1 sierpnia to czas refleksji, wspomnień, gorzkich wniosków wypływających z naszej historii.
Tak pisał o tym Jan Lechoń na emigracji w swojej "Przypowieści":
..."Zdobywszy wolność innym dłońmi skrawionemi,
Dowiedział się nareszcie, że sam nie ma ziemi.
I wtedy ktoś rozumny, nie rozumny szałem,
Powiedział mu: "Od dawna wszystko to wiedziałem,
Wiedziałem, że nikt twoich ran ci nie odwdzięczy,
Bo czym krew, co płynie, przy złocie, co brzęczy,"....
Napisałam kilka notek o Powstaniu, tych politycznych, w których spieraliśmy się o sens Powstania i tych o brylantach, którymi strzelaliśmy z armat...
https://www.salon24.pl/u/e-b/885999,sad-nad-powstaniem
https://www.salon24.pl/u/e-b/1239647,poeci-powstania-warszawskiego
Powstanie Warszawskie to apogeum Akcji "Burza" prowadzonej przez Armię Krajową w latach 1944 - 45.
Jej celem było atakowanie na tylach wycofujcych się wojsk niemieckich i jednocześnie ujawnianie własnych wojsk i administracji na ziemiach, na które wkraczała Armia Czerwona.
Pokazanie, że jesteśmy tu prawowitymi gospodarzami kończyło się dla Polaków tragicznie. Rozbrajanie, aresztowania i wywózki w głąb Rosji, prześladowania i śmierć żołnierzy Podziemnego Państwa Polskiego.
Tak zakończyła się m.in. operacja „Ostra Brama”, czyli uderzenie na Wilno, rozpoczęte 7 lipca 1944 r. Miasto zdobyto wspólnie z Armią Czerwoną. Zgodnie z planem oddziały AK i polskie władze cywilne ujawniły się przed Sowietami. Po kilku dniach płk Krzyżanowski i jego oficerowie zostali aresztowani i zesłani do łagrów, a wkrótce po nich podobny los spotkał ponad 5 tys. żołnierzy AK.
Podobny scenariusz powtórzył się na południu, gdzie jednostki AK walczyły z Niemcami o Lwów; zostały następnie rozbrojone przez Sowietów, a ich dowódcy i żołnierze – uwięzieni. Sytuacja nie zmieniła się po wkroczeniu Armii Czerwonej na ziemie leżące na zachód od linii Curzona. Żołnierze AK, którzy w drugiej połowie lipca podjęli walkę z Niemcami na Lubelszczyźnie oraz w Rzeszowskiem i oswobodzili własnymi siłami wiele miejscowości, byli rozbrajani, aresztowani i zsyłani do ZSRS. Podobnie potraktowano przedstawicieli polskiej administracji cywilnej.
Powstanie Warszawskie było więc krzykiem rozpaczy, wołaniem do naszych sprzymierzeńców o pomoc i wymuszenie na Związku Sowieckim uznania niepodległości i suwerenności Rzeczypospolitej.
Czy wiedziano już o porozumieniu w Teheranie? Chyba nie, ale nawet gdyby były jakieś przecieki na ten temat, to myślę, że Polskie Państwo Podziemne i tak zrywem powstańczym w stolicy wołałoby o przyzwoitość i lojalność do państw Zachodu, które były naszymi towarzyszami broni.
Jak się to skończyło, wiadomo. Zapłaciliśmy ogromną cenę, nie tylko żołnierze, ale również ludność cywilna Warszawy.
Mówił o tym Prezydent RP skaładając hołd pomordowanym mieszkańcom Woli:
.
Powstanie jednak coś nam dało. Stolicę odbudowaliśmy, o Powstaniu pamięć przechowaliśmy do dzisiaj, a Stalin nie wcielił nas do swojego zespołu Rad. Mimo wszystkich trudności powojennych lat byliśmy najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym. Nawet Stalin w końcu machnął ręką i pozwolił nam jakoś żyć.
Jest coś nieuchwytnego w różnych wydarzeniach, które odciskają swoje piętno na historii następnych lat. To nie militarne zwycięstwa, polityczna czy ekonomiczna hegemonia nad innymi, to jest duch tych wydarzeń.
Pisał o tym nasz bloger @Almanzor przywołując tekst, który znalazł w sieci, a który bardzo do nas pasuje.
Tacy jesteśmy, bez względu na to gdzie żyjemy, na polskiej ziemi czy w odległych miejscach globu.
Dla przypomnienia notka @Almanzora:
https://www.salon24.pl/u/almanzor/661702,co-nam-zostalo-z-powstania
To przeszłość, mur, o który się możemy oprzeć. Ale trzeba iść dalej, tak, żeby państwa nie stracić i uczynić je godnym przelanej krwi ludzi, którzy rzucali swoje życie na szaniec, dla tej Rzeczpospolitej, którą dzisiaj mamy.
Godzina "W" w Warszawie":
Obecny czas to polityczne manewry, ale też próba definiowania polskiej racji stanu, polskiej drogi do przyszłości.
Bez względu na to jak oceniamy roszady po prawej stronie sceny politycznej, wczorajsze spotkanie na grillu u Mateusza Morawieckiego było okazją do rozpoczęcia poważnej dyskusji nad polską drogą do wielkości, takiej jaka w obecnym warunkach jest możliwa.
Najbardziej podobała mi się ostatnia rozmowa na tym spotkaniu, z Mateuszem Morawieckim, Janem Rokitą i generałem Rajmundem Andrzejczakiem:
Zawsze warto rozmawiać. A tak ocenia to spotkanie Piotr Semka:



Komentarze
Pokaż komentarze (8)