Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
153 obserwujących
1899 notek
2409k odsłon
  1638   13

Dlaczego możliwa jest wielkoskalowa wojna?

Dlaczego Rosja może bezkarnie mordować ludzi i niszczyć mienie? Dlaczego może to robić na wielką skalę, dlaczego może bombardować wiele miast, niszczyć setki budynków, mordować tysiące ludzi? Gdzie tkwi istota tego zła?

Wojna

       Moim zdaniem odpowiedź jest prosta: robi to, bo może, bo ma ku temu siłę. To tak jak z chodzeniem po górach – po co włazić na górę? Bo jest! Po co używać broni? Bo się ją ma! Po co mordować na dużą skalę? Bo ma się taką siłę. Rosja to jest duża siła rażenia, to jest wielka zbrodnicza organizacja, mająca tysiące czołgów, setki samolotów i rakiet, miliony karabinów i nieskończoną liczbę wszelkiej niszczycielskiej broni, którą można użyć w sposób zaplanowany, zorganizowany i skoordynowany. Tu nie trzeba jakiejkolwiek ideologii, nie jest potrzebny żaden komunizm czy faszyzm – każdy kto ma siłę, ten jej prędzej czy później użyje w stosunku do słabszego.

---------------------------------

Opłacalność aparatu. Liczyliście to kiedykolwiek? <- poprzednia część serii

następna część serii -> Statolatria w Europie

--------------------------------- 

Obrona

       Dlaczego mimo tak wielkiej siły Rosji, wielokroć słabsza Ukraina może się bronić i skutecznie odpierać atak? To też proste: bo skutecznie bronić się można mając mniejszą siłę niż napastnik. Atak i opanowanie cudzego terenu zawsze wymaga wielokroć więcej zasobów militarnych niż ma obrońca. Obrońcy sprzyja to, że walczy u siebie, na swoim terenie, który może umocnić. Stacjonarna twierdza jest wielokroć skuteczniejsza niż machiny oblężnicze. Do obrony twierdzy potrzeba mniej ludzi niż do jej zdobycia.

       Dodatkowo obrońca ma wielokroć silniejszą motywację, ma wyższe morale, po jego stronie stoi moralność. A agresor zawsze działa niemoralnie i trudniej jest mu do takich działań przekonać własnych żołnierzy i ich rodziny. Taka indoktrynacja dużo kosztuje. A przekonanie do obrony nie wymaga specjalnej propagandy. Wielokroć droższa jest indoktrynacja do ataku niż do obrony.

Pokój

       Co zrobić by na świecie zapanował pokój, by nie były możliwe wojny na dużą skalę? To też proste: należy wyeliminować duże siły polityczne i militarne, należy je rozproszyć. Jeśli świat będzie podzielony nie na setki państw, z których najsilniejsze jest tysiące razy silniejsze od najsłabszego, jeśli będzie setki tysięcy państw, a każde niewiele silniejsze o każdego innego, to wojny światowej nie będzie - będą tylko mało groźne lokalne potyczki, szybko pacyfikowane przez koalicje przeciwne wojnie. Wojny się po prostu nie opłacają. Im większy rozwój technologiczny, tym mniej się opłacają. Rosja na wojnie tylko traci.

       Widać wyraźnie, że pokojowi służy to, że możliwości obrony są tańsze niż możliwości ataku. Jeśli proporcje sił dają dużą przewagę atakującemu, to wojny muszą wybuchać. To nie znaczy, że należy zlikwidować wszelką broń. Ona musi być, bo zawsze trzeba mieć siłę do obrony. Ale warto bardziej intensywnie rozwijać broń defensywną. No i warto dbać o to, by nie było wielkich organizacji militarnych zwanych państwami.

Monopol terytorialny

       Ale najważniejsze jest to, by wszelkie organizacje militarne (dziś dotyczy to tylko państw), nie miały terytorialnego monopolu na stosowanie przemocy. Spójne terytorium sprzyja wojnie. Monopol na przemoc sprzyja wojnie. Rozproszonym terytorialnie organizacjom konkurującym na każdy obszarze, byłoby wielokroć trudniej dokonywać zbrodni wojennych, bo bombardowanie każdego terenu byłoby związane z mordowaniem i niszczeniem kilku wrogich organizacji na raz, a przy okazji też własnych podatników. Portu, w którym stoją jachty ruskich oligarchów Rosja nie zbombarduje.

       Widać, że by drastycznie ograniczyć wojny, nie trzeba likwidować broni, nie trzeba likwidować skłonności ludzi do organizowania się, nie trzeba być pacyfistą. Rozproszenie państw, likwidacja ich terytorialnego monopolu, powstanie tysiąca państw zamiast setek, skutecznie ograniczy wielkie wojny, spowoduje, że potyczki militarne będą wielokroć mniej destrukcyjne.

Utopia

       Jedyny problem z tym pomysłem jest to, że to utopia. Dziś w świecie dominują państwa mające terytorialny monopol na przemoc i dzięki temu mają dużą siłę militarną. Dobrowolnie tego nie oddadzą, same się nie zlikwidują. By to się stało, musi tego chcieć większości ludzi, większość tych, którzy przymusowo utrzymują te niemoralne twory zwane państwami. Jak tylko zechcą, to przestanie to być utopią.

       Obywatele Federacji Rosyjskiej mogą niedługo zacząć tego chcieć. Jeśli Rosja przegra wojnę z Ukrainą, albo nawet wygra, ale poniesie duże straty, jeśli dalej będzie trwała ich izolacja, co spowoduje jeszcze większe koszty, to obywatele w końcu się zbuntują. To będzie bunt lokalny, bo Rosja to wielki kraj. Wiele jego części jest odrębna – czy to narodowościowo, czy religijnie, czy mentalnościowo. Każda taka część po latach biedy może w końcu zauważyć, że przyczyna nie jest naturalna, to nie ich głupota czy lenistwo, ale głód, smród i ubóstwo wywołuje Rosja. Więc w końcu zechcą się sami rządzić.

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka