51 obserwujących
224 notki
435k odsłon
4045 odsłon

„Krwawy pulpet” z Jezusa

Wykop Skomentuj75

Są wydarzenia w życiu, które na zawsze odciskają się w naszej pamięci. Kiedy przyjechałem do Kirgistanu jednym z moich głównych zajęć było pokazywanie filmów (głównie religijnych) w miejscowych więzieniach. Pietrowka to łagier numer 8, jeden z największych w Kirgistanie. Przebywa tam do 2000 więźniów. Ogromne terytorium ogrodzone drutem kolczastym przypomina skrzyżowanie zrujnowanej fabryki ze zbombardowanymi koszarami zasiedlonymi przez ostatnich, którzy przeżyli światowy kataklizm. Niedawno do mojego przyjazdu więźniowie podnieśli bunt i wzięli jako zakładnika dyrektora kolonii (tak łagier nazywa się oficjalnie).

W centrum łagru wielka sala kinowa, a właściwie pozostałości po niej. Gołe betonowe ściany, betonowa podłoga bez klepki czy wykładziny, dziurawe okna i drzwi, które trzeba zasłonić przewiezionymi przeze mnie kawałkami czarnego materiału. Z kina postał tylko ogromny ekran obsrany przez gołębie. Więźniowie pomagają mi przenieść sprzęt i przygotować projekcję. Za chwilę kilkuset morderców, grabicieli, handlarzy narkotyków, złodziei, oszustów, gwałcicieli w grobowym milczeniu, siedząc w kucki, patrzą na ekran jak zahipnotyzowani.

Na ekranie „Pasja” Mela Gibsona. Widać, że film, który jest żelaznym elementem mojego repertuaru, robi na nich ogromne wrażenie. Wszyscy więźniowie to muzułmanie, więc teoretycznie treść filmu nie powinni akceptować - według uproszczonego islamskiego monoteizmu Jezus ani nie cierpiał, ani nie umarł na krzyży. Jakie własne doświadczenie powoduje, że ci skośnoocy mężczyźni nie mogą oderwać wzroku od ekranu? Myślę, że dwa i to przeciwstawne. Pierwsze to doświadczenie własnej przemocy i cierpienia zadawanego innym. Drugie to osobiste doświadczenie niesprawiedliwości, niesprawiedliwego sądu i bycia maltretowanym. Otóż w Kirgistanie w śledztwie stosuje się często tortury. W areszcie śledczym (SIZO) podejrzany pozostawiony jest sam sobie na łasce aparatu represji. Kiedy w końcu zapada wyrok i więzień przewożony jest do łagru, wówczas jest to doświadczenie raju – bicie i maltretowanie ma się już za sobą: wspólnota, przestrzeń, możliwość poruszania się, względna wolność osobista. Tak więc większość widzów „Pasji” Gibsona w kirgiskich łagrach miała głębokie doświadczenie, i to z dwóch stron, cierpienia i niesprawiedliwości. Właśnie dlatego historia męki Jezusa tak do nich przemawiała. Ponieważ nawet dla człowieka dalekiego od chrześcijaństwa Pasja Jezusa jest zbiorowym obrazem tych wszystkich niewinnych, którzy w ciągu całej historii ludzkości, cierpieli i umierali na różne sposoby (pierwszym taki pratypem jest Abel). Śmierć Jezusa jest jednym z kamieni na którym położono fundament naszej cywilizacji, i to nie tylko europejskiej.

Tymczasem w Polsce i w świecie zachodnim „Pasja” Gibsona wywoła wśród elit artystycznych i intelektualnych ogromny oraz bardzo emocjonalny sprzeciw. Najlepiej wyraziła to Agnieszka Holland nazywają pasję Gibsona „krwawym pulpetem”. Oskarżenia były dwa: epatowanie przemocą i antysemityzm. Widać było, że zorganizowano zmasowaną nagonkę i walczono do upadłego np. o to, żeby film nie został pokazany w Polsce w okresie Wielkiego Postu. Zarzut o epatowanie przemocą dosyć dziwny, bo po pierwsze współczesne kino nam jej nie skąpi, a po drugie, zarzut ten trzeba by skierować do ewangelistów, którzy godzina po godzinie opisywali proces i kaźń Jezusa, rozumiejąc, że ma to fundamentalne znaczenie dla ludzkości.

Kiedy pada oskarżenie o antysemityzm to mi się zawsze zapala czerwona lampka, bo zazwyczaj chodzi tutaj o jakąś szytą grubymi nićmi manipulację, albowiem antysemitą jak wiadomo nie jest ten, kto Żydów nie lubi, tylko ten kogo Żydzi (niektórzy) nie lubią. Krytycy „Pasji” zapomnieli, że tak Jezus, jak Maryja, apostołowie, byli takimi samymi żydami jak sanhedryn czy tłum krzyczący „Ukrzyżuj, ukrzyżuj!”. I ten zarzut oczywiście tylko werbalnie skierowany był przeciw Gibsonowi, lecz w podtekście nie mniej przeciw Ewangelii i chrześcijaństwu. Ponieważ „Pasja” po prostu opowiada językiem filmowym o tym jak znęcano się i dokonano mordu sądowego na żydowskim Mesjaszu, o czym zgodnie piszą czterej Ewangeliści. Czyli albo trzeba by potępić Nowy Testament jako antysemicką literaturę, albo jeszcze lepiej ogłosić, że to wymysł nazistów. Tymczasem cierpienia Jezusa i jego śmierć na krzyżu jest faktem, może faktem który się niezbyt komuś podoba, ale jednak faktem.

I dlaczego ten fakt tak bardzo, jak widać na przykładzie Holland, osoby nie mającej wiele wspólnego z judaizmem oprócz pochodzenia, drażni niektórych Żydów? Jest to pytanie bardzo frapujące, ponieważ już 2000 lat mamy do czynienia z tym zjawiskiem, czyli z wrogością między Synagogą a Kościołem. Nie można tego wytłumaczyć inaczej niż jakimś zbiorowym, podświadomym poczuciem winy, wydawałoby się zupełnie irracjonalnym. Bo przecież ojciec Agnieszki Holland był zupełnie zlaicyzowanym Żydem, komunistą, i tak on, jak i ona nijakiego związku z judaizmem, a tym bardziej poczucia odpowiedzialności za to co się stało 2000 lat temu mieć nie powinni. A jednak jakaś zadra, jakiś niepokój gdzieś się głęboko tli.

Wykop Skomentuj75
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo