2 obserwujących
50 notek
95k odsłon
1345 odsłon

Psychoanaliza Gretkowskiej i nie tylko

Wykop Skomentuj33

Gretkowska odważnie skrytykowała w postępowej gazecie Polaków, ale nie wyrąbała prosto z mostu, że życzy Kaczyńskiemu śmierci. Być może miała z tym jakiś problem natury moralnej. Nie po to jednak jest się znakomitą pisarką, żeby nie poradzić sobie z takim problemem. Zygmunt Freud już bodaj sto lat temu precyzyjnie opisał, jak to się robi przy zastosowaniu jego słynnej metody projekcji wątpliwych moralnie pragnień na inne osoby. Na przykład na znajomych, których się ma, ale ich nazwisk na wszelki wypadek się nie ujawnia. Cytuję Gretkowską za Salonem24:

"Mam znajomych, którzy po przebudzeniu biegną do internetu sprawdzić, czy prezes jeszcze żyje. Wierzą, że gdy odejdzie, będzie lepiej. Ale Nowogrodzka to nie Wilczy Szaniec. Wataha znajdzie sobie innego przywódcę.” 

Pisarskie mistrzowstwo Gretkowskiej przejawiło się tutaj nie tylko w zręczności, z jaką przypisała “znajomym” swoje skryte marzenie, ale i w tym, że jednocześnie postawiła się ponad nimi stwierdzeniem, że ich wiara w zbawienną moc odejścia Kaczyńskiego jest ułudą. „Wataha - uwaga, bo tu mieliśmy do czynienia z językiem miłości à la polska elita – znajdzie sobie innego przywódcę.” 

Według prawa Godwina - które przytaczam za Wikipedią - wraz z trwaniem dyskusji w mediach, prawdopodobieństwo użycia porównania, w którym występuje nazizm bądź Hitler, dąży do 1. Nasza znakomita pisarka osiągnęła jedynkę na przestrzeni tylko jednego wywiadu. Inna sprawa, że udzielonego GW, co wiele tłumaczy. Znowu cytuję za Salonem24: 

„Gretkowska przypomniała, że Adolf Hitler doszedł do władzy w wyniku demokratycznych wyborów i w dodatku z podobnym wynikiem poparcia. - Wiesz, ile procent miało NSDAP, gdy wygrało wybory, po których Hitler już nie oddał władzy? 37. Tyle co PiS w 2015 roku.” 

Prawo Godwina odfajkowane. Teraz kolej na tygodnik „The Economist”, który orzekł swego czasu, że pierwsza osoba, która wyzwie drugą od nazistów, automatycznie przegrywa dyskusję. Oznaczałoby to, że pisarka Gretkowska przegrała swój dyskurs z prezesem Kaczyńskim. 

Przedstawiciele obozu postępu rutynowo porównują swoich przeciwników politycznych do nazistów bądź Hitlera i nadal uważają się za porządnych ludzi. Bóg z nimi. Gretkowska nie jest zresztą żadną pionierką ani w dziedzinie życzenia Kaczyńskiemu śmierci, ani w departamencie porównywania go do Hitlera.  

Dziedzinę chętki na śmierć prezesa PiS już dawno, bo w 2011 roku, obsłużyli Kazimierz Kutz, Janusz Palikot i Piotr Gadzinowski, odpowiadając na dowcipne pytanie postawione w ankiecie tygodnika NIE: „Jak skończy Jarosław Kaczyński?” 

Kutz i Palikot zgodnie stwierdzili: „Popełni samobójstwo”. Ich lakoniczną wypowiedź rozszerzył Gadzinowski: „Skończy tak jak jego brat na Wawelu. Będzie leżał ze szwagierką, bratem i nogą w generalskim mundurze, o której wspomniał niedawno.” 

Cóż, Kutz niedawno umarł nie doczekawszy się spełnienia swego proroctwa, Palikot żyje jako polityczny trup, Gadzinowski dogorywa politycznie wraz ze swoją partią. 

Kaczyński kilka dni temu rozpalił do białości nadzieje opozycji na swoje odejście rzucając mimochodem podczas pikiniku rodzinnego w Kuczkach-Kolonii następujące słowa:  

„Wierzę, że uzyskamy dla tego programu poparcie i wierzę, że za cztery lata ktoś, kto będzie stał w tym miejscu - bo ja już swoje lata mam, więc to pewnie nie będę ja - będzie mógł powiedzieć: kolejny raz dotrzymaliśmy słowa.” 

W opozycyjnym środowisku zawrzało jak w ulu. Widocznie opozycja zapomniała słów prezesa z 2007 roku, także rzuconych mimochodem, w wywiadzie dla „Wprost”: 

„Chciałem rządzić, już gdy miałem 12 lat. Premierem zamierzałem zostać mając lat 34, a skończyć rządy, mając lat 91. To byłby rok 2040. To jeszcze strasznie dużo czasu.” 

W departamencie porównywania prezesa do Hitlera prekursorem Gretkowskiej był na przykład poseł Ruchu Palikota Andrzej Rozenek, który przegrał dyskurs z Kaczyńskim już w 2013 roku. Najwyraźniej antycypując objęcie przez „zwykłego posła” absolutnej władzy.  

Gdy do objęcia “absolutnej władzy” istotnie doszło, poeta Adam Zagajewski w grudniu 2016 roku pisał w swoich “Kilku radach dla nowego rządu” opublikowanych na łamach GW: 

"Należałoby którejś nocy rozstrzelać kilku reżyserów 

filmowych, nie oszczędzając kobiet.

Wszyscy profesorowie prawa konstytucyjnego

powinni być dożywotnio internowani.

Poetów można zostawić w spokoju,

i tak nikt ich nie czyta.

Potrzebne są obozy odosobnienia, ale łagodne,

żeby nie drażnić ONZ.

Większość dziennikarzy powinno się wysłać

na Madagaskar.”

Wyraźniejszego dojścia do jedynki Godwina nie sposób sobie wyobrazić. 

A PiS co? A PiS nic! – z goryczą żalił się pewien internauta. - Reżyserzy jak dawniej umierają co najwyżej śmiercią naturalną względnie samobójczą. Agnieszka Holland po staremu zapowiada, że wyjedzie z Polski i nie wyjeżdża. Rok już minął, a na budowę dożywotniego internatu dla profesorów prawa konstytucyjnego nie wybrano nawet miejsca, nie mówiąc o położeniu kamienia węgielnego. Poetom oprócz braku nagrody Nobla nadal nic nie grozi. Potrzeba obozów odosobnienia wciąż pozostaje niezaspokojona, a dziennikarze zamiast na Madagaskar wysyłani są na konferencje prasowe prześlicznej rzeczniczki Departamentu Stanu USA, która niezmordowanie wyraża zaniepokojenie swoich pracodawców poczynaniami polskiego rządu. Powiem Państwu szczerze, do kitu z takim rządem, nic dziwnego, że Zagajewski nie mógł tego znieść i złożył reklamację w GW. 

A w ślad za nim Gretkowska. 


Wykop Skomentuj33
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka