Zbigniew Ziobro przez lata lubił występować w roli bezwzględnego szeryfa, który pouczał wszystkich wokół siebie o prawie, moralności i odpowiedzialności. Dziś, gdy sam musi mierzyć się z poważnymi zarzutami, nagle okazuje się, że odwaga kończy się tam, gdzie zaczyna się realna odpowiedzialność przed sądem.
Prokuratura postawiła Ziobrze 26 zarzutów. Zamiast spokojnie stanąć przed wymiarem sprawiedliwości i bronić się jak człowiek przekonany o własnej niewinności, były minister sprawiedliwości wybrał ucieczkę w polityczny teatr, emocje i opowieści o prześladowaniu. To bardzo wygodne: przez lata budować system nacisku, a potem, gdy ten system zaczyna rozliczać własnych twórców, wołać, że dzieje się krzywda.
Andrzej Stankiewicz, jeden z czołowych polskich dziennikarzy, przypomniał na YouTube sprawę z 2010 roku, rej wygrał z Ziobrą w sądzie za artykuł dotyczący bezprawnej inwigilacji, którą Ziobro miał zlecić wobec niego, będąc ministrem sprawiedliwości w latach 2005–2007. W tamtym procesie Ziobro wezwał na świadka nawet własną matkę. Miała ona zeznać, że po publikacji ludzie zaczepiali ją pod kościołem i wytykali palcami.
Trudno nie odnieść wrażenia, że był to zabieg obliczony na emocje. Gdy brakuje argumentów, zawsze można sięgnąć po łzy, rodzinę, kościół i poczucie krzywdy. Tyle że polityk tej rangi nie powinien chować się za matką, tylko odpowiadać za własne decyzje.
Ziobro przez lata był jedną z najważniejszych postaci obozu, który krok po kroku demolował polskie państwo prawa. Obok Jarosława Kaczyńskiego, Mariusza Kamińskiego, Antoniego Macierewicza i Andrzeja Dudy współtworzył system lojalności partyjnej, w którym prokuratura, służby, sądy, media publiczne i instytucje państwa miały służyć nie obywatelom, lecz jednej formacji politycznej.

Skutki tej polityki są widoczne do dziś: chaos w wymiarze sprawiedliwości, gigantyczne koszty odszkodowań, zniszczone kariery, zastraszani ludzie i państwo, które zamiast działać sprawnie, musi teraz sprzątać po latach politycznej samowoli. Miliony Polaków płacą za ambicje tych, którzy pomylili władzę z własnością.
PiS i Konfederacja coraz częściej przypominają współczesną „Targowicę 2”: sojusz konserwatywnego zacofania, cynizmu, korupcji, politycznego interesu i niechęci do demokratycznych reform. W tle widać tę samą pogardę dla konstytucji, tę samą niechęć do Zachodu i tę samą gotowość do osłabiania Polski od środka.
Historia zna już takich ludzi. Zawsze mówią o ojczyźnie, zawsze powołują się na Boga, honor i tradycję, a na końcu zostawiają po sobie chaos, strach i rachunki do zapłacenia.
Dlatego słowa Stankiewicza brzmią dziś wyjątkowo celnie: proszę nie zasłaniać się swoją matką. Proszę stanąć przed sądem. Proszę odpowiedzieć za własne decyzje. Bo jeśli ktoś przez lata budował swoją pozycję na haśle „prawo i sprawiedliwość”, to najwyższy czas sprawdzić, ile w tym było prawa, a ile zwykłej politycznej bezkarności. I na koniec proste pytanie do tutejszego salonu: kto jeszcze broni, usprawiedliwia albo wręcz popiera tego politycznego bandytę Ziobrę?
P.S. Do tych, którzy wciąż powtarzają propagandowe głupstwa, że „Ziobro jest niewinny”, a całe rozliczenie to rzekomo „zemsta Tuska”: opamiętajcie się, póki czas. To nie jest zemsta. To próba przywrócenia elementarnej odpowiedzialności w państwie, które przez lata było traktowane jak partyjny folwark.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)