Grzegorz Świderski Grzegorz Świderski
110
BLOG

Polityk, który dokładnie wyliczył przyszłość, albo kłamie, albo nie rozumie ekonomii

Grzegorz Świderski Grzegorz Świderski Polityka Obserwuj notkę 2
W czasie kampanii wyborczych media i wyborcy domagają się od polityków tak zwanych „konkretów”. Zazwyczaj oznacza to oczekiwanie dokładnych liczb: ile co do grosza pochłonie nowa reforma, skąd dokładnie wezmą się na nią środki, o ile procent wzrośnie PKB i ile dokładnie powstanie nowych miejsc pracy za pięć lat. W przypadku głębokich reform państwa takie oczekiwania są jednak z punktu widzenia ekonomii zupełnie nierealne, a obietnice podawane z dokładnością do kilku miejsc po przecinku to zwykły chwyt marketingowy.

  Ekonomia różni się fundamentalnie od fizyki czy chemii. W naukach przyrodniczych mamy do czynienia ze stałymi parametrami — znając masę, prędkość czy temperaturę, możemy precyzyjnie obliczyć wynik ze wzoru. W ekonomii znamy jedynie ogólne zależności przyczynowo-skutkowe. Możemy przewidzieć, że gdy na rynku pojawi się więcej jakiegoś towaru, jego cena prawdopodobnie spadnie. Nie ma jednak żadnego prawa naukowego, które pozwalałoby stwierdzić, że spadnie ona akurat o 7,3%.

  Gospodarka nie działa jak maszyna, lecz składa się z milionów ludzi podejmujących codzienne decyzje. Każdy człowiek reaguje na ceny, podatki, nowe przepisy czy działania konkurencji, a także stara się przewidzieć, co zrobią inni. Kiedy państwo przeprowadza gruntowną reformę podatków, emerytur czy służby zdrowia, całkowicie zmienia zasady gry. W nowej rzeczywistości ludzie zmieniają swoje nawyki: inaczej pracują, inaczej wydają i oszczędzają pieniądze, a firmy podejmują zupełnie inne decyzje inwestycyjne. Nie da się więc przewidzieć przyszłości, wpisując nowe dane do starego arkusza w Excelu, ponieważ fundamenty tych wyliczeń przestają istnieć w momencie wejścia w życie nowych przepisów.

  Czego w takim razie powinniśmy wymagać od programów politycznych? Przede wszystkim jasnych i przejrzystych reguł. Chodzi o określenie, jakie podatki i urzędy partia chce zlikwidować, jak zamierza zorganizować emerytury oraz które zadania powierzyć obywatelom, a które państwu. Taki program można rzetelnie ocenić: sprawdzić, czy jest logicznie spójny, czy nie zawiera sprzecznych obietnic i czy stworzy dobre warunki do rozwoju.

  Warto przy tym odróżnić prosty bilans od długoterminowej prognozy. Czym innym jest realny rachunek mówiący na przykład, że likwidacja konkretnego urzędu pozwala natychmiast zaoszczędzić miliard złotych z bieżącego budżetu. Czym innym jest natomiast twierdzenie, że dana ustawa za pięć lat stworzy dokładnie 612 tysięcy miejsc pracy i wygeneruje 47,3 miliarda złotych oszczędności. Tak dokładne dane nie istnieją, bo zależą od przyszłych wyborów milionów wolnych ludzi, dlatego deklarowanie ich z pełną pewnością jest zwykłą manipulacją.

  Rzeczywiste kalkulacje najlepiej pozostawić ludziom działającym na wolnym rynku: przedsiębiorcom, inwestorom i konsumentom. Na rynku zła prognoza i nietrafiona inwestycja oznaczają stratę własnych pieniędzy, a dobra — zysk. Polityk natomiast nie ryzykuje prywatnym majątkiem, a jego kalkulacje nie rywalizują na rynku, lecz w telewizyjnym studiu. W polityce wygrywa nie ten model, który opisuje prawdę, ale ten, który najlepiej brzmi w mediach i podoba się wyborcom. Dlatego warto pamiętać, że żaden urzędowy arkusz kalkulacyjny nie jest w stanie zaplanować przyszłości, a politykom nie należy pozwalać na udawanie, że umieją obliczyć przyszłość.

  Ekonomia to nie astronomia, w której ruch ciał niebieskich da się wyliczyć z dużą dokładnością. W gospodarce samo działanie polityka — zmiana prawa czy stawek podatkowych — natychmiast zmienia zachowanie ludzi, czyli sam obiekt wcześniejszych wyliczeń. W efekcie pierwotne kalkulacje błyskawicznie tracą sens. To tak, jakby prognoza astronoma sprawiała, że nagle znikają stare planety, pojawiają się nowe, ich masy ulegają zmianie, a stała grawitacji rośnie lub maleje. W takich warunkach nikt nie byłby w stanie przewidzieć kolejnego zaćmienia Słońca.

  Dlatego Grzegorz Braun nie przedstawia dokładnych obliczeń skutków jego radykalnych propozycji reform państwa. Metafora programu jego Korony wygląda tak: 

  • „Na dziś”: łatanie tonącego okrętu, 
  • „Na jutro”: doprowadzenie go do portu, 
  • „Na pojutrze”: generalny remont.

Co Braun zrobi z zadłużoną służbą zdrowia?

  Korona proponuje trzysegmentowy system. Ma pozostać państwowa szkieletowa sieć dużych szpitali — jeden na około 500 tys. mieszkańców — oraz publiczne szpitale kliniczne związane z uczelniami. Natomiast ogromna większość pozostałych dzisiejszych szpitali państwowych i samorządowych ma przejść dziesięcioletni program prywatyzacji, z udziałem pracowników i z dziesięcioletnim zakazem przeznaczania przejętych obiektów na cele inne niż medyczne lub opiekuńcze. Docelowo poza siecią szkieletową i klinikami reszta lecznictwa ma być w dużej mierze prywatna.

Skąd pieniądze na leczenie?

  Państwo ma wykupywać dla wszystkich obywateli ubezpieczenie zapewniające świadczenia gwarantowane. Ponad ten koszyk funkcjonowałyby ubezpieczenia indywidualne i grupowe, np. pracownicze, fundusze i fundacje, finansowanie samorządowe oraz prywatne wydatki pacjentów.

A kolejki?

  Korona próbuje je zlikwidować zmianą samego mechanizmu rynku. Pacjent ma wybierać miejsce, czas i cenę leczenia, a placówki mają ze sobą konkurować. Program proponuje też jeden ogólnopolski system informacji i rezerwacji usług medycznych, porównany wprost do Bookingu.

Jak zmniejszy gigantyczny deficyt?

  Tutaj Korona daje odpowiedź radykalną: zakaz uchwalania niezrównoważonego budżetu państwa, poza stanami nadzwyczajnymi. Do tego budżet celowy, tańszy pobór podatków oraz udomowienie długu, czyli umożliwienie obywatelom bezpośredniego finansowania długu publicznego, aby odsetki trafiały do polskich wierzycieli.

Które wydatki zetnie?

  Korona chce m. in. zlikwidować szczebel powiatowy, zmniejszyć liczbę ministerstw i wiceministrów, zmniejszyć liczbę urzędów i urzędników, włączyć większość agencji rządowych i funduszy celowych bezpośrednio do struktur rządu, połączyć instytucje wykonujące podobne zadania — np. stworzyć jeden Krajowy Urząd Podatkowy — oraz zlikwidować administrację specjalną.

  Do tego dochodzi ograniczenie własności państwowej do zamkniętego katalogu aktywów strategicznych i szeroka prywatyzacja pozostałego majątku.

  W polityce socjalnej program wprost krytykuje finansowane długiem rozdawnictwo i chce zastąpić mnogość świadczeń jednym systemem pomocy społecznej, kierowanym przede wszystkim do rzeczywiście potrzebujących i realizowanym głównie przez gminy.

Jak Braun obniży podatki?

  Tu program jest nawet bardziej szczegółowy niż programy większości polskich partii. Korona proponuje:

  • zlikwidować PIT od pracy oraz składki ZUS i zastąpić je jednym podatkiem od funduszu wynagrodzeń płaconym przez pracodawcę, co najmniej o połowę niższym,
  • zlikwidować CIT i zastąpić go 1,5-procentowym podatkiem od przychodu,
  • rozszerzyć ryczałt i obniżyć jego stawki dla MŚP,
  • ujednolicić VAT na możliwie niskiej stawce,
  • zlikwidować podatek od spadków,
  • usunąć podatki dające mniej niż 3% wpływów danego budżetu,
  • obniżyć akcyzę od paliw i energii,
  • zlikwidować ulgi i preferencje dla zagranicznych podmiotów.

Jak przy niższych podatkach sfinansuje emerytury?

  Korona proponuje stopniowe przejście do emerytury obywatelskiej — stałego świadczenia na poziomie przyzwoitego minimum dla osób dopiero wchodzących na rynek pracy. Jednocześnie gwarantuje zachowanie praw nabytych wszystkim obecnym emerytom oraz osobom już pracującym. Emerytury i renty w okresie przejściowym mają być dodatkowo zwolnione z podatków.

  Korona chce jednocześnie radykalnie zmniejszyć obciążenie pracy, w tym zlikwidować obecne składki ZUS, i nadal przez dziesięciolecia respektować prawa nabyte obecnych pracowników.

A wojsko i policja?

  Program Korony zakłada co najmniej 150 tys. żołnierzy zawodowych, przywrócenie krótkiej zasadniczej służby wojskowej, WOT liczący na drugim etapie przynajmniej 250 tys. osób, potencjał mobilizacyjny przekraczający 3% ludności oraz zwiększenie wynagrodzeń żołnierzy zawodowych.

  W przypadku policji i wymiaru sprawiedliwości program mówi wprost, że podstawowe funkcje bezpieczeństwa mają otrzymywać odpowiednie budżety.

  Korona chce mniejszego państwa w redystrybucji i biurokracji, lecz mocniejszego państwa w jego funkcjach klasycznych — obronie, policji, sądach i bezpieczeństwie. To jest całkiem spójna filozofia silnego państwa minimum.

  Więcej szczegółów dostaniecie, gdy dokładnie przeczytacie program Korony Brauna, który jest publicznie dostępny. Bardzo wątpię, czy uda im się to zrealizować, ale podział na części: „Na dziś”, „Na jutro” i „Na pojutrze” jest świetny. Gdyby wprost napisali, że na pojutrze planują anarchokapitalizm, to bym ich poparł w tych postulatach pośrednich, bo to w istocie jest powolne budowanie wolnorynkowego kapitalizmu. 

Grzegorz GPS Świderski

__________________

Serwis BezpieczneDane <- poprzednia notka

na­stęp­na not­ka ->

__________________

Tagi: gps65

Paleolibertarianin, Futurysta AI, Bloger, Koder Wibracyjny, Audytor KSeF, Rozkminiacz Krypto, Transhumanista, Filozof, Cywilizacjolog.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka