona pomoc pozwoli na uzyskanie lepszego wykształcenia i tym samym umożliwi jednostce wyrwanie się z „kręgu biedy i zacofania”, i wyemigrowanie z tego środowiska do bardziej kulturalnego i żyjącego na wyższym poziomie materialnym.
To jednostkowe „przebicie się” wiąże się zazwyczaj z opuszczeniem środowiska pochodzenia, które staję się przez to uboższe o ponadprzeciętną osobę. W efekcie braku uzdolnionych jednostek środowisko to ma zmniejszone możliwości rozwojowe: rozwierają się nożyce świata bogatych i biednych.
A może być i tak, że ta zdolna jednostka wyemigruje i swymi umiejętnościami będzie służyła innym. Wtedy powstaje dodatkowo pytanie, czy nas jako niezbyt bogate społeczeństwo, stać na kształcenie swych najzdolniejszych obywateli na potrzeby innych?
Oczywiście można tu natychmiast wytoczyć zarzut, że takie porównania wynikają z czystej zawiści itd. Że należy umożliwiać rozwój indywidualności, gdyż tylko wybitne jednostki mogą stać się czynnikiem i stymulatorem rozwoju, itd. Ja jednak pozostaję przy swoim zdaniu, gdyż w tych ukierunkowaniach czuję fałsz, a wydaje się ,że człowiek może najpełniej rozwijać się w otoczeniu w którym wzrastał.
I nie znaczy to wcale, że należy dążyć do społecznej stagnacji. Wręcz przeciwnie. Ale należy dążyć do takiego rozwoju, który pozwalałby na twórczą przemianę wszystkich środowisk przy zachowaniu właściwych relacji społecznych. A jednostkowe wspomaganie niekoniecznie służy temu celowi.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka