Jarosław Warzecha Jarosław Warzecha
241
BLOG

Bronię Pana Premiera

Jarosław Warzecha Jarosław Warzecha Polityka Obserwuj notkę 9
Bez emocji o ważnej wizycie prezydenta Francji


 Tydzień minął od ważnej, a może i bardzo ważnej dla Kraju, wizyty prezydenta Francji w Polsce. Tyle akurat by opadły emocje. Przyszedł czas, aby na spokojnie przyjrzeć się owej wizycie. Bez zacietrzewienia i uprzedzeń.
 Nieporozumienie powiło się już na początku wizyty – pan Premier sądził, że jego gość przyjechał do Danzig, i dał temu pięknie wyraz w swoich opowieściach. Tymczasem pan prezydent Macron przyjechał do Gdanska – jak to wynikało z jego przemowy.
  I tu proszę krytyków o więcej zrozumienia dla pana Premiera. To stara psychologiczna, dawno temu odkryta, prawidłowość – gdy dziecko usłyszało w dzieciństwie ważne opowieści rodzinne, szczególnie wygłaszane przy rodzinnych uroczystościach, to one zostają z nim do końca życia. Bo trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie – czy pan Premier słyszał w dzieciństwie o bohaterskich Pocztowcach Gdańskich, czy raczej o tym Danzig po drugiej niż Pocztowcy stronie? Zatem miejcie drodzy państwo krytycy trochę empatii dla pana Premiera. Zapewne zagrały sentymenty z dzieciństwa, wzruszenie z powodu ważnego gościa i coś tam jeszcze. I to coś tam jeszcze, bywa często najważniejsze.
 Co do zarzutów natury politycznej. Szczególnie tego, że w imię polskiej racji stanu nie demonstruje się przed obcymi waśni wewnętrznych, ale prezentuje w sprawach zewnętrznych jedność.
 To o ucieczce pana Premiera do Gdańska z programem wizyty prezydenta Francji. Podobno z powodu pana Prezydenta Nawrockiego. A jakaż to ucieczka w końcu? Pojechał do swojego Danzig i wszystko! Bez uciekania żadnego.
 Warto także pamiętać, że Pan Premier przed nikim nie ukrywał, iż politykę międzynarodową uprawia tak jak on ją rozumie. Jakieś tam racje stanów nie są po drodze panu Premierowi. Szczerość jest niewątpliwą zaletą pana Premiera. Szczerość i prawdomówność, są niewątpliwymi zalotami pana Premiera. Zalotami do przyszłych wyborców, gdyby ktoś chciał wiedzieć.
 A co do innych aspektów wizyty pana Macrona. To sympatyczne i nawet wzruszające, że pan Premier wierzy, jakoby Francuzi byli gotowi umierać za Gdańsk.
  Co prawda w 1939tym nie byli gotowi, a nawet bardzo byli niegotowi i pewnie dlatego zawarli z Niemcami ten układ z 6 grudnia 1938 roku, że nie mają już żadnych interesów w Europie Wschodniej. Nie interesuje ich ona zupełnie. Polskich sojuszników nie zdążyli o tym tajnym układzie poinformować, bo niby dlaczego mieli informować?
  Za to konsekwentnie siedzieli sobie rok za linią Maginota, aż ich stamtąd Niemcy wykurzyli. Bo wyraźnie dosyć mieli tego francuskiego lenistwa.
 Ale co było to było. Dzisiaj pan Macron sprzeda nam swoją technologię, bo technologia już długo leży i cokolwiek zaczyna cuchnąć. Najwyższy czas się jej pozbyć. Może nawet Caracale do Polski trafią. I co tu znowu wydziwić? Postoją trochę na placach przy lotniskach i się je zutylizuje. Nie takie rzeczy się u nas utylizuje.
 Podobno jest pomysł byśmy mogli utylizować stare wagony niemieckiej kolei, bo w nich jest azbest. Tyle, że najpierw za nie zapłacimy 22 miliony euro. Podobno. Prawda to czy nie? Nikt tego nie wie, bo odpowiedzialne i rozsądne media o tym nie donoszą. I co? I nic. Bo ile można? 

531x299 (Oryginał: 1170x658) image 531x299 (Oryginał: 1170x658)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka