GPS GPS
385
BLOG

Czy gówno w puszce uratuje sztukę?

GPS GPS Kultura Obserwuj notkę 18
Czy sztucz­na in­te­li­gen­cja sta­nie się sztucz­nym ar­ty­stą i za­stą­pi wkrót­ce cał­ko­wi­cie wszyst­ki­ch ar­ty­stów? Wie­lu od­po­wia­da, że nie, bo sztu­ka nie je­st ele­men­tem me­cha­nicz­ny­ch dzia­łań, czło­wiek w swo­je dzie­ła ar­ty­stycz­ne wkła­da swo­ją du­szę, a te­go sztucz­ny ar­ty­sta ja­ko­by ni­gdy nie osią­gnie.

  No ale sztucz­ny ar­ty­sta wca­le żad­ny­ch no­wa­tor­ski­ch dział nie mu­si two­rzyć – to, co ro­bi, to kom­pi­la­cja wszyst­kie­go te­go, co zro­bił czło­wiek. Każ­dy ludz­ki ar­ty­sta też tak ro­bi – więk­szo­ść te­go, co tkwi w je­go dzie­ła­ch, to do­ro­bek ca­łej ar­ty­stycz­nej ludz­ko­ści, a nie tyl­ko je­go sa­me­go – on do te­go do­kła­da tyl­ko ma­lut­ki ka­wa­łek wła­snej du­szy. Sztucz­ny ar­ty­sta wła­snej du­szy być mo­że nie ma, więc jej nie do­ło­ży, nie­mniej ro­biąc kom­pi­la­cję i tak zro­bi dzie­ło z du­szą – du­szą wszyst­ki­ch ar­ty­stów, z któ­ry­ch czer­pie po­przez to, że się na ich dzia­ła­ch na­uczył.

  Do­dat­ko­wo na­le­ży od­dzie­lić czło­wie­ka od je­go dzie­ła. Sa­mo dzie­ło nie­ko­niecz­nie mu­si za­wie­rać ja­kieś ele­men­ty du­szy twór­cy. To, że za­uwa­ża­my w dzie­le ja­kie­goś nie­uchwyt­ne­go du­cha, mo­że po­le­gać na tym, że wi­dzi­my tam swo­je­go du­cha, wi­dzi­my to, co sa­mi chce­my wi­dzieć, a nie to, co za­pla­no­wał ar­ty­sta. Do­dat­ko­wo je­st jesz­cze tak, że w dzie­ło du­cha tch­nąć mo­że nie tyl­ko twór­ca, ale pro­mo­tor, czy ten, któ­ry je au­to­ry­zu­je.

  Zna­cie po­ję­cie „gho­stw­ri­te­ra”? Je­śli sztucz­ny ar­ty­sta ro­bi już du­żo lep­sze w sen­sie es­te­tycz­nym dzie­ła niż czło­wiek, to po­ja­wi się mi­lion oszu­stów, któ­rzy bę­dą te dzie­ła fir­mo­wać swo­imi na­zwi­ska­mi. I co nam to da, że bę­dzie­my wią­za­li ja­kieś dzie­ło z ja­kimś czło­wie­kiem, my­śląc, że w nim tkwi cząst­ka je­go du­szy? Hi­sto­ry­cy wy­kry­li, że dzia­ła Szek­spi­ra nie na­pi­sał Szek­spir, ale ktoś in­ny o tym sa­mym imie­niu i na­zwi­sku, miesz­ka­ją­cy obok. Czy coś to zmie­nia w na­szym od­bio­rze je­go dzieł? Czy na­le­ży je ina­czej od­bie­rać, wie­dząc, że praw­dzi­wy au­tor miesz­kał kil­ka ki­lo­me­trów da­lej niż ten, któ­re­go do tej po­ry uzna­wa­li­śmy za au­to­ra?

  Je­śli czu­je­my, że ja­kiś czło­wiek ma­lu­je iko­ny do­ty­ka­ją­ce sa­crum ze wzglę­du na je­go bio­gra­fię, to znaj­dzie się jesz­cze sto osób z jesz­cze lep­szą bio­gra­fią, one bę­dą fir­mo­wać dzia­ła sztucz­ne­go ar­ty­sty jesz­cze bar­dziej do­ty­ka­ją­ce sa­crum, a my się jesz­cze bar­dziej po­czu­je­my otu­ma­nie­ni tym sa­crum. To na­sza psy­chi­ka nas otu­ma­nia, to w niej tkwi sa­crum, du­sza, nie­uchwyt­ny­ch du­ch sztu­ki, a nie w ja­kimś ob­ser­wo­wa­nym dzie­le ar­ty­stycz­nym – to ca­ła otocz­ka czy­ni dzie­ło, któ­re nas po­ru­sza, a nie ono sa­mo. To na­sza wraż­li­wo­ść i in­stynkt stad­ny czy­ni nas po­dat­ny­mi na unie­sie­nia sztu­ką, a nie au­to­rzy. Au­to­rzy mo­gą być rze­mieśl­ni­ka­mi, wy­rob­ni­ka­mi, me­cha­ni­stycz­ny­mi au­to­ma­ta­mi, a i tak do­zna­my unie­sień, gdy nas do ni­ch tłum po­nie­sie.

  W sztu­ce już ta­kie eks­pe­ry­men­ty prze­pro­wa­dza­no wie­lo­krot­nie – do­bry ar­ty­sta fir­mo­wał dzie­ło ma­lar­skie mał­py i kry­ty­cy się nim za­chwy­ca­li. Sztu­ka kon­cep­tu­al­na uczy­ni­ła zna­nym dzie­łem gów­no w pusz­ce – sztucz­ny ar­ty­sta na pew­no cze­goś ta­kie­go nie zro­bi, bo nie ma ukła­du tra­wien­ne­go. Pusz­ka ko­li War­ho­la to dla wie­lu nie­osią­gal­ne sa­crum. Te je­go dzie­ła tak wpły­wa­ją na du­cho­we unie­sie­nia lu­dzi, że jed­na je­go zwo­len­nicz­ka go na­wet po­strze­li­ła otu­ma­nio­na tym sa­crum. Bał­wo­chwal­stwo w sto­sun­ku do ikon ni­czym się od te­go nie róż­ni – to są na­dal środ­ki che­micz­ne do­cho­dzą­ce do mó­zgu widzów. Z dzie­ła­mi sztucz­ne­go ar­ty­sty da się zro­bić to sa­mo, gdy się je da wy­pro­mo­wać ja­kąś le­gen­dą. Tę pro­mo­cję zor­ga­ni­zu­je sztucz­na in­te­li­gen­cja i na­pi­sze bio­gra­fie oso­by, któ­ra dzie­ło ja­ko­by stwo­rzy­ła, tak, że wszyst­kie na­wie­dzo­ne dziew­czy­ny po­si­ka­ją się na wi­dok ty­ch dzieł. Po­czu­je­cie sa­crum na­wet w ka­my­ku, gdy się do­wie­cie, kto po nim stą­pał.

  Czło­wiek ma głód au­ten­tycz­no­ści dzieł, któ­re oglą­da, ale w isto­cie je­st to głód uni­kal­no­ści – to kwe­stia eko­no­micz­na, a nie du­cho­wa. Dzie­ło ma au­to­ra nie dla­te­go, że je­st au­ten­tycz­ne, ale dla­te­go, że je­st uni­kal­ne – je­st nie do pod­ro­bie­nia. To sztucz­ny ar­ty­sta już znisz­czył, bo po­tra­fi do­sko­na­le na­śla­do­wać nie tyl­ko czło­wie­ka ogól­nie po­ję­te­go, ale każ­de­go kon­kret­ne­go ar­ty­stę. Jak ma­la­rz na­ma­lu­je ob­raz, to mo­że do nie­go do­dać cer­ty­fi­kat z wy­pi­sa­niem je­go ce­ch fi­zycz­ny­ch ta­ki­ch, że są nie do pod­ro­bie­nia. Nie­mniej już swo­je­go sty­lu tak nie za­bez­pie­czy. Sztucz­ny ar­ty­sta na­ma­lu­je in­ny ob­raz w je­go sty­lu, tak, że wszy­scy eks­per­ci się zgo­dzą, że to dzie­ło te­go ma­la­rza. To już je­st, więc ten głód uni­kal­no­ści już daw­no te­mu zo­stał za­spo­ko­jo­ny cy­fro­wo. To się na­zy­wa nie­wy­mie­nial­ne to­ke­ny, czy­li NFT. To ma po­ten­cjał do cał­ko­wi­te­go za­stą­pie­nia ryn­ku sztu­ki, w któ­rym cho­dzi o lo­ka­tę ka­pi­ta­łu, na któ­rym pusz­ka z gów­nem mo­że osią­gnąć ce­nę mi­lio­na do­la­rów.

  Jed­nak­że na­dal ta tech­no­lo­gia nie ustrze­że nas przed tym, że lu­dzie bę­dą fir­mo­wać dzie­ła sztucz­ny­ch ar­ty­stów. Sztucz­na in­te­li­gen­cja mo­że bez pro­ble­mów wy­kre­ować kil­ku no­wy­ch Bank­sy'ów i bę­dą oni re­ali­zo­wać sa­crum i au­ten­tycz­no­ść jed­no­cze­śnie – bo cza­sem ta­jem­ni­czo­ść au­to­ra je­st lep­sza niż je­go naj­bar­dziej szcze­gó­ło­wa bio­gra­fia. Więc sztu­ka już je­st stra­co­na dla pod­rzęd­ny­ch ar­ty­stów, a za­tem dla zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści. Ge­niu­sze ludz­cy za­wsze się ucho­wa­ją, bo do sztu­ki nie po­trze­ba zbyt du­żej in­te­li­gen­cji, nie­mniej do­sta­ną kon­ku­ren­cję w po­sta­ci wie­lu sztucz­ny­ch ge­niu­szy sztu­ki. In­te­li­gen­cja je­st po­trzeb­na od­bior­com sztu­ki, a te­go ile jej ma­my i na ile po­zwa­la nam ona od­bie­rać sztu­kę, nikt nam nie za­bie­rze – im bę­dzie wię­cej ge­nial­ny­ch dzieł sztu­ki, tym bar­dziej bę­dzie­my się roz­wi­jać w kon­su­mo­wa­niu es­te­tycz­nym, du­cho­wym czy nar­ko­tycz­nym tej sztu­ki. Więc roz­wój sztucz­ny­ch ar­ty­stów nas wzbo­ga­ci. Sa­crum mo­że­my po­czuć na­wet przy zwy­kłym wscho­dzie słoń­ca.

  Po­zo­sta­je więc tyl­ko sport i on ni­gdy nie bę­dzie stra­co­ny, bo za­wsze bę­dzie ka­te­go­ria „lu­dzie”. Ro­bo­ty za­czną oczy­wi­ście upra­wiać sport, ale go nie za­stą­pią. Tak jak są po­dzia­ły na męż­czy­zn i ko­bie­ty, czy na ka­te­go­rie wa­go­we, tak bę­dzie po­dział na lu­dzi i na ro­bo­ty. To bę­dzie ja­sny, sen­sow­ny i kla­row­ny po­dział, któ­re­go w sztu­ce nie da się uzy­skać. W sztu­ce cho­dzi o dzie­ło i do nie­go nie je­st po­trzeb­ny kon­takt fejs to fejs z autorem. Lu­dzie ma­ją i po­dzi­wia­ją mi­lio­ny dzieł, któ­ry­ch au­to­rów na­wet nie zna­ją. A jak zna­ją i za au­to­ra je ce­nią, to pusz­ki z gów­nem te­go au­to­ra, al­bo ka­mie­nie, po któ­ry­ch stą­pał, to do­sko­na­le za­stą­pią. A spor­tu nie za­stą­pi żad­ne dzie­ło, w ni­ch kon­takt je­st nie­zbęd­ny — szcze­gól­nie w spor­ta­ch kon­tak­to­wy­ch. Nie moż­na stwo­rzyć me­czu wy­gra­ne­go, ten me­cz trze­ba wy­grać, na­wet prze­ku­pu­jąc sę­dzie­go. Nikt się z ko­niem ko­pać nie bę­dzie — to zna­czy z ro­bo­tem.

  Od­po­wia­dam na py­ta­nie ty­tu­ło­we: tak, gów­no w pusz­ce oca­li sztu­kę, a kon­kret­nie ry­nek sztu­ki. Ci, któ­rzy w to in­we­stu­ją, na­dal bę­dą to ro­bić, na­dal to bę­dzie do­bra lo­ka­ta ka­pi­ta­łu – i nie bę­dzie mia­ło kom­plet­nie zna­cze­nia to, czy ar­ty­ści bę­dą sztucz­ni, czy nie, bo ku­pę każ­dy zro­bi, waż­ny tyl­ko je­st pro­mo­tor i zwo­len­ni­cy. A ci, któ­rzy sztu­kę kon­su­mu­ją z po­wo­du jej es­te­tycz­ny­ch wa­lo­rów, dzię­ki sztucz­nym ar­ty­stom zo­sta­ną wzbo­ga­ce­ni, do­sta­ną wię­cej dzieł, bę­dą mo­gli się cał­ko­wi­cie oto­czyć sztu­ką, któ­ra się im bę­dzie po­do­bać, ale któ­rej sa­mi ni­gdy by nie by­li w sta­nie stwo­rzyć. Dzię­ki sztucz­nej in­te­li­gen­cji bę­dzie le­piej — bę­dzie le­piej i ma­te­rial­nie, i du­cho­wo. Bo to na­sz du­ch je­st waż­ny, a nie du­ch sztu­ki.

Grzegorz GPS Świderski
t.me/KanalBlogeraGPS

PS. Notki powiązane:

------------------------------

Co robić, by się nie bać osobliwości i sztucznej inteligencji? <- poprzednia notka

na­stęp­na not­ka -> Parę pojęć jak cepy

------------------------------

Ta­gi: gps65, sztuczna inteligencja, sztuczny artysta, sztuka, artyści.

English version: What to do not to be afraid of singularity and artificial intelligence

GPS
O mnie GPS

Blo­ger, że­gla­rz, informatyk, trajk­ka­rz, sar­ma­to­li­ber­ta­ria­nin, fu­tu­ry­sta. My­ślę, po­le­mi­zu­ję, ar­gu­men­tu­ję, po­li­ty­ku­ję, fi­lo­zo­fu­ję.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura