Od najdawniejszych czasów ludzkość miota się w przestrzeni między dobrem a złem, zjawiskach sobie przeciwstawnych w postawach i czynach, którymi ludzie wartościują swoją rolę w przyrodzie interesownym balansowaniem między nimi.
Główną przyczyną tych wahań jest nasza, ludzka inteligencja zdolna do rozróżniania rzeczy dobrych i złych, ale też ich wybiórczego, interesownego klasyfikowania na swoją korzyść.
Jesteśmy obecnie świadkami zamieszania wokół obchodów „Sierpnia80”, czym niesympatycznie kupczą politycy w walce o miejsce w historii, której nowe karty próbują pisać na swoją korzyść.
Problem w tym, że to miejsce jest już zajęte przez Lecha Wałęsę, którego PiS - autorka historycznych przeróbek - zamierza usunąć, a na zwolnione miejsce wstawić sp. Lecha Kaczyńskiego.
Plan taki odsłonił Janusz Śniadek mówiąc:
"Uczniowie w szkołach powinni uczyć się w książkach do historii, że Wałęsa był 'Bolkiem'" - mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" były przewodniczący "Solidarności" i poseł PiS Janusz Śniadek. "Gdybym miał wymienić osoby, których zasługi dla związku były największe, to Lech Kaczyński byłby na ich czele. Ubolewam, że na świecie 'Solidarność' wciąż kojarzona jest z Lechem Wałęsą" - dodał.
„S” zapowiedziała, że tegoroczne centralne obchody rocznicy „Sierpnia80” odbędą się w Lublinie, a nie na Placu Solidarności w Gdańsku. Zaś w tym miejscu rocznicę tę planował uczcić Komitet Obrony Demokracji pod kierunkiem Krzysztofa Łozińskiego - zasłużonego opozycjonisty z czasów PRL i z udziałem historycznych przywódców „Solidarności”: Lechem Wałęsą, Bogdanem Borusewiczem, Władysławem Frasyniukiem i innymi bohaterami tego solidarnościowego ruchu dzisiaj w opozycji do PiS.
„Wzburzona” tym obecna „S” szybko zmieniła zdanie i zgłosiła swoją uroczystość obchodów „Sierpnia80” w tym samym, już zajętym miejscu przez KOD za prawomocną zgodą prezydenta Gdańska, anulowaną decyzją wojewody (z PiS) na rzecz prawa pierwszeństwa „S” do tego miejsca jako „zgromadzenia cyklicznego”.
Trzeba nadmienić, że KOD zaprosił do udziału w obchodach Związki Zawodowe „S”, która zaproszenie odrzuciła, choć koncyliacyjnym byłby „gest pokoju” okazany na neutralnym - wydawało się - terenie „wielkiego solidaryzmu społecznego”, symbolu zwycięstwa narodu nad komunistycznym totalizmem.
Ten w gruncie rzeczy antychrześcijański gest „S” nie dość, że wrogi wobec antypisowskiej opozycji, to jeszcze podżegający nastroje do wszystkich i wszystkiego co krytyczne wobec PiS-u.
Taka bezmyślna praktyka zastępowania faktów politycznych ich konfabulacyjnym mitologizowaniem bez najmniejszego sprzeciwu ze strony środowisk etyki społecznej takich jak Kościół Katolicki czy ośrodki akademickie jest bardzo niebezpieczna
Bez katalizatora owych konfliktowych napięć polityczno-społecznych zwiększa się prawdopodobieństwo zderzenia istniejących antagonizmów z groźbą społecznego wybuchu bardzo niszczącego w skutkach dla kraju i narodu.
Czy nie ma w Polsce mężów stanu dostrzegających tę groźbę i zdolnych do utworzenia Rady Rozjemczej niwelującej to zagrożenie?
Szkoda, że Kościół zrezygnował z takiej roli stając się stroną konfliktu, a to wyraźnie owo zagrożenie potęguje.




Komentarze
Pokaż komentarze (18)