elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
10 obserwujących
572 notki
148k odsłon
156 odsłon

Świat Nauki o PKB

Wykop Skomentuj9

Nareszcie! Po długiej przerwie naukowcy po raz kolejny przypominają światu, jaki jest jeden z najpoważniejszych błędów skutkującym tym, że gospodarka schodzi na psy, przyroda jest niszczona, a zdrowie ludzi jest coraz gorsze. Błędem tym jest dążenie do wzrostu PKB, który to wskaźnik jest źle zdefiniowany.

Artykuł ma ładny konstruktywny tytuł:

"Jak zmierzyć to, co jest ważne". Jednak podtytuł od razu wyjaśnia sedno:

"Obsesja na tle jednej liczby, wartości produktu krajowego brutto, doprowadziła do pogorszenia stanu zdrowia ludzi, ich poczucia szczęścia oraz jakości środowiska - dlatego ekonomiści szukają zamiennika".

Oczywiście nie będę streszczać artykułu, wolę zachęcać do czytania ŚN. Wybiorę więc kilka cytatów:

"...wzrost PKB nie jest tym samym, co wzrost poziomu życia..."

"Senator Robert Kennedy powiedział kiedyś, że "PKB mierzy wszystko, z  wyjątkiem tego, co nadaje wartość naszemu życiu"."

"sam Kuznets [stworzył PKB w latach 40-tych, za co dostał Nobla w 1971] wielokrotnie powtarzał, że PKB mierzy wyłącznie aktywność rynku i nie należy go traktować jako wskaźnika społecznej, a nawet ekonomicznej pomyślności obywateli. Podkreślał, że liczba ta uwzględnia produkcję również takich dóbr i usług, które są szkodliwe (...) lub bezużyteczne (...), za to nie obejmuje wielu form działalności, które są bezpłatne...".

"Po sześciu latach [2010-15] konsultacji i narad tylko wzmocniliśmy nasze wcześniejsze konkluzje. PKB trzeba zdetronizować".

"Firmy sektora spożywczego promowały (...) artykuły bogate w cukier, przyczyniając się do zwiększenia PKB , ale zarazem nakręcając epidemię cukrzycy dziecięcej. Opioidy wywoływały epidemię zgonów (...) ale zarazem zyski czerpane przez Purdue i innych drani powiększały PKB tak samo, jak zyski z szybko rosnącej sprzedaży lekarstw, które miały pomóc w zażegnaniu kryzysu opioidowego (...) huragany takie jak Katrina powodowały gigantyczne straty, to inwestycje w odbudowę niszczonych terenów również zwiększały wartość PKB. Choćby wokół działy się najgorsze rzeczy, optymizm czerpano z blichtru rosnącego PKB. Powyższe przykłady pokazują dramatyczny rozziew pomiędzy wskaźnikiem PKB a jakością życia".

Na koniec dodam coś od siebie. Przypomniały mi się czasy maturalne i to, kto zdawał na jaką uczelnię. Najinteligentniejsi koledzy i najlepsi uczniowie zdawali na fizykę lub matematykę UW, albo na elektronikę, architekturę, zarządzanie przemysłem ciężkim czy lotnictwo PW. Inteligentni szli na inne renomowane wydziały Uniwerku (np. psychologia) lub Polibudy (SiMR). Ekscentrycy: miłośnicy natury, ogrodów (przyszli architekci terenów zielonych), pasterstwa i rolnictwa bieszczadzkiego, dzieci badylarzy, ... - szli na SGGW. Maturzyści najtępsi, szli na dziennikarstwo i nauki polityczne, na rusycystykę... lub na SGPiS - kuźnię kadr sowieckich. Teraz, czytając ten artykuł, uświadomiłem sobie, że to musi być uniwersalne zjawisko, a nie patologia socjalizmu. To jest jak olśnienie: widać, że na całym świecie na ekonomię idą najtępsi maturzyści, więc dlatego ekonomiści są tacy głupi.

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka