To niesamowite, że musiałem koledze w pracy wyjaśniać coś, co rozumiała nawet moja żona. Zresztą ją też zaskoczyłem niektórymi faktami... Ale po kolei:
Zaczęło się jak zwykle od tego, że w czasie rozmowy wtrąciłem coś takiego: "Wolę używać słowa Rosjanie, gdyż słowo Sowieci bywa źródłem nieporozumień". Kolega zainteresował się ze zdziwieniem, że to słowo było i jest w powszechnym użyciu, gdyż taka była oficjalna nazwa państwa i narodów je zamieszkujących. W trakcie tej rozmowy okazało się, że kolega nie wie o najważniejszym:
„Protokoły mędrców Syjonu” zostały napisane w Paryżu około 1900 roku przez Matwieja Gołowinskiego (rosyjskiego pisarza i agenta) na zamówienie Ochrany, czyli carskiej tajnej policji.
Celem było przekonanie świata o tym, że w Rosji nie rządzą Rosjanie, ale obce szare eminencje, które dorwały się do władzy, zresztą nie tylko w Rosji. W samej Rosji władze carskie mówiły swoim poddanym, że ludzie są prześladowani przez te szare eminencje i że konieczne jest wyzwolenie Rosji spod tej władzy, aby dobrzy Rosjanie odzyskali wpływy i rządy, gdyż rządy Rosjan są gwarancją dobrych rządów. Wtedy jeszcze nie używano słowa Sowieci, ale istniał już desygnat tego słowa - prawdziwi władcy Rosji.
Słowo Sowieci oficjalnie Rosjanie wprowadzili do użytku po kontrrewolucji bolszewickiej. Nawet w nazwie państwa słowo Rosyjskie zastąpiono słowem Sowieckie. Zmienił się też status Protokołów. Za cara był to dokument nieoficjalny, niejawnie kolportowany w postaci zakazanego dokumentu demaskującego wszechświatowy spisek, kontrolujący rządy nie tylko Rosji, ale wszystkich państwa świata. Za Lenina Protokoły stały się oficjalnym dokumentem historycznym wyjaśniającym światu wszystkie incydenty złych rządów w Rosji i na świecie.
Taka bezczelność rosyjskiej propagandy oczywiście wywołała szybką reakcję na zachodzie. Już w roku 1921 Greves udowodnił, że Protokoły to po prostu plagiat satyry pt. "Rozmowy w piekle między Machiavellim i Monteskiuszem". Ta spektakularna kompromitacja Lenina była jednym z powodów, że w 1922 Stanin przejął funkcję I Sekretarza. Po zdobyciu pełni władzy Stalin wycofał się zgrabnie z oficjalnego lansowania Protokołów, ale nie zmienił Sowieckiej nazwy państwa i nadal, metodami carskimi, kanałami podziemnymi rozpowszechniał propagandę Protokołów. Przekaz był wciąż ten sam, tym bardziej wiarygodny, że podziemny: "Rosjanie są takimi samymi ofiarami Sowietów, jak wszystkie inne narody, zniewolone przez Sowietów".
Udowodnienie fałszerstwa okazało się bez znaczenia. Wielu ludzi na całym świecie i tak uwierzyło, że Rosją rządzą Sowieci, a nie Rosjanie. Porażkę Lenina Stalin przekuł w sukces.
O ile słowo Sowieci utrudnia myślenie, o tyle słowo "sowieci" (pisane małą literą) jest użyteczne, jako określenie ludzi, którzy uwierzyli w Sowietów i podobne kłamstwa rosyjskiej propagandy imperialnej. Ostatecznie sowietami nazywamy dzisiaj nie tylko tych, którzy wierzą w Sowietów, ale także tych, którzy udają wierzących, aby podlizywać się Rosjanom.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)