Codziennie przy śniadaniu mój kameruński współbrat Honoré Onana Olah pyta się mnie ze współczuciem o wyniki wyborów w Polsce. Z zakłopotaniem kiwam głową na wszystkie strony. Honoré pociesza mnie, że i u nich w Afryce są takie plemiona żyjące głęboko w buszu, które stwierdziły, że wrzucanie kartek do skrzynki to słaba magia – nie ma żadnego wpływu na obfitość deszczów w porze deszczowej, więc dawno przestali się tym zajmować. A kartki zresztą mogą się przydać do innych rzeczy, np. do rozpalania ogniska.
I tu błysnęła mi idea, jak u pomysłowego Dobromira. Przysłowia są mądrością narodów: „Mądry Polak po szkodzie”. Przecież i klęskę można zamienić w sukces!
A jeśliby ktoś do nas jeszcze Ebola przytaszczył, to może by nas przyjęto do Unii Afrykańskiej? Otwierają się wtedy przed nami szerokie perspektywy. Po co Niemcy czy Anglicy mają jeździć na safari do Tanzanii lub Kenii? Nasze dziewczęta są przecież i sympatyczne, i ładne, i mogłyby się trochę podsmażyć w solarium na czekoladkę. Spódnice łowickie i kurpiowskie są nie mniej kolorowe niż stroje afrykańskie. I tak mogą w topless stać wzdłuż autostrad i sprzedawać błyszczące paciorki i drewniane świątki. Anglik za fotografię z taką panią bez wątpienia zapłaciłby 5 Euro. My zaś głębiej w lesie organizowalibyśmy dla znudzonych i spragnionych egzotyki niemieckich mieszczuchów mrożące krew w żyłach happeningi-rekonstrukcje pt. „wybory samorządowe”. Trochę się tylko niepokoję czy Kenia i Tanzania za nieuczciwą konkurencję nie zerwałyby wtedy z nami stosunków dyplomatycznych? Ale nie martwmy się: w MSZ mamy nie gorszych speców niż w PKW – jakoś sprawę pewnie zamiotą pod dywan lub materac.


Komentarze
Pokaż komentarze