Na Salon24 pojawiła się notka zatytułowana: „Koniec i początek, albo śmierć żydowskiego alfonsa”
https://www.salon24.pl/u/bielinski/notka-komentarze/1507085,koniec-i-poczatek-albo-smierc-zydowskiego-alfonsa
Autor: Bielinski
Już sam tytuł wystarcza, żeby zobaczyć, z jakim rodzajem publicystyki mamy do czynienia. To nie jest żadna „mocna opinia” ani „odważna diagnoza”, tylko prymitywne podbijanie uprzedzeń przez doklejenie etnicznej etykiety do obraźliwego określenia przestępcy. Taki język nie opisuje rzeczywistości — on ją z premedytacją zniekształca.
Jeśli ktoś chce pisać o Jeffreyu Epsteinie, nie musi sięgać po antysemickie sugestie. Wystarczy nazwać rzeczy po imieniu: amerykański przestępca, skazany finansista, człowiek oskarżany o brutalne nadużycia. Dodawanie słowa „żydowski” do tytułu nie wnosi absolutnie nic poza sygnałem, jak należy myśleć. To stary mechanizm propagandowy: zamiast argumentu — aluzja; zamiast faktu — etniczne piętno.
Jeszcze bardziej żenująca jest cisza wokół tego rodzaju publikacji. Reakcje bywają pozorne, spóźnione albo rozmyte, a sam portal sprawia wrażenie miejsca, gdzie na skandale patrzy się przez palce. W praktyce oznacza to normalizowanie języka, który w każdym przyzwoitym środowisku powinien zostać natychmiast napiętnowany.
Komentarze pod notką tylko potwierdzają problem. Zamiast rzetelnej rozmowy pojawia się mieszanka insynuacji, lekceważenia i słownych wygibasów mających sprawiać wrażenie „krytycznej analizy”. W rzeczywistości to często zwykłe rozmywanie odpowiedzialności: tekst jest jednostronny, źródeł brak, ale emocjonalna otoczka ma zrobić całą robotę.
Warto też zauważyć, że dopisek autora o polecanej książce nie jest żadnym potwierdzeniem prawdziwości treści. To autopromocja, nie weryfikacja. Brak źródeł, brak rzetelnego aparatu i agresywny język czynią z tego materiału nie analizę, lecz publicystyczny pokaz pogardy.
I właśnie dlatego trzeba mówić wprost: to nie jest przypadkowa wpadka stylistyczna. To jest antysemicki chwyt ubrany w pozór komentarza. A jeśli ktoś próbuje to sprzedawać jako „odważne nazwanie rzeczy po imieniu”, to tylko potwierdza, że problem leży nie w temacie, lecz w intencji.

Chcemy być obywatelami świata, chcemy budować jedną Europę. Właśnie dlatego rola ludzi kultury, filmu, pisarzy jest olbrzymia. Oni będą łamać lody, otwierać granice przez dawanie nam broni w postaci argumentu" - Lech Wałęsa, przewodniczący NSZZ "Solidarność", 19 IX 1989
Witam wszystkich. Tylko racjonalne, adekwatne do treści notki komentarze będą dopuszczalne. Reszta zostanie usunięta lub zablokowana. Dość chamstwa i arogancji lokalnych trolli.
Jakie jest Wasze zdanie?


Komentarze
Pokaż komentarze (29)