Jeśli w Rzymie spotkasz młodą siostrę zakonną to będzie to albo Hinduska, albo Murzynka, Koreanka, Chinka, Wietnamka lub Filipinka. Jeśli zakonnica będzie leciwa to znaczy, że jest Włoszką, Niemką lub Francuzką. W tę stronę idzie kościelna geografia. Fakty mówią za siebie.
Azjatyccy chrześcijanie są pobożni i głupotami się nie zajmują. Jak to pokazała obecna podróż Papieża do Azji, ludzie mają tam poważne problemy: wojna, bieda, tajfun. A Europa? Rosyjskie powiedzonko mówi: взбесился от жира - to znaczy „wariuje, bo mu za dobrze”. Być może najgorszą klęską jaką Bóg może zesłać na ludzi, jest klęska urodzaju (nie mylić z tą z czasów Gierka). Ewangelia mówi o tym jasno w przypowieści o bogaczu, któremu zbyt dobrze obrodziło pole: „…rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” (Łk 12:13-21)
Człowiek, który ma za dobrze, zaczyna tracić poczucie realności. Co dobre, co złe? Co ważne, a co nie ma znaczenia? Dobrobyt może być na dłuższą metę większą katastrofą niż tajfun Yolanda, który dwa lata temu spustoszył odwiedzone przez Papieża podczas pielgrzymki na Filipiny miasto Tacloban. Europa wariuje od dobrobytu i już sama nie wie o co jej chodzi. Dobrze wyraził to kard. Raï z Libanu podczas ostatniego Synodu o rodzinie, kiedy to niektórzy biskupi niemieccy zaczęli roztrząsać sprawę „otwarcia” Kościoła na homoseksualizm: Problemy europejskie zostawmy Europie.
Papież pojechał na Filipiny. To jedyny kraj katolicki w Azji. W spotkaniach z nim uczestniczyły miliony ludzi. I tak sobie pomyślałem, że jeśli tak tam Franciszka lubią, to po co ma wracać do Rzymu? Proponuję, aby Papież (nota bene też nie jest Europejczykiem) został w Manili na stałe. Po ostatnich nominacjach kardynalskich widać, że Franciszek uważa, że przyszłość Kościoła to Azja, Afryka lub Ameryka Łacińska. Jeśli Europę tak chrześcijaństwo uwiera i w rozwoju ku świetlanej przyszłości przeszkadza, to może przenieść Watykan do Manili? Na Sri Lance papieża chcieli słuchać i buddyści, i hinduiści i muzułmanie, i wielcy, i mali, więc widać dla Azjatów bardziej jest potrzebny niż dla nas. Póki Papież będzie odpoczywał pod palmą, Europa będzie sobie dalej konsekwentnie gniła, a potem na tym kompoście może jakieś nowe roślinki wyrosną.




Komentarze
Pokaż komentarze (6)