Czy pamiętacie państwo Jarosława Gowina? Tak. To ten polityk, który był wicepremierem w rządzie PiS i który – jako pierwszy w polskiej polityce – swoją współpracę z Jarosławem Kaczyńskim przypłacił poważnymi kłopotami zdrowotnymi. Zapłacił za to, że chciał być samodzielny.
Stało się dokładnie to, przed czym przestrzegałem go już w 2011 roku. Wtedy mówił mi, że nie należy atakować PiS-u, bo być może kiedyś będzie trzeba z nim współpracować. Tymczasem PiS, chcąc zmusić go do uległości, zajął się jego rodziną. Zajął się także uczelnią, której był rektorem. Wiecie państwo, jak się tym zajął, prawda?
Dlatego uważam, że jeśli dojdzie do rozstania Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim, to równocześnie obaj panowie zaczną wyciągać na siebie kwity. I to takie kwity, że sprawa Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych okaże się absolutnym detalem.
A wtedy – jeśli tak się stanie, a moim zdaniem właśnie tak będzie – prokuratorzy będą mieli pełne ręce roboty. A my będziemy świadkami spektaklu, przy którym finał mistrzostw świata w piłce nożnej między Hiszpanią a Argentyną okaże się wydarzeniem lokalnym i zupełnie marginalnym.
Kupujemy popcorn!



Komentarze
Pokaż komentarze (20)