dzierzba. małą literą
dzierzba ma zwyczaj nadziewania swych ofiar na kolce
63 obserwujących
812 notek
661k odsłon
  2548   6

Po nich choćby potop?

Nie trzeba być analitycznym geniuszem by zauważyć, że Łukaszenka dąży do destabilizacji sytuacji w Polsce. Można powątpiewać, czy to jego inicjatywa wlasna, ale to akurat z punktu tych rozważań nie ma większego znaczenia. Istotne, że pcha pod naszą wschodnią granicę "uchodźców" licząc, że skutkować to będzie kryzysem.

Doskonale widać, że nie są to założenia bezpodstawne i na wyrost. Gdyby plan się powiódł, będziemy mieć bardzo poważny problem z rzeszami imigrantów zalewających Polskę od wschodu i stwarzających jak najbardziej realne zagrożenie nie tylko dla ogólnie rozumianego bezpieczeństwa państwa, ale wprost dla jego obywateli. To rzecz oczywista dla każdego. Wydawać więc by się mogło, że w naszym wspólnym interesie jest zapobieżenie temu wszelkimi możliwymi sposobami. Poszedłbym nawet krok dalej stwierdzając, że ktoś uważający inaczej jest wręcz pozbawiony instynktu samozachowawczego. Skłamałbym przy tym jednak bardzo udając, że postawa opozycji udającej szczerą troskę o imigrantów i naciskającej na rząd, by ten okazał "chrześcijańskie miłosierdzie" otwierając szeroko granicę na wschodzie jest specjalnym zaskoczeniem. Nie od dziś wiadomo, że w dążeniu do przejęcia władzy gotowi są na dosłownie wszystko, więc i cena zdrowia i życia Polaków nie jest dla nich zbyt wygórowana. Dziwić może odrobinę jedynie to, że ludzie nie mających szans na bezpośrednie profity wynikające z przywrócenia do państwowych posad "swoich" mimo wszystko w tej akurat sytuacji się nie wstrzymują stwierdzając, że owszem, ***** *** jak najbardziej, ale tutaj dajmy im lepiej spokój, bo naprawdę dostaniemy zaraz w pysk solidarnie i zbiorowo. Mój duży niepokój budzi, że tego rodzaju refleksji nie dostrzegam. Nakręcone nienawiścią do Kaczora małpki zgodnie skandują: dawać ich tu, ile wlezie dawać. Porównałbym to do ostentacyjnego ignorowania konieczności budowania wałów przed zbliżającą się falą powodziową, bo choć mnie zaleje, to nie szkodzi, najważniejsze, że zmiecie chałupę tego sukinkota sołtysa i wybierzemy se nowego. Nie chodzi mi już nawet o niemożliwe w dzisiejszych realiach solidarne wsparcie wszystkich partii dla rządu zmierzającego do uszczelnienia granicy z Białorusią, ale o przynajmniej nieprzeszkadzanie w tej akurat sprawie. Zakładanie, że rząd Zjednoczonej Prawicy obalony zostanie - w mniej lub bardziej bezpośredni sposób - rękami imigrantów, którzy przecież magicznie później nie znikną, a skutki ich przemarszu w drodze do tego celu będą nie do naprawienia, jest bardzo ryzykowne i głupie moim zdaniem. Może jestem strachliwy, ale ja się boję.

Sprawy mają się jednak tak, jak się mają, czyli cała - podkreślam: cała - opozycja wali w rząd w sytuacji poważnego zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa. Płynie stąd prosty wniosek, że jej przywódcy oraz sympatycy (a przynajmniej świadoma ich część) dla swoich doraźnych celów gotowi są narazić na szwank poczucie bezpieczeństwa współobywateli. Po nich choćby potop, najważniejsze, że my wraz z nim przypłyniemy - stwierdzają wprawdzie mniej dosadnie, ale do tego przecież się to sprowadza.

Nieważne zresztą, jaką przy okazji tego kryzysu retorykę się stosuje. Być może nawet i mają rację ci, którzy twierdzą, że te najbardziej nieudolny rząd od nie wiadomo kiedy oraz na przykład wylewający łzy, że od lat nie uczynieno nic dla naszych rodaków w Kazachstanie, to gdy robi się to teraz, gdy gra idzie o naprawdę sporo większą stawkę niż nowy gabinet, trzeba być albo krótkowzrocznym, bezmyślnym matołem albo kimś zwyczajnie wrogo nie tylko do PiS, ale do Polski nastawionym.

Lubię to! Skomentuj110 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka