2 obserwujących
28 notek
53k odsłony
10050 odsłon

Jak legalnie zastrzelić człowieka?

Wykop Skomentuj32

W Stanach Zjednoczonych odnotowuje się rocznie ponad 13 000 zabójstw z użyciem broni palnej; w Polsce średnio 10. Różnica na naszą „niekorzyść” jest szokująca. Ameryka ma wprawdzie osiem razy więcej mieszkańców niż Polska, ale nawet na jedną ósmą jej populacji przypada rocznie około 1600 tego rodzaju zabójstw, czyli wciąż szokująco dużo w porównaniu z nami.

Znakomita większość osób, które w rozwiniętych krajach zastrzeliły człowieka, staje przed sądem i tylko bardzo nielicznym zabójcom udaje się wymigać od kary. Sądząc z przytoczonych wyżej danych, w USA takich szczęściarzy musi być znacznie więcej niż w III RP, nic więc dziwnego, że to właśnie w Stanach, a nie w Polsce, miało miejsce jedno z najgłośniejszych w tym stuleciu zabójstw, którego sprawca posłużył się bronią palną i opuścił salę sądową jako wolny człowiek.

Góry publikacji poświęconych temu zabójstwu przewyższają już chyba Himalaje, ale nikt dotąd rzetelnie go nie opisał. Nikt nie dokonał porządnej analizy faktów. Nikt nie podjął poważnej próby odtworzenia przebiegu wydarzeń poprzedzających tragiczny finał. Żadna z medialnych relacji nie wyszła poza opłotki doraźnych spekulacji i spisywanych na kolanie teorii. Prawdy o zabójstwie nie ustalono nawet na sali sądowej. Sąd miał tylko wyjaśnić, czy zabójca był winien morderstwa drugiego stopnia, a do tego nie była potrzebna pełna prawda. Sądowi wystarczyła prawda cząstkowa dotycząca jedynie ostatnich momentów dramatu. Misji docieczenia, jak doszło do zabójstwa musiał się dopiero podjąć anonimowy bloger z Salonu24. Poniższy tekst może sprawiać wrażenie luźnej, spisanej od ręki narracji, ale niemal każdy jego akapit oparty jest na wielokrotnych ocenach odległości, odcinków czasowych i prędkości poruszających się obiektów (w tym wypadku dwóch osób i jednego samochodu). Przytoczone rozmowy w większości pochodzą z protokółów policyjnych i sądowych. Rozmówcy chwilami posługiwali się nieprzetłumaczalnym slangiem o historycznych konotacjach. Użyte tu polskie zwroty są jedynie jego bladym odbiciem. Narratora nie było ani na miejscu zdarzenia, ani w głowach jego uczestników. Stąd pewna dowolność w prezentowaniu ich myśli, emocji i zachowań. Jest to jednak dowolność niewykraczająca chyba poza obszar prawdopodobieństwa, gdy weźmie się pod uwagę dobrze znane wszystkim zainteresowanym życiorysy oraz charaktery trzech głównych postaci - sprawcy zabójstwa, jego ofiary i bezpośredniego świadka. Zapewne nie wszystkie fakty udało się wyłowić z morza informacji. Niemniej wydarzenia będące przedmiotem wspomnianych dociekań mogły mieć następujący przebieg.    

Sprawcą, o którym mowa, był 28-letni agent ubezpieczeniowy George Zimmerman, który mimo szybko zbliżającej się trzydziestki wciąż jeszcze marzył o zostaniu policjantem. Do zabójstwa doszło w niedzielny wieczór na ogrodzonym osiedlu domków jednorodzinnych stojących po pięć lub sześć w szeregowej zabudowie. Żona George’a zawsze w niedzielę wieczorem jeździła do pobliskiego Targetu, żeby kupić jedzenie na następny tydzień, tego jednak wieczoru nie było jej w domu – poprzedniego dnia po kłótni z George’em wyniosła się do swojego ojca – więc po zakupy musiał pojechać on.

Jak mus, to mus. George zmienił domowe spodnie na dżinsy, kapcie na buty, wetknął z boku za dżinsy kaburę z pistoletem Kel-Tec PF-9, zarzucił na plecy czerwoną kurtkę, po czym wsiadł do samochodu i ruszył w drogę. W tym samym momencie na terenie osiedla znalazł się 17-letni Trayvon Martin, którego George tego wieczoru zastrzelił. Trayvon w przeciwieństwie do George’a właśnie wracał z zakupów. Miał na sobie ciemną bluzę z nasuniętym na głowę kapturem, szare dżinsy i jasne sportowe buty. Niósł w plastykowej reklamówce jeden ze swoich sprawunków – puszkę mrożonej herbaty. Drugi sprawunek – torebkę cukierków – schował do kieszeni bluzy, zapłaciwszy uprzednio za oba artykuły.

Na osiedle dostał się przez nieformalne przejście między domami, z którego często korzystała miejscowa młodzież. On sam nie był miejscowy. Miejscowa była narzeczona jego ojca. Przyjechał do niej z ojcem z Miami w kilkudniowe odwiedziny, przedtem też ileś razy z nim przyjeżdżał, tak że zdążył już poznać to przejście. Doszedłszy przez trawnik do krawężnika osiedlowej ulicy, przystanął na chwilę, żeby się rozejrzeć i właśnie wtedy zobaczył go jadący samochodem George. Działo się to w Sanford na Florydzie, pod koniec lutego 2012 roku. Było ciemno, padał deszcz, mimo to Trayvon jakby nigdzie się nie śpieszył, po prostu stał patrząc na domy i George’owi wydało się to dziwne.

***

Podanie George’a o pracę w policji zostało odrzucone, ale George nie wyrzekł się marzeń i póki co udzielał się społecznie jako członek ochotniczej straży osiedlowej, studiując jednocześnie prawo karne i pobierając trzy razy w tygodniu lekcje walki wręcz. Na zakupy do Targetu wyruszył jako prywatna osoba. Kiedy jednak ujrzał stojącego przy krawężniku chłopaka, zaszła w nim głęboka duchowa przemiana. Nagle nie był już prywatną osobą, był sumiennym strażnikiem osiedlowym. Zaczął myśleć jak osiedlowy strażnik, reagować jak osiedlowy strażnik i działać jak osiedlowy strażnik. Przede wszystkim zwolnił prędkość z 15 do 5 mil na godzinę i wyłączył radio, żeby nic nie rozpraszało mu uwagi. Zakapturzone indywiduum chyba coś wyczuło, bo ruszyło leniwie przed siebie, wciąż patrząc nie wiadomo po co na domy. Dopiero teraz George zauważył, że niosło w ręku jakiś przedmiot, mógł to być kawałek grubej żelaznej rury. Puszka mrożonej herbaty, opięta nisko schwyconą przez Trayvona reklamówką, rzeczywiście z daleka wyglądała jak kawałek żelaznej rury i trudno się dziwić George’owi, że go to zbulwersowało. Kawałkiem żelaznej rury można przecież zabić. George z kolei miał przy sobie pistolet, który jeszcze lepiej nadawał się do zabijania, to jednak go nie bulwersowało. Wprost przeciwnie, uważał noszenie przy sobie pistoletu za rzecz zupełnie naturalną i tutaj też trudno mu się dziwić, skoro tak uważa przynajmniej połowa Amerykanów.

Wykop Skomentuj32
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka