elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
6 obserwujących
387 notek
91k odsłon
72 odsłony

Liberalny ideał "nieingerencji"

Wykop Skomentuj

Zauważyłem niezrozumienie w kwestii dogmatycznych koncepcji wolnego rynku. W szczególności, koncepcja nieingerencji państwa w gospodarkę została błędnie zaliczona do koncepcji dogmatycznych, czyli błędnych. To co się naprawdę kryje za skrótem myślowym "nieingerencja państwa w gospodarkę" jest bardzo ściśle określonym racjonalnym działaniem państwa.  Chodzi o prostą rzecz - o państwo prawa, które ma obowiązek ingerować w gospodarkę wtedy, gdy do gry rynkowej wdzierają się przestępcy. A że ściganiem przestępców zajmuje się państwo, więc koncepcja "nieingerencji" polega w rzeczywistości na nieustannej ingerencji.  

 Ingerowanie państwa w gospodarkę zgodne z najsurowszymi liberalnymi ideałami można zaobserwować np. wtedy, gdy przestępcy wywołują sztuczne zmiany na giełdach lub zatajają (wykorzystują poufne) informacje o przyszłych zmianach. Szczególnie w USA dobrze widać strach, jaki wywołują organy ścigania specjalizujące się w wykrywaniu przestępstw giełdowych.   

Istnieje oczywiście wiele innych rodzajów przestępstw gospodarczych (np. korupcja), jednak szczególnie interesujące są w tym temacie przestępstwa rynkowe, takie jak: monopol, spekulacja, bojkot, dumping... O nich można powiedzieć coś niebanalnego, co stanowi serce liberalnej doktryny nieingerencji. Jeżeli wolny rynek traktować jako rodzaj gry, to przepisy tej gry muszą stać się prawem, żeby można było mówić o gospodarce zgodnej z liberalnymi ideałami. A prawo jest narzędziem ingerencji państwa - państwo eliminuje z gospodarki nieuczciwych graczy - to jest właśnie ta nieustanna ingerencja w gospodarkę. Dlaczego więc nazywamy ten ideał "nieingerencją"? Dlatego, że w grze z dobrze określonymi regułami wygrywają sprawiedliwie gracze lepsi lub ci, którym dopisało szczęście. Jeżeli więc w takiej grze państwo zacznie faworyzować jednych graczy (lub szykanować innych), to zaczną wygrywać (przegrywać) gracze, którzy nie zasłużyli na zwycięstwo (zasłużyli na wygraną). Ideał "nieingerencji" mówi więc tylko tyle, że państwo nie może ingerować w przebieg gry w roli przestępcy (ale musi ingerować w roli sędziego (takiego z gwizdkiem)).

Jeżeli np. państwo przyznaje dotację wybranemu graczowi, to mamy do czynienia z korupcją, ale jeśli dotacje otrzyma większa grupa graczy, to mamy przestępstwo bez nazwy (niedozwolony lobbing?), faworyzujące tę grupę. Ogólniej, najbardziej dogmatyczne sformułowanie idei nieingerencji polega na ściganiu przez prawo każdego rodzaju faworyzowania (szykanowania) przez państwo jakichkolwiek graczy - traktowanie wszystkich ulg, dotacji, ceł, akcyz, reglamentacji itp. jako skutków korupcji lub niedozwolonego lobbingu. A ponieważ prawa pilnuje państwo, więc maksymalna, dogmatyczna nieingerencja oznacza jednocześnie maksymalną, dogmatyczną ingerencję.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka