Przełom roku skłania do refleksji natury ogólnej i różnego rodzaju podsumowań – w tym geopolitycznych.
Żyjemy w czasach przeciekawych. Fukuyama ogłosił koniec historii i mieliśmy wszyscy jeśli nie umrzeć z nudów, to przynajmniej zasnąć. Minęło 25 lat i wygląda na to, że jak przystoi prawdziwemu samurajowi powinien popełnić harakiri ze wstydu za swoje fałszywe proroctwa.
Jaka jest sytuacja? Pierwszy noblista za kolor skóry z upadającego mocarstwa, najlepiej przyswoił sobie wynalazek innego noblisty „jestem za i nawet przeciw” i jedyna jego determinacja to wprowadzić socjalizm za wszelką cenę według hasła: „socjalizm albo śmierć”. A to mocarstwo jeszcze niedawno było światowym posterunkowym. Brak posterunkowego i kandydata na niego, powoduje turbulencje w różnych rejonach świata. Muzułmanie w tym bałaganie uznali, że najlepsze narzędzie ewangelizacji to towarzysz Kałasznikow i trotyl. Chińczycy, równym krokiem maszerują przez świąt nie zważając na zaklęcia europejskich ekonomistów i politologów, że już, już wszystko się u nich rozwali. Politologów wróżących z fusów, że oto w przyszłym roku wzrost gospodarczy będzie w Chinach nie 7 lecz 6 %, zupełnie zapominając jaki jest u nich w domu. Wokół Chińczyków kupa tyrgysików, które pewnie kiedyś staną się tygrysami. Chińczycy zaczęli próbować zalotów do największej Demokracji Świata (kto wie co z tego wyniknie?), a do nich znowu zaczął się mizdrzyć Niedzwiedź Alfa, któremu krew (albo coś innego) uderzyła do mózgu i zaczął ni z tego, ni z owego sąsiada prać po mordzie. Zresztą i Niedźwiedź Alfa też jeździł do Dehli w zaloty. Babci Europie szczęka wpadła do sedesu – nie może jej wyjąć, a wnuka który mógłby pomóc zabortowała, więc pewnie umrze z głodu. Jedyny pewnik to to, że środek ciężkości przesuwa się na południowy-wschód. Ogólnie jest zamieszanie, bójki, bałagan i niepewności jaki nowy porządek światowy się zrodzi z tego wszystkiego, czyli dokładnie na odwrót niż wróżby Fukuyamy.
Co my na to? Najlepiej sięgnąć po Biblię. Wielu uważa, że księża i Kościół nie powinni zajmować się polityką, a Biblia to książka o duchowości i moralności. Nic bardziej błędnego! Biblia pełna jest polityki. Wojny, powstania, przewroty, morderstwa polityczne, intrygi pałacowe i dynastyczne, rewolucje. Problemy ekonomiczne i społeczne. Wyzysk ubogich i kumulacja kapitału. Walki różnych środowisk i grup politycznych. Dlaczego Fukuyama się mylił? Dlatego że nie czytał Biblii, ani Tolkiena. Jednym z motorów historii jest egoizm i strach przed drugim człowiekiem. To konsekwencje grzechu pierworodnego. Walczymy o swoje i tępimy drugich na poziomie relacji międzyludzkich, społeczeństw, państw, narodów i cywilizacji. W naszej historii działa Zło, które do końca świata sprzeciwiać się będzie Dobru. Zło oczywiście nie koniecznie jest tylko po jednej stronie naszych frontów, choć często zdarza się, że popiera zdecydowanie jedną stronę. Wystarczy zajrzeć do Apokalipsy św. Jana by przekonać, że nuda nam nie grozi. Apokalipsa nie opisuje przyszłości, lecz teraźniejszość: Bitwa Pięciu Armii trwa i trwać będzie do końca czasów ze wszelakimi konsekwencjami dla geopolityki.
A moja wróżba taka: za lat 100 ramię w ramię z Ukraińcami, Rosjanami oraz ochotnikami chińskimi będziemy jako przedmurze chrześcijańskiej Azji odpierać ataki dywizji „tego ich bezecnego proroka”, jak mawiał Pan Zagłoba, nacierających z kierunku Renu i Dunaju.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)