30 obserwujących
1694 notki
1135k odsłon
236 odsłon

Prawybory w PO to objaw braku strategii tej partii

Wykop Skomentuj8

image

Powolna agonia polityczna PO jest coraz bardziej widoczna. Partia ta począwszy od tegorocznej kampanii parlamentarnej cały czas okazuje bezradność strategii wyborczej głównie rezygnacją z dawnej liberalnej wyrazistości politycznej przyjaznej podmiotom gospodarki rynkowej małych i średnich polskich firm /small busines/ obecnych głównie w małych miasteczkach i na wsiach, czyli w środowiskach silnie przywiązanych do kultury chrześcijańskiej, głównie w sferze obyczajowej.

W programach PO mocno zbladł liberalizm gospodarczy, a zradykalizował się w sferze obyczajowej niezwykle zaangażowanym popieraniem ruchu LGBT, ruchu nieobecnego w ośrodkach małomiasteczkowych i wiejskich.

 To polityczne wspieranie związków gejowskich i lesbijskich, na przykład samorządowymi, prezydenckimi udziałami w „marszach równości” /tęczowych/ dużych miast (Poznań - prezydent z PO Jacek Jaśkowiak, Warszawa - prezydent z PO Rafał Trzaskowski) w imię pozyskania nielicznych głosów środowisk LGBT kosztem bolesnej utraty głosów ze środowisk mało miasteczkowych i wiejskich.

Przecież najwięcej przeciwników związków homoseksualnych jest właśnie tam, w środowiskach małomiasteczkowo/wiejskich, gdzie nie są akceptowane, w przeciwieństwie do anty LBGT-oskiej postawy abp Jędraszewskiego zademonstrowanej słynną wypowiedzią o „tęczowej zarazie”, co przysporzyło arcybiskupowi dużo popularności lansowanej wręcz bałwochwalczym uwielbieniem na falach Radia Maryja. A tram są masy wyborców.

Jakich więc PO musi mieć kiepskich piarowców, że tego nie widzą? Po takim demonstracyjnym popieraniem LGBT przez Platformę po raz pierwszy w III RP PiS odniosło zwycięstwo w Wielkopolsce: […wybory do Sejmu w Wielkopolsce, tak jak w całym kraju wygrywa Prawo i Sprawiedliwość (PiS) z wynikiem 36,4 proc. głosów…]

https://gloswielkopolski.pl/wyniki-wyborow-2019-wybory-do-sejmu-w-wielkopolsce-wygrywa-prawo-i-sprawiedliwosc-sprawdz-wyniki-14102019/ar/c1-14499669

Gdyby Polska składała się tylko z dużych miast, gdzie śladem Zachodu jest modne wolnomularstwo: [Największa francuska obediencja wolnomularska - Wielki Wschód Francji w ostrych słowach zaatakowała Kościół francuski za jego sprzeciw wobec legalizacji tzw. homomałżeństw. Rewolucyjne plany rządzących Francją socjalistów zyskały poparcie także Wielkiej Koedukacyjnej Loży Uniwersalnej Obediencji Laickiej i Republikańskiej] , [http://www.pch24.pl/francuska-masoneria-broni-homoseksualistow-przed-kosciolem,7376,i.html#ixzz64tVIcmaD,], to kokietowanie LGBT przez PO miało by sens. Ale Polska jest - na podobieństwo tortu - w większej swojej masie społecznej mentalności mało-miasteczkowej i gromadzko-parafialnej, na którym /”torcie’/ są owe miasta wisienkami, dla których PO lekkomyślnie podporządkowała program wyborczy wyniesieniem LGBT na czoło polityki liberalizmu obyczajowego.

Błąd PO polega też na próbach licytowania się z PiS w kwestiach socjalnych /przypominam tylko obietnice 500+ na pierwsze dziecko/, co PiS szybko zrealizowało jeszcze przed wyborami. Również delikatnie samokrytyczne przyznanie się do PO do rzekomego błędu podwyższenia wieku emerytalnego, co okazało się wielce zardzewiałym gwoździem do liberalnej trumny Platformy.

A przecież podwyższenie wieku emerytalnego i krytyka rozdawnictwa socjalnego /500+/ były atutem liberalnej partii - jaką wtedy była PO - w oczach wiernego jej wolnorynkowego elektoratu.

Platforma tym „socjalizowaniem się” próbowała PiS-owi uczknąć trochę jego elektoratu dla siebie zapominając, że elektorat PiS-owsko/RadioMaryjny jest na to impregnowany i bezwarunkowo wierny PiS-owi, do którego nic nie jest w stanie ich zrazić.

Dowiodły tego tak skandaliczne afery jak: gruntowo-kościelna - premiera Morawieckiego, Srebrna dwóch wież - prezesa PiS, korupcyjna w KNF, płacowa w NBP, Banasia powołanego na prezesa NIK pomimo jego związków ze światem przestępczym i zaniżania płaconego podatku, hajterska wiceministra sprawiedliwości Plebiaka, vatowska w Ministerstie Finansów, samolotowa - marszałka sejmu Kuchcińskiego i wiele innych pomniejszych - zupełnie bez wpływu na notowania poparcia dla tej partii..

W tym zamieszaniu PO - bez najmniejszych refleksji - ciągle miota się w akcji przygotowań do wyborów prezydenckich. Zamiast ów przedwyborczy okres kampanijny przyśpieszyć i ostro już przeciwstawić się Andrzejowi Dudzie, który z przewagą siły państwa i swojego urzędu rozpoczął kampanię wyborczą populistycznym tournée przez małomiasteczkową Polskę zdobywając cenne punkty. PO zaś dywaguje sobie w tym czasie spokojnie nad kandydaturą partii dla wytypowania której zpowiada partyjne prawybory, które zgodnie z naturą walki o partyjną nominację mocno osłabią swojego kandydata wytkniętymi mu - przez konkurenta - „przywarami”, które dostarczą przeciw niemu kolejnej „amunicji” Andrzejowi Dudzie w starciu podczas spodziewanej drugiej tury.

Pamiętamy niesmaczne, samobójcze spory kandydatów PO w prawyborach na prezydenta w roku 2015, kiedy to Radosław Sikorski wytykał złośliwie Bronisławowi Komorowskiemu brak znajomości języków obcych. Andrzej Duda - znający j. angielski - radośnie przypominał tę „ułomność” B. Komorowskiemu pokazując to - słusznie - jako zarzut jego własnego obozu.

Przecież w takich prawyborach nie można oczekiwać od rywalizujących kandydatów jakiejś układnej kurtuazji pomiędzy nimi, a siłą tej logiki będzie odsłaniać wzajemne słabości kandydatów, z bagażem czego zwycięzca stanie w szranki wyborcze z urzędującym prezydentem, który zapewne ochoczo będzie je rozwijać i wzbogacać dla pognębienia konkurenta z przeciwnego obozu politycznego.

Moje widzenie tego problemu nie jest odosobnione. Bliskie mi otoczenie środowiska obywatelskiej opozycji wobec PiS skłania się zagłosować w I turze wyborów prezydenckich na Władysława Kosiniaka Kamysza nie obciążonego PO-wkim populizmem wspierania LGBT. Jego szanse wejścia do drugiej tury wyborów są dzisiaj zbliżone do sondażowej szansy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

W świetle powyższych zastrzeżeń wyraźnym zagrożeniem dla popularności Kidawy-Błońskiej jest ryzyko bratobójczej walki z innym kandydatem PO w prawyborach partyjnych, które poza dywagacjami programowymi (i tylko dywagacjami) nic do debaty nie wniosą. A wzajemny wytyk słabości prawyborczemu konkurentowi partyjnemu mocno pogorszy wizerunek kandydata otrzymującego partyjną nominacje na prezydenta.

To niezdecydowanie PO jaką partią chce być wygasza optymizm wyborczy jej dotychczasowych zwolenników, co dowiodły ostatnie wybory. Zdumiewające jest że liderzy PO tego nie widzą, albo kierowani osobistymi ambicjami nie chcą tego widzieć licząc na jakiś cud.

N miejscu liderów PO nie liczył bym n taki cud. Czas na pragmatyzm!


Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka