Czasy jednak się zmieniły, gazetę zastąpił laptop z dostępem do Internetu i to nad jego świetlistą plamą zapijam kawą kanapkę z serem. I jest mi niedobrze tak, że naprawdę z przyjemnością rzuciłbym szklanką o ścianę i poszedł w cholerę.
Przyczyną mojego złego samopoczucia jest serek Hochland, który nieopatrznie kupiłem i właśnie skonsumowałem. Już sam fakt, że musiałem wyciągać plasterek z foliowego kondoma, powinien zapalić lampki ostrzegawcze w mojej głowie. Ja jednak zignorowałem wszelkie sygnały, w tym także zapach - prawie identyczny z naturalnym.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest, że gdy wybierałem ten produkt, w głowie brzęczał mi tekst: "To jest pyszne!" i to on pewnie przesądził o zakupie paskudztwa. Tak więc w sumie sam jestem sobie winien, bo moja umysłowość dziecka poddała się skierowanej do wczesnych nastolatków reklamie. Chyba nie zostanę już psycholożką.
Zdarzenie to przypomniało mi to niedawną rozmowę z kolegą z wielkiego miasta i z wyższym wykształceniem. Tym samym, który nie interesuje się polityką i nie wie jeszcze co wybrać - LiD czy PO. Zachwycał się serialem "Ekipa". Tłumaczył mi z przejęciem, że analogie do obecnej sytuacji politycznej w Polsce są tam tak widoczne, że aż przerażające. Prze-ra-ża -ją-ce! - podkreślił.
Ja widziałem tylko zapowiedzi serialu i dzięki temu wiem, że występują w nim skinheadzi we flayersach krzyczący „Polska dla Polaków” oraz politycy, którzy nie krzyczą, ale gdyby mogli, to pewnie by to robili. Domyślam się, że ci pierwsi są źli, a
drudzy dobrzy - oczywiście pod warunkiem, że nie popierają tych pierwszych.
Jednym słowem Polska w pigułce by Agnieszka Holland.
Że jest to reżyserka wybitna nie omieszkał mnie również poinformować kolega.
Nie zaprzeczałem, bo nie mniej niż Kutz czy Zanussi jest mi to nazwisko znane. Tak więc nie mam żadnych wątpliwości, że produkcja jest to genialna i chociażby z tego powodu wypadałoby się z serialem tym zapoznać. Bo nie może być tak, że tak przenikliwa i aktualna analiza i pod moją nie trafiła prostą strzechę.
Mam jednak wątpliwości.
Mądrzejszy o doświadczanie z serkiem wiem, że chociaż w głowie kołacze mi myśl: „To jest pyszne!”, to na jej podszeptach nie zawsze dobrze jest polegać. Bezpieczniej dla mnie jest unikać produktów na "H" i kończących się na "land".
Niepolskich po prostu.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)