Żołnierze SS-Heimwehr Danzig niszczą polski szlaban graniczny i godło Polski w Kolibkach, 14 września 1939 r. Bundesarchiv, Bild 146-1979-056-18A / Sönnke, Hans / CC-BY-SA 3.0
Żołnierze SS-Heimwehr Danzig niszczą polski szlaban graniczny i godło Polski w Kolibkach, 14 września 1939 r. Bundesarchiv, Bild 146-1979-056-18A / Sönnke, Hans / CC-BY-SA 3.0
Ja Falski Ja Falski
116
BLOG

Waffen-SS na pomnikach

Ja Falski Ja Falski Polityka Obserwuj notkę 13
W debacie o historii drugiej wojny światowej i współczesnych narracjach narodowych często pojawia się pytanie o Ukrainę i kontrowersyjne odniesienia do dywizji Waffen SS takich jak Dywizja Galicja. Wielu obserwatorów nie zdaje sobie jednak sprawy że Ukraina nie jest w tym zjawisku odosobniona. Na mapie współczesnej Europy istnieją inne kraje w których weterani lub konkretne jednostki SS są do dziś publicznie upamiętniani a działania te nierzadko przybierają charakter półoficjalny.

Najbardziej wyrazistym i usankcjonowanym tradycją przykładem takich praktyk jest Łotwa. Od lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku co roku szesnastego marca obchodzony jest tam Dzień Pamięci Legionistów Łotewskich w ramach którego organizowane są nabożeństwa ceremonie składania kwiatów na cmentarzach oraz uroczyste marsze zmierzające do Pomnika Wolności w Rydze. Uczestnicy tych wydarzeń honorują żołnierzy piętnastej i dziewiętnastej Dywizji Grenadierów Waffen SS znanych wspólnie jako Łotewski Legion. Choć łotewski rząd formalnie unika pełnego oficjalnego patronatu nad tymi obchodami samo wydarzenie gromadzi nacjonalistów polityków oraz zwykłych obywateli odbywając się w przestrzeni publicznej pod stałą ochroną policji. Dla wielu Łotyszy legion ten symbolizuje przede wszystkim opór przeciwko brutalnej sowieckiej okupacji a obrońcy tej pamięci podkreślają że część żołnierzy została wcielona do struktur przymusowo. Niemniej jednak fakt że formacje te walczyły pod bezpośrednim dowództwem Trzeciej Rzeszy nieustannie budzi ogromne kontrowersje na arenie międzynarodowej.

Podobna sytuacja ma miejsce w Estonii gdzie lokalna pamięć historyczna kultywuje tradycję dwudziestej Dywizji Grenadierów Waffen SS określanej mianem pierwszej Estońskiej. Co roku weterani oraz ich potomkowie i sympatycy spotykają się na wzgórzach Sinimäe czyli w miejscu w którym w tysiąc dziewięćset czterdziestym czwartym roku rozegrały się krwawe i ciężkie walki z napierającą Armią Czerwoną. W kraju do dziś funkcjonują pomniki tablice pamiątkowe oraz popiersia dedykowane dowódcom tej formacji a estońska narracja państwowa i społeczna silnie akcentuje heroizm tych żołnierzy w kontekście obrony niepodległości kraju przed ponownym zalewem ze strony Związku Sowieckiego.

Specyfika podejścia krajów bałtyckich do tego problemu wynika bezpośrednio z ich doświadczeń historycznych po odzyskaniu niepodległości w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym pierwszym roku. Państwa te oparły swoją nową tożsamość na doktrynie podwójnej okupacji czyli najpierw niemieckiej a następnie wieloletniej sowieckiej. W tej specyficznej optyce historycznej każdy kto chwycił za broń przeciwko Armii Czerwonej bywa postrzegany jako bohater narodowy bez względu na to jaki nosił mundur czy w jakich strukturach służył. Podobne tendencje choć w znacznie mniejszym stopniu i bez tak dużej widoczności medialnej można dostrzec również na Litwie. W innych częściach Europy takich jak Bałkany czy kraje Europy Zachodniej kult formacji powiązanych z SS nie występuje współcześnie w tak otwartej i zorganizowanej formie.

Zjawiska te rodzą oczywiste podziały i są źródłem głębokich międzynarodowych kontrowersji. Krytycy tych obchodów wśród których znajdują się międzynarodowe organizacje żydowskie niezależni historycy oraz Rosja jednoznacznie przypominają że Waffen SS została uznana w procesie norymberskim za organizację zbrodniczą bezpośrednio odpowiedzialną za liczne zbrodnie wojenne oraz logistykę Holocaustu. Z perspektywy krytyków służba pod symbolem SS pozostaje plamą na historii nawet jeśli konkretni żołnierze z poboru nie uczestniczyli bezpośrednio w zbrodniach przeciwko ludzkości. Z kolei zwolennicy upamiętnień niezmiennie odpowiadają że w tragicznych realiach frontu wschodniego wybór mniejszego zła był dramatycznie ograniczony do alternatywy między Stalinem a Hitlerem a motywacją walczących była wyłącznie chęć ratowania biologicznego przetrwania własnego narodu.

Historia frontu wschodniego drugiej wojny światowej rzadko bywa czarno biała a postawy państw bałtyckich dobitnie pokazują jak skomplikowane staje się rozliczenie z totalitarną przeszłością gdy narodowa potrzeba posiadania obrońców krzyżuje się z tragicznym dziedzictwem globalnego konfliktu. Współcześnie w cieniu toczącej się wojny na Ukrainie te dawne spory wokół symboliki i formacji wojskowych zyskują zupełnie nowy wymiar polityczny. Dowodzą one że pamięć o wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat wciąż stanowi żywy i pulsujący fundament który w istotny sposób kształtuje współczesną tożsamość narodową oraz geopolityczne sojusze w całej Europie Środkowo Wschodniej.

Z perspektywy polskiej wrażliwości historycznej i narodowej pamięci publiczne honorowanie formacji SS w jakiejkolwiek formie pozostaje zjawiskiem całkowicie niezrozumiałym i moralnie niemożliwym do zaakceptowania. Dla Polaków którzy padli ofiarą brutalnej polityki eksterminacyjnej Trzeciej Rzeszy formacje te są jednoznacznym synonimem bezwzględnego ludobójstwa i wojennych okrucieństw. Warto przy tym podkreślić fakt o fundamentalnym znaczeniu ponieważ Polska była jednym z nielicznych państw okupowanej Europy którego obywatele mimo ponawianych przez Niemców prób i dramatycznego położenia kraju nigdy nie współtworzyli żadnej kolaboracyjnej dywizji Waffen SS ani ochotniczych Legionów SS. Podczas gdy formowanie takich jednostek okazało się powszechną praktyką w wielu innych europejskich krajach zarówno na Zachodzie jak i na Wschodzie w polskim społeczeństwie lojalność wobec własnej ojczyzny i kategoryczny opór wobec nazizmu okazały się barierą nie do przebicia. Ta historyczna duma i czysta karta w kontekście kolaboracji z SS sprawiają że współczesne próby relatywizowania czy wręcz gloryfikowania tych zbrodniczych struktur w sąsiednich państwach budzą w Polsce tak głęboki instynktowny sprzeciw i do dziś stanowią jeden z najbardziej bolesnych punktów w dialogu o wspólnej pamięci regionu.

Ja Falski
O mnie Ja Falski

Możesz uciszyć pięćdziesięciu uczonych jednym faktem, ale nie uciszysz idioty pięćdziesięcioma faktami. Czytam źródła. Piszę wnioski.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka