Współczesna cywilizacja Zachodu wyniosła konsumpcjonizm na czoło pierwszoplanowych potrzeb ludzi, co dało początek wyraźnego upadku cywilizacji „człowieczeństwa” wypieranej chciwością materialnego posiadania (bogactwa) ludzi.
Wspomniana cywilizacja promuje ludzki egoizm przesuwaniem go w klasyfikacji cnót z negatywnych cech ludzkiej natury do cech pozytywnych, przekwalifikowaniem zwykłego egoizmu na ludzką „ambitność” w jej samorealizowaniu się.
Ten modny termin „samorealizacji” obejmuje całą człowieczą egzystencję od materialnego luksusu po biologię płci.
Taki stan rzeczy nie zrodził się sam z siebie, on zaistniał wtedy kiedy politycy dostrzegli, że niski poziom zbiorowej inteligencji narodu umożliwia im (politykom) manipulowanie ludźmi pod modne „oczekiwania społeczne’ w większości dotyczące konsumpcji i chciwości posiadania.
Obecne społeczeństwa są jak plastelina, którą im bardziej uciskać tym bardziej dają się modelować. Ta plastelina nie ma żadnych mechanizmów obronnych. W takich warunkach wybory nie wygrywa lepszy kandydat. Wygrywa je „demiurg”, który jest najbardziej sprawny w swoim politycznym fachu” – zauważyli Agata Kaźmierska i Wojciech Brzeziński w artykule „Jak nas lepią demiurgowie”. https://www.tygodnikpowszechny.pl/jak-nas-lepia-demiurgowie-155502
Trafność tej refleksji widzimy w obecnej kampanii wyborczej do samorządów, którą zawładnęły partie polityczne, organizacje pozbawione moralności, bezkarnie manipulujące (umożliwia im to niska inteligencja narodu) zmiksowanymi: kłamstwami z prawdą, fantazjami z rzeczywistością, głupoty z mądrością w sposób schlebiający owym „oczekiwaniom społecznym” fantazyjnymi obietnicami „uchylenia nieba” wyborcom.
Ważną areną tej magmy wyborczej stał się Internet o czym tak piszą wyżej wspomniani autorzy: „Politycy są świadomi siły Internetu i wydaję się, że im wyższe stanowisko piastują, tym ta świadomość jest większa. „W świecie online ryzyko interferencji manipulacji nigdy nie było jeszcze tak wielkie” – mówił w orędziu o stanie Unii 12 września przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker i podkreślał, że „czas dostosować nasze reguły rządzące wyborami do ery cyfrowej i chronić europejską demokrację”.
A tak pointują autorzy tę tezę Junckera:
„Wszyscy politycy, którym bliska jest idea uczciwej rywalizacji na programy i idee kształtujące UE przez kolejne lata, powinni głośno przyklasnąć takiej propozycji. Wreszcie koniec brudnych sztuczek w Internecie! Tyle, że Junckerowi odpowiedziała ogłuszająca wręcz cisza”.
I ta właśnie cisza jest najwymowniejszym dowodem powszechnego „skundlenia” polityki przekształconej w jarmarczną giełdę „blagierstwa” prezentowania „błyskotek” jako szczerego „złota i pereł” proponowanych nabywcom.
W kompanii wyborczej tymi nabywcami jest społeczeństwo epatowane prymitywnym chłamem propagandowym lawinowo przekazywanym drogą „przemysłu medialnego” we wszystkich obecnie jego cywilizacyjnych odmianach.
Głośno ostatnio o tak zwanych internetowych „botach” czyli automatycznych, idących w tysiące, wpisach internetowych zamawianych przez polityków uczestników wyborów z tekstami pomawiającymi konkurentów, czym zasłynął Donald Trump takimi zamówieniami u rosyjskich hajterów.
Nie uniknął też takich zarzutów Andrzej Duda z kampanii w o czym tak napisała GW:
„Boty w służbie Dudy. Jak manipulowano internetem w kampanii 2015” Wyborcza ujawnia: 20 zł za wątek, 5 tys. wpisów w każdym wątku, 2 zł za wpis - taką umowę podpisał w 2015 r. sztab wyborczy Andrzeja Dudy ze spółką tworzącą fałszywe konta w internecie. Na jego konkurenta Bronisława Komorowskiego wylała się fala hej tu”
http://wyborcza.pl/7,75398,23917763,boty-w-sluzbie-dudy-jak-manipulowano-internetem-w-kampanii.html
Obecne sądowe procesy w trybie wyborczym o pomawianie konkurentów politycznych kłamliwymi komunikatami zakończone wyrokami nakazującymi prostowanie tych kłamstw (premier Morawiecki /https://natemat.pl/250203,decyzja-sadu-apelacyjnego-morawiecki-jusi-przeprosic-za-slowa-o-drogach/, poseł Dominik Tarczyński /https://natemat.pl/250353,co-powiedzial-tarczynski-o-wencie-sad-musi-go-przeprosic-i-wplacic-20-tys/) to tylko czubek góry lodowej tej kampanii.
Ujawnione przez Onet taśmy z nagraniami premiera Morawieckiego w identycznej scenerii jak „taśmy prawdy” o politykach PO, na przykad:
Mateusz Morawiecki jako prezes banku BZ WBK miał oferować kilkadziesiąt tysięcy złotych "cichego" wsparcia dla Aleksandra Grada byłego ministra skarbu z rządu PO-PSL - wynika z nagrania z afery taśmowej. Morawiecki miał interweniować też w sprawie pracy dla syna Ryszarda Czarneckiego, europosła z Prawa i Sprawiedliwości.
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/tasmy-morawieckiego-nowe-watki-praca-dla-syna-czarneckiego,873323.html
"Liberał zafascynowany liberałami z Zachodniej Europy", z dobrymi kontaktami ze współpracownikami ówczesnego premiera Donalda Tuska, doceniający Angelę Merkel - taki obraz Mateusza Morawieckiego wyłania się z rozmowy nagranej w restauracji "Sowa i Przyjaciele" i ujawnionej przez Onet. Na taśmach pojawia się szereg wątków - między innymi kwestia sytuacji finansowej SKOK-ów, Otwartych Funduszy Emerytalnych oraz niedoszłej transakcji PKO BP z bankiem powiązanym z rosyjskimi służbami”.
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/morawiecki-nagrany-w-aferze-podsluchowej-co-powiedzial-na-tasmie,872944.html,
To wszystko dzieje się na naszych oczach. Przyłapani na szalbierstwach politycy zamiast się pokajać „rżną Greka” i dalej brną w swoje kłamstwa, popierane przez ich obozy polityczne tak kompromitującą ekwilibrystyką argumentów, które bezwstydnie obrażają wszystkich inteligentnych ludzi.
Brak masowo stanowczych protestów przeciw takiej narracji wyborczej dowodzi o zbyt małym marginesie ludzi inteligentnych, o czym wiedzą politycy i bezczelnie uprawiaj tę żenującą propagandę wyborczą z pogardą do wyborców inteligentnych i skierowaną do bezrefleksyjnej większości zainteresowanej jedynie obietnicami typu „+”.
To już nie jest demokracja, to jest przetarg obietnic wyborczych na podobieństwo wystawianego weksla bez pokrycia, za co dla przyjmujących ten weksel (wyborcy) przyjdzie rachunek do zapłacenia. Sprawiedliwie by było, żeby ów rachunek płacili tylko jego żyranci, ale niestety będą płacić wszyscy.
Oto wpływ stopnia zbiorowej inteligencji narodu na rzeczywistość polityczną w państwie.
Jestem absolwentem Politechniki Poznańskiej (inżynier elektryk - budowa maszyn elektrycznych). Staż pracy: 20 lat w przemyśle i 20 lat w administracji państwowej szczebla wojewódzkiego - transformacja gospodarki z socjalistycznej na rynkową.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka