Fizyka Smoleńska
Piszę o rzeczach pięknych: fizyce, lotnictwie, wszechświecie i superkomputerach. Ale też o smutnych: wyjaśniam katastrofę smoleńską. Odsłaniam manipulacje oszustów politycznych i nieuków, ich pseudonaukę o nazwie "fizyka smoleńska". Fot: nad Akron,OH
117 obserwujących
90 notek
920k odsłon
  7670   0

66. Smoleńska kompromitacja Uniwersytetu Stanowego Wichita

Rekonstrukcja pnia feralnej brzozy przez  Wojskową Prok. Okręgową (Moskwa, koniec lutego 2013 r.)
Rekonstrukcja pnia feralnej brzozy przez Wojskową Prok. Okręgową (Moskwa, koniec lutego 2013 r.)

Obliczenia NIAR, których wyniki prezentuje dziś Antoni M., są żenującym przykładem chałtury w wykonaniu ludzi, którzy nie mają należytego pojęcia o wypadku smoleńskim, technice obliczeniowej, metodologii badania wypadków lotniczych, ani rzetelności naukowej. 

Co to jest NIAR?

W dniu dzisiejszym pojawiły się szczegóły obliczeń laboratorium NIAR. National Institute for Aviation Research to szumna i samozwańcza nazwa. W istocie nie jest to żaden "Instytut Narodowy", tzn. federalny, tylko część stanowego uniwersytetu Wichita w Kansas, robiąca głównie zlecone prace serwisowe dla przemysłu;  w większości chodzi o atestowanie części, takich jak fotele lotnicze. Obliczenia robiła grupa paru osób pod kierownictwem Gerardo Olivaresa z WSU w Wichita, na polecenie Antoniego M. z grupirowki "podkomisja" niedaleko izby wytrzeźwień w Warszawie. Nadzorował prace podkomisarz  W. Binienda, którego metody, w tym ordynarne kłamstwa, nakreśliłem już wcześniej (np. w rodz. 41 i rozdz. 53).  Grupa Olivaresa i laboratorium NIAR nie mają nic wspólnego z badaniem wypadków lotniczych, z ministerstwem FAA ani z komisją NTSB. Nie mają też dostępu do dowodów materialnych, jak np. rejestratory i zdjęcia.


BRZOZA. UDERZENIE SKRZYDŁA

Październik 2012 r., na działce dr. Bodina przy ul. Gubienko w Smoleńsku trwa złota jesień. Prokuratorzy i ekipa biegłych zbierają dowody i wymazy chemiczne, m.in. w ramach pomocy prawnej fotografują dokładnie przełamaną brzozę. Z pomocą Rosjan i ich dźwigu i pił łańcuchowych wycinają do badań dwa fragmenty masywnego pnia koło głównego przełomu. Dolny ma długość półtora metra, górny niewiele więcej. Obwód tych części waha się pomiędzy 140 a 150 cm, wskazując na typową średnicę pnia w miejscu zderzenia równą 46 cm.

Koniec lutego 2013 r.: w Moskwie polska ekipa prokuratury bardzo dokładnie kataloguje nacięcia i uszkodzenia pnia. Zbiera wiele pozostałych w okolicy przełomu fragmentów skrzydła PLF 101 do kilkunastu cm długości, wykrytych przy prześwietleniach i z użyciem wykrywaczy metalu. (Większe zagnieżdżone blachy tkwiące w skrzydle zabezpieczono zaraz po wypadku.  W urwanej części skrzydła znaleziono wióry pnia.). Gdy biegli dokonują rekonstrukcji pnia, obie części pasują do siebie jak ulał!  (Zob. zdjęcie fizycznej rekonstrukcji pnia). Kiedy opuszczają 1 marca Moskwę, wiadomo na pewno, że PIEŃ BRZOZY BODINA NIE BYŁ WYCIĘTY PRZEZ SKRZYDŁO, TYLKO PĘKŁ PO URWANIU KOŃCÓWKI SKRZYDŁA, po czym złożył się we dwoje i górna część oparła się o dolną. Pień brzozy przeciął CAŁE skrzydło, jeden dźwigar po drugim, a w końcu i klapy, gdyż istnieje CIĄGŁOŚĆ zrekonstruowanego pnia. Uszczerbki w zderzeniu są widoczne na zdjęciu, lecz wgniecenie i fragmentacja zewnętrznej warstwy pnia są niewielkie. Koniec, kropka. To zamyka pytania o zderzeniu skrzydła i brzozy. 

Wie o tym wszystkim póżniej tzw. "podkomisja" Antoniego M. i laboratorium Olivaresa w Wichita. (Osobiście zaznajomiłem go i jego młodego managera laboratorium z tą tematyką w czasie wizyty latem 2018 r. Towarzyszył mi jeden z biegłych prokuratury, świadków że byli poinformowani zatem nie brak). Mimo uprzedniej wiedzy i ostrzeżeń, zaprezentowane wprawki obliczeniowe z WSU nie mają nic a nic wspólnego z rzeczywistym urwaniem skrzydła na brzozie dra Bodina. Czy zostały wykonane i ukryte inne, poprawne obliczenia? Niewykluczone, ale osobiście sądzę, że raczej NIAR/WSU nie stanął na wysokości zadania. Symulacja przy użyciu programu LS-Dyna nadal (jak w nieudolnych próbach Biniendy) ma nieodpowiedni model materiałowy brzozy, jej parametry materiałowe, i ustawienia sztucznych parametrów obliczeniowych. Widać to wyraźnie na poniższych ujęciach:

image


Dokładnie tak jak w niefizycznych symulacjach Biniendy z 2011 r., zespół uniwersytetu stanowego Wichita założył i uzyskał przy użyciu parametru eps_max nieprawidłowe przecięcie "jak nożem uciął" 44-centymetrowej brzozy. Nie jest jasne czy  inżynierowie znali pojęcie kąta natarcia i wiedzieli jakie wartości zapisane były w rejestratorach. To wynikać może nie tylko z nieznajomości parametrów wytrzymałości na ścinanie i zgniatanie w poprzek włókien  i modów niszczenia żywego drewna brzozowego (zob. np. rozdz. 50), ale też celowej niefizyczności modelu materiałowego z erozją numeryczną (zob. np. rozdz. 41) by wykonać zamówioną karykaturę fizyki zdarzenia. Popatrzmy jak zmienia się kształt podstawy górnej, skracanej nożem, części pnia, wskutek niefizycznego procesu znikania elementów obliczeniowych FEM:

image

image

Centralny sektor pnia zderzający się z brzozą zachowuje się jak mało elastyczna kamfora, po prostu znika bez śladu pod uderzeniem (erozja numeryczna łamie zasady zachowania masy i pędu w fizyce). Jedynie nieliczne "okruchy" źle modelowanego "drzewa" widoczne są pod skrzydłem, ale ich łączna objętość nie stanowi nawet 10% objętości usuniętego pnia. To efekt świadomie, błędnie ustawionych sztucznych parametrów numerycznych. Co interesujące, Olivares uznał jednak, że modelowanie brzozy jako rozgotowanego a potem sprężyście salutującego makaronu to jednak koszmarna niekompetencja. Jego pień nie zgina się więc już 90 stopni, jak u Biniendy (2013):

Lubię to! Skomentuj63 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka