Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas
53
BLOG

ŚWIĘTO

Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas Polityka Obserwuj notkę 19
     Niniejsza notka jest z inspiracji wpisem Michała St. De Zieleśkiewicza poświęconej Beaujolais nouveau.
      Dwukrotnie „wbijałem” komentarz i dwukrotnie miałem zaburzenia na łączach kasujące moje uwagi. Ponieważ notki piszę osobno i dopiero je „przeklejam” – zdecydowałem o tej formie komentarza.


      Tą inspiracją była uwaga o korzeniach  francuskiego „święta młodego wina”. Z kolei kiedyś będąc w dolinie Renu trafiłem na niemieckie święto „feder weiss” – „białe pióro".

      To z kolei jest związane z piciem winnego moszczu – po winobraniu i wyciśnięciu soku do kadzi mus zaczyna gwałtownie fermentować tworząc białe pęcherzyki powietrza przemieszczające się do góry – biały puch. (Każdy blogowicz, któremu tradycja grunwaldzka jest droga, wie o co chodzi).
      I taki, fermentujący moszcz, zawierający może 1 może 2 % alkoholu, jest spożywany.
      Ważne jest co innego – to, że na ten dzień wszyscy właściciele winnic wystawiają stoły ( na podwórka, do stodół – jeśli pada, czy robią zadaszenia) i oczekują gości.
Cena 1/2 l wynosiła (początek lat 90-tych) 1 markę. Ale też tradycja ta była traktowana jako patriotyczny obowiązek.


Pomyśl Drogi Czytelniku.

     W tym roku mamy nadmiar owoców. Ich wartość często jest mniejsza od poniesionych kosztów. Znajomy sadownik z okolic Warki zalecał swoim pracownikom: „Jeśli ci jabłko upadnie, to nawet najpiękniejszego nie podnoś, bo cena twego czasu jest wyższa od wartości jabłka”.

      Zadaniem i obowiązkiem polskich elit (prawdziwych, a nie przyszywanych), jest organizacja życia społecznego, gdzie wszystkie warstwy mają swe miejsce i godne warunki życia. Bo wolność wyraża się relacjami społecznymi.
      Nie byłoby niczym zdrożnym, gdyby poświęcić trochę wysiłku nie tylko propagowaniu walki i martyrologii, ale też ideom cementującym społeczeństwo.

Można więc zaproponować

                      ŚWIĘTO JABŁKOWEGO SOKU.


       Proszę zauważyć, że takie święto, traktowane jako obowiązek patriotyczny byłoby formą zasilenia rolnictwa w pewną ilość środków finansowych koniecznych do bieżącej działalności, bo wraz z sokiem można też sprzedawać wiele innych rzeczy typowych dla danego regionu.

      I jeszcze uwaga; "obejścia" niemieckie wcale nie były w lepszym stanie niż spotykane na polskiej wsi - z pewnością nie mamy się czego wstydzić. 

       Można martwić się prasami do wyciskania soku itd. Ale zbliża się kryzys – taka drobna działalność mogłaby nieco wspomóc także przemysł.
       Całość zaś może przyczynić się do powstawania lokalnych inicjatyw gospodarczych.

      I na zakończenie. Cztery lata temu postanowiłem urządzać przed swoim domem Bożonarodzeniową Szopkę. Brakowało mi wtedy środków na wszystko (jak zawsze), ale zbiłem z kawałków drewna „budkę” i umieściłem w niej figurki (zrobił mi je znajomy rzeźbiarz ze Szczyrku – p. Węzik – robione na raty, bo od razu nie było mnie na to stać).

      Powoli ta idea „zagnieżdża się”. A dzisiaj zauważyłem w reklamówce Praktikera ofertę figurek do szopki.

 

 


 



członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka