Przywracanie cnót obywatelskich w Polsce toczy się od dziesięcioleci nieomal wyłącznie w narracji polityczno-publicystycznej, lecz bez aktywności społecznej i edukacyjnej zaniechanej w całości na czele ze szkolnictwem publicznym podporządkowanym państwu zawładniętemu przez populistów.
Populizm jest Bożkiem współczesnej polityki i zaprzysięgłym wrogiem świadomości obywatelskiej z powodu odporności na polityczną demagogię, obecnie główny oręż wszystkich sił politycznych konkurujących o władzę w Polsce.
Utrzymywanie narodu – w podstawowej masie ludowej – w nieświadomości zasad funkcjonowania państwa prawnego jest główną linią propagandową wszystkich obozów politycznych zabiegających o rząd dusz w społeczeństwie nieświadomym i zupełnie wyjałowionym z idei wartości wyższych, skodyfikowanych w konstytucji skutecznie wypieranych demagogią janosikowej sprawiedliwości społecznej – „zabrać bogatym i rozdać biednym”.
Obłudność tej polityki polega na tym, że w procesie populistycznego schlebiania socjalnym masom społecznym rządzący państwem określają „z urzędu” owe przysłowiowe klasy „bogaczy” według aktualnego zapotrzebowania społecznego: a to na kapitał zagraniczny, a to na prywatnych przedsiębiorców (umowy „śmieciowe”), a to na korporacje zawodowe, a to na różne elity (zawsze nie lubiane przez lud - obecnie sędziowie), itd., itp.
Przysłowie mówi, że historia kołem się toczy i to właśnie obserwujemy obecnie w Polsce. Owe koło historii wyniosło do władzy obóz polityczny „oczarowujący” część społeczeństwa (dalekiego od cnót obywatelskich) zachwyconego rozdawnictwem pieniędzy podatników, dawanym im populistycznie tylko z powodu ich niskich dochodów. Socjolodzy klasyfikują ową grupę społeczną do największych beneficjentów politycznego populizmu odwzajemniających sympatie wyborcze wyłącznie pod kątem osobistych korzyści, bez najmniejszej refleksji o perspektywicznych skutkach dla ogółu narodu i państwa.
Inna grupa społeczna nie uczestnicząca w beneficjum państwowego rozdawnictwa socjalnego – dużo liczniejsza od beneficjentów tegoż – wykazała brak obywatelskiego poczucia swoją lekkomyślną absencją w wyborach. W 2015 r. frekwencja ta wynosiła zaledwie 50,92 %
Konstruktorzy obecnej strategii politycznej – czyli PiS i Kościół Katolicki – doskonale rozpoznali ten smutny stan obywatelskiej obojętności umożliwiający im bezkarne łamanie praworządności dokonywaniem zmian ustrojowych państwa wbrew Konstytucji, co dotkliwie rujnuje państwo prawne w jego najwrażliwszych elementach ustrojowych takich jak sądownictwo, wolność słowa i demonstracji oraz media.
Wielkim smutkiem napawa postawa KK, który w swojej wielkiej misji nauczyciela – obrońcy moralności i etyki chrześcijańskiej, jakże głośno i stanowczo napominający naród w kwestiach aborcji i In vitro, nie chce dostrzec gigantycznej amoralności polskich władz w łamaniu przez nich przysięgi konstytucyjnej składanej często ze słowami „tak mi dopomóż Bóg”!
Tenże Kościół zniósł instytucje Rad Parafialnych jako gospodarzy mienia parafialnego (z wyłączeniem obiektów sakralnych). Rady Parafialne były kiedyś wielką lekcją postaw obywatelskich, co widać nie było miłe Kościołowi tak jak dzisiaj PiS-owi niemiłe są samorządy terytorialne.
Gdyby Polska była silna postawami obywatelskimi to ani premier ani prezydent nie odważyli by się jawnie łamać konstytucji, bo obywatele na każdym kroku i wszędzie blokowali by im funkcjonowanie protestami z obfitym obrzucaniem świeżymi jajkami, których tak bardzo boją się obecnie polskie władze.
Problem ten znakomicie skomentowała Ewa Iwanowa w artykule „To było święto naszych praw” (GW z 13 grudnia):
Kongres Praw Obywatelskich pokazał, że praktyka władzy Prawa i Sprawiedliwości budzi sprzeciw wielu obywateli : studentów, doktorantów, historyków, ekonomistów, adwokatów, sędziów, prokuratorów, dziennikarzy, policjantów, i działaczy społecznych.
W piątek i sobotę (8-9 grudzień) o prawach obywatelskich dyskutowało ponad 1,5 tys. uczestników. I nie była to typowa akademicka debata. 30 lecie istnienia instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich stało się okazją zamanifestowania obywatelskiej postawy. I niezgoda na triumf siły nad prawem.
Na tle powyższego trzeba zauważyć, że w protestach obywatelskich z bardzo małym udziałem reprezentowane są środowiska tak zwanego świata pracy, a także polskiej wsi. I to jest ów widomy znak ustępującej obywatelskości przed społecznością socjalno-roszczeniową Polaków.
Na Kongresie Praw Obywatelskich prof. Ewa Łętowska trafnie przypomniała, iż przyswajanie obywatelom ich praw obywatelskich należy do najpilniejszych zadań elit społecznych tak licznie zgromadzonych na wspomnianym kongresie.
Czy uczestnicy kongresu i partie opozycyjne wezmą to sobie do serca?
Czy ta pointa”: „Zrozumieliśmy, że od naszej reakcji na bezprawie będzie zależało, jak daleko posunie się władza” dedykowana czytelnikom GW przez Ewę Iwanową jest trafna?
Miejmy nadzieję że tak!



Komentarze
Pokaż komentarze (18)