brat Damian brat Damian
747
BLOG

Trumpa przed sąd ONZ!

brat Damian brat Damian USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 71
Ewangelia i polityka międzynarodowa

Mogę sobie wyobrazić złość, frustrację i strach Putina po akcji Trumpa w Wenezueli. Został ośmieszony na oczach całego świata, a przede wszystkim swoich poddanych. Obiecywał zdobyć Kijów po 2-3 dniach, a nie może jakiegoś Kupiańska za 4 lata! Jego armia w porównaniu z Delta Force to oddziały neandertalczyków z maczugami. Strach, bo porwanie Maduro to poważny dzwonek alarmowy dla wszystkich dyktatorów, którzy wchodzą w drogę Stanom Zjednoczonym. Złość, bo traci kolejnego głupiego, ale jednak sojusznika (po Syrii i częściowo Iranie) i sam z pierwszej ligi światowej geopolityki spada do poziomu lokalnego rzezimieszka. Zresztą na własną prośbę, bo przeliczył się już w 2014, kiedy puściły mu nerwy i zamiast walczyć o całą Ukrainę ruszył na Krym. Putin wobec Ameryki jest całkowicie bezradny – tylko coś pod nosem pomruczał, a północnokoreański karzełek to chociaż kilka rakiet w morze wystrzelił z oburzenia na kiepski dres w jakie DEA ubrało jego kolegę.

ONZ jest zaniepokojona, Sekretarz generalny Antonio Guterres nazwał operację „niebezpiecznym precedensem”. Wszyscy przemądrzy specjaliści od prawa międzynarodowego leją krokodyle łzy nad tym, że Trump otworzył puszkę Pandory i teraz każdy może napaść każdego jak w bijatyce w ciemnym zaułku. Otworzył puszkę Pandory? Oto jeden z takich mędrców: „Dla Rosji to sygnał, że Amerykanie mogą definiować swoje bezpieczeństwo wbrew regułom prawa międzynarodowego, czyli Rosja i Chiny też tak mogą robić. Oba kraje mogą odczytać to jako wiadomość, że teraz jest prymat siły, a nie zasad” – i tylko teraz się o tym przekonały, bo wcześniej działały według zasad prawa międzynarodowego? A gdzie ci spece od tego prawa byli 24 lutego 2022 roku? Spali czy na wakacjach? Rosja działała wtedy zgodnie z prawem międzynarodowym?

Trump raczej wykorzystał już dawno otwartą puszkę Pandory. A co ONZ zrobiło, kiedy Putin napadł na Gruzję, a potem na Ukrainę w 2014 roku? Ile tam niebieskich hełmów posłało? I jak wtedy zadziałało prawo międzynarodowe? ONZ, lewacki projekt Wielkiego Światowego Rządu, już dawno jest tylko atrapą samego siebie. Antonio może sobie mówić absolutnie co chce i pies z kulawą nogą na to uwagi nie zwraca. Nawet w 1991 r. to nie ONZ ratowało Kuwejt i prawo międzynarodowe, tylko USA wywiązywało się ze swoich zobowiązań sojuszniczych. Ostatni raz niebieskie hełmy realnie walczyły gdzieś na początku lat 60tych w Afryce i kiepsko to wypadło. Potem to już tylko misje patrolowe, a jeśli ktoś strzelał w imieniu ONZ, to to i tak była Ameryka.

Żeby jakiekolwiek prawo działało to musi być sankcja karna, czyli ktoś, kto za przekroczenie tego prawa będzie karał i będzie miał czym to robić. Jeśli prawo międzynarodowe nie ma organu, który go egzekwuje, to jest wyłącznie świstkiem papiery. Co Ukraińcom z prawa międzynarodowego? W wychodku mogą się nim podetrzeć. Za to o prawie międzynarodowym oburzeni na prawo i lewo krzyczą Putin, Pan Xi, Kuba, Nikaragua i spółka. Czy to nie zastanawiające, że o to prawo troszczą się najbardziej bandyci? Np. Pan Xi właśnie ćwiczył inwazję na Tajwan – pewnie w ramach przestrzegania prawa międzynarodowego. Tak samo jest w naszym życiu. Obywatel na którego dom napada rzezimieszek musi się dzisiaj dobrze zastanowić czy warto się bronić, bo potem to on może trafić za kratki, a nie złodziej. Tak samo działa prawo międzynarodowe – zostało zawłaszczone przez cwaniaków i rozbójników. To im służy, a przestrzegać go musi szeryf i dlatego nie może powiesić ich na stryczku. A oto inny mędrzec: „Oba te kraje (Chiny i Rosja) mogą odczytać amerykańską interwencję jako wiadomość, że teraz jest prymat siły, a nie zasad i instytucji międzynarodowych.” - typowe zakłamane pomylenie skutków z przyczynami. Putin i Xi zawsze stosowali prymat siły, a teraz po latach fajtłapowstwa Obamy i Bidena Trump poszedł po rozum do głowy i stwierdził, że z takimi facetami jak Maduro nie da się po dobroci. Rzeczywiście „nie ma obowiązku bycia państwem demokratycznym w sensie ustroju politycznego”, tzn. że np. monarchia nie może być obiektem agresji tylko dlatego, że nie jest demokracją, ale przecież prawo międzynarodowe nie może chronić wariatów, którzy maltretują własny naród.

Oczywiście nic dobrego w tym, że prawo międzynarodowe nie działa, ale trzeba się cieszyć, że jest chociaż jakiś może nieidealny, ale skuteczny szeryf. I to jest punkt wyjścia do budowania nowego ładu. Jakiż pożytek mieszkańcom Wenezueli, Kuby, Korei Północnej, Iranu, Syrii z prawa międzynarodowego i ONZ? Otóż te instytucje są wykorzystywane przez ich satrapów do wzmacniania swojej władzy. Czy to nie jest hańbą ONZ, że jej członkami jest Korea Północna i Kuba? Cóż z tego, jeśli bandyci mogą się powoływać na swoją suwerenność, aby dalej gnębić swój kraj, gdy znowu ci sami bandyci mają to prawo gdzieś, kiedy napadają na inne państwo, bo ono jest w ich „strefie wpływów”.

Najwyższym autorytetem moralnym naszego czasu jest Komitet Noblowski, a on właśnie tylko co osądził jednoznacznie dyktaturę chavizmu, a Donald … tylko doprowadził ten wyrok do wykonania. Zwróćmy uwagę, że Maduro był rzeczywiście złym chłopcem. Z Chavezem doprowadził Szwajcarię Ameryki Łacińskiej do katastrofy. Uciekło z kraju ¼ mieszkańców, a boliwiarski socjalizm morduje i więzi ile wlezie. Okradli Stany na kilka miliardów i szmuglowali kokainę. Trzeba być całkowitym cynikiem lub głupcem, aby porównywać Ukrainę, jakby nie było demokratyczne państwo, z Wenezuelą, a Stany z Rosją. To nie wojna tylko operacja specjalna. Trump nie chce okupować Wenezueli, ani zniszczyć wenezuelski naród. Przy okazji można mu pogratulować jasnego wyłożenia Narodowej Strategii Oborny i jeszcze bardziej konsekwentnego jej stosowania. I co Wenezuelczycy mają z prawa międzynarodowego? Włożyć je do miski, posolić i zjeść? Biedna ta Ameryka Łacińska ze swoją wieczną naiwnością kupująca po raz kolejny tak śmierdzący towar jak socjalizm. Po trochę związane to z antykatolicką reakcją w superkatolickich krajach.

Natomiast na naszym katolickim podwórku mamy jeszcze większy groch z kapustą. Otóż niektórzy nasi mędrcy, co to sami jajka nie ugotują, a wszystkich o wszystkim pouczają, jęczą nieustannie, że taki Trump czy Orban nie przestrzega zasad ewangelicznych w polityce międzynarodowej. Niektórzy nasi Najświatlejsi Hierarchowie pouczają nas, że emigranci na granicy białoruskiej, to jak Józef z Maryją i Dzieciątkiem na granicy egipskiej. A tunel wydrążony pod polskimi zasiekami przez szlachetnych poszukiwaczy lepszego życia z Bangladeszu, Afganistanu i Pakistanu to pewnie jak osiołek Świętej Rodziny? Według zasad ewangelicznych nasi pogranicznicy powinni tych przedsiębiorczych podróżników witać na końcu tunelu chlebem i solą, oraz z własnej pensji kupić im bilet PKP do Berlina?

Ewangelia nie jest zbiorem przepisów prawa międzynarodowego! Jezus nigdy nie wypowiadał się w kwestiach politycznych, międzynarodowych lub nawet społecznych, tylko przekazywał zasady życia każdemu z nas, którzy chcemy za Nim podążać. Nie jest możliwe przełożyć Kazania na górze na praktykę życia międzynarodowego, a państwo nie jest Dobrym Samarytaninem. To nie dla naszego państwa Jezus tworzył nowe prawo, tylko dla każdego z nas. Jeśli państwo zachowuje normy Dekalogu, to już bardzo dobrze, ale i to nie jest proste. Bogu co boskie, cezarowi co cesarskie – bądźmy więc bardzo ostrożni w mieszaniu naszych zasad moralnych i życia duchowego z działaniem państwa, a tym bardziej z relacjami między państwami. Ciekawe, że Ewangelia przekazuje polecenie Jana Chrzciciela skierowane do żołnierzy: „Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie”, a nie ma ani słowa o porzuceniu służby wojskowej lub pacyfizmie. Nowy Testament nie wzywa do zniesienia niewolnictwa, co więcej uznaje go za dopuszczalną instytucję. Kościół, choć był brutalnie prześladowany przez Imperium Rzymskie, nie nawoływał do jego zniszczenia, co więcej nieustannie wyciągał rękę do współpracy, choć było to państwo zbudowane na grabieżach i niewolnictwie.

Choć święty Augustyn bardzo wyraźnie rozróżniał Państwo Boże i państwo ziemskie, które rządzą się różnymi prawami, to jednak Kościół próbował budować system polityczny i międzynarodowy na Ewangelii. Działo się to w czasach tak często przez naszych specjalistów od prawa międzynarodowego lekceważonych, czyli w średniowieczu. Kościół, a przede wszystkim papieże, ustalali zasady polityki międzynarodowej, a nawet prowadzania wojen. Choćby Pokój i Rozejm Boży (Pax et Treuga Dei). Pokój Boży, wprowadzony po raz pierwszy przez synod w Charroux w 989 r., roztaczał na czas wojny ochronę nad duchownymi, kobietami, dziećmi, starcami, kupcami i podróżnikami, a także nad kościołami, klasztorami, młynami, promami, sądami itp.. Rozejm Boży, wyznaczał ramy czasowe bezwzględnego zawieszenia broni: od środy wieczorem do poniedziałku rano, później również w całym okresie adwentu i wielkiego postu. Czy tych zasad przestrzegano? Raz tak, raz nie, ale ich nie kwestionowano. Strażnikiem ich był Kościół, a przede wszystkim papiestwo. Jeśli go nie przestrzegano, to groziła ekskomunika lub interdykt – były to sankcje prawno-religijne, które w tamtych czasach działały dosyć skutecznie. Np. wobec obłożonego ekskomuniką władcy wasale byli zwolnieni ze swoich obowiązków, co w feudalizmie było sprawą pierwszorzędnego znaczenia. Obłożony przez Grzegorza VII cesarz Henryk IV trzy dni w ubraniu pokutnym klęczał u bram Canossy, aby papież zdjął z niego ekskomunikę.

Takie stosowanie Prawa Bożego w polityce było możliwe ponieważ cała Europa była katolicka i wyznawała te same ewangeliczne zasady. Ten eksperyment miał jednak i tragiczne strony jak np. stosy inkwizycji, czy wyprawy krzyżowe. Wraz z pojawieniem protestantyzmu nie było już jednego autorytetu ustanawiającego reguły gry i gdzieś na przełomie XIX i XX wieku także Kościół pożegnał się z eksperymentem „chrześcijańskiej polityki międzynarodowej”. Pamiętajmy więc, że przykazania miłości nieprzyjaciół, nadstawiania policzka, nie stawianie oporu złemu dotyczy nas, a nie naszego państwa, a tym bardziej jego relacji z innymi państwami.


brat Damian
O mnie brat Damian

br. Damian TJ. Urodzony 1968 Lublin, uczęszczał do liceum Zamoyskiego. Należał do związanego z „Solidarnością” Niezależnego Ruchu Harcerskiego, potem do podziemnego Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”. W 1987 wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Gdyni. Zakończył filozofię w Krakowie na Wydziale Filozoficznym TJ (specjalizacja „kultura, estetyka, mass-media, kino”). Praca dyplomowa u bp. Jana Chrapka. Od 1991 pracował w TVP, jako dziennikarz i producent. Przechodzi szkolenie telewizyjne w Kuangchi Program Service – Tajwan. W 1996 wyjechał na Syberię, gdzie organizuje Studio Telewizyjne „Kana” w Nowosybirsku. Korespondent TVP i Radia Watykańskiego. Pomaga w szkolenia dziennikarzy z Europy Wschodniej w „European Center for Communication and Culture” w Falenicy. W 1999 rozpoczyna studia podyplomowe w szkole filmowej w Moskwie. W tym samym roku składa śluby wieczyste. Studia kończy w 2004 filmem dyplomowym „Wybacz mi Siergiej”, który uzyskał liczne nagrody na międzynarodowych festiwalach http://www.forgivemesergei.com. Wyjeżdża do Kirgizji - praca charytatywna Kościoła Katolickiego (więzienia, domy inwalidów) i prowadzi Klub Filmowy przy Ambasadzie Watykanu w Biszkeku. W 2006 wyjeżdża na południe Kirgizji, pomaga przy zakładaniu nowych parafii w Dżalalabadzie i Oszu www.kyrgyzstan-sj.org . Buduje i kieruje Domem Rekolekcyjnym nad jeziorem Issyk Kul, gdzie co roku przebywa ponad 1000 dzieci (sieroty, inwalidzi, dzieci z ubogich rodzin, dzieci i młodzież katolicka, studenci muzułmańscy) www.issykcenter.kg . Zakłada Fundacje Charytatywną “Meerim Bulak – Źródło Miłosierdzia” i społeczną „Meerim nuru”. Kapelan więzienia - w tym zajęcia w grupie AA. 2012 w Pawłodarze (Kazachstan). 2012-13 w Domu rekolekcyjnym w Gdyni i w portalu Deon w Krakowie. 2013-14 w Moskwie – odpowiada za sprawy finansowe, prawne, organizacyjne i budowlane Instytutu Teologicznego św. Tomasza. Od 2014 pracuje w Radiu Watykańskim w Rzymie. Od IV 2016 pracuje w TVP przy przygotowaniu transmisji z ŚDM. Współpracował z różnymi stacjami telewizyjnymi i redakcjami jako reżyser i dziennikarz. Pisze artykuły między innymi do „Poznaj Świat”, „Góry”, „Gość niedzielny”, Alateia i „Opoka”. 2017-2023 ekonom Apostolskiej Administratury w Kirgistanie, dyrektor kurii, ekonom jezuitów w Kirgistanie, ekonom Fundacji "Meerim Nuru" i Centrum Dziecięcego nad j. Issyk-kul, budowniczy katedry. Obecnie pracuje w Kolegium jezuitów w Gdyni i pomaga Ignacjańskim Centrum Formacji Duchowej.  Przewodnik wysokogórski: organizował wyprawy w Ałtaj, Sajany, Tuwę, Chakasję, na Bajkał, Zabajkale, Jakucję, Kamczatkę, Ałaj, Pamir i Tienszan, Półwysep Kolski. www.tienszan.jezuici.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (71)

Inne tematy w dziale Polityka