Jeśli w 1998 roku, liczący się z odejściem z polityki – bo przecież sam w tym wywiadzie o tym mówi - Jarosław Kaczyński był w stanie tak szczerze i brutalnie opisać tych, z którymi dziś jest w najgłębszym sojuszu, to czy za rok jest niemożliwym aby po raz kolejny nie „budził Polski” ale tym razem z Januszem Palikotem? Tak. To jest możliwe. Tak być może. To jest jak najbardziej realne. To jest tylko kwestia czasu.
Od kilu dni jestem w Petersburgu. Maiałem więc utrudnione obserwowanie i ocenianie wiekopomnego marszu „Obudź się Polsko”, w którym siły swe złączyli ojciec Tadeusz Rydzyk i znany ze swych krypto komunistycznych wypowiedzi szef Solidarności Piotr Duda. Oczywiście akcja ta odbyła się pod wysokim patronatem jej największego beneficjenta – Jarosława Kaczyńskiego.
Prezes PiS wydaje się czuć w tym towarzystwie jak przysłowiowa „ryba w wodzie”. To wydaje się być jego najbardziej naturalne środowisko. Teza ta jest jednak twierdzeniem najbardziej nieprawdziwym z możliwych. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale naprawdę tak jest. Są to bowiem środowiska, które Jarosław Kaczyński od lat ma w najgłębszej pogardzie. O których, wtedy, kiedy nie łączył go z nimi żaden polityczny interes, wypowiadał się ze skrajnym lekceważeniem. Przykład? Ależ proszę bardzo!!!.
Kiedy o moim blogu zrobiło się nieco głośniej, różne życzliwe osoby podsyłają mi drogą elektroniczną rozmaite ciekawe materiały. Jak dotąd najciekawszy trop podrzucił mi Wywczas, ze słynną już aferą handlu Smoleńskim Raportem za złotych 65. Teraz dostałem równie interesujący materiał. No może nie aż tak bardzo, ale jednak.
Otóż przesłano mi tekst wywiadu, jaki w 1998 roku, przeprowadziła z Jarosławem Kaczyńskim Gazeta Polska (https://dl.dropbox.com/u/70333690/JARKACZ2.pdf
). Najbardziej interesujące są w nim dwa fragmenty. Pierwszy z nich jest opinią obecnego szefa PiSu o Solidarności i związkach zawodowych w ogóle. Kaczyński mówi w nim tak:
„Trzeba pamiętać, że „Solidarność” zawsze po 1989 r. miała kłopoty z konstruowaniem racjonalnego programu politycznego, ci którzy mieli jakieś przydatne dla tego celu kwalifikacje, przegrywali. Z czasem było więc coraz gorzej. Polski nie da się rozwijać przy pomocy 40-godzinnego tygodnia pracy, umacniania roli związków zawodowych i pomysłu powszechnego uwłaszczenia, którego nawet na papierze nie daje się złożyć do kupy”.
Drugi fragment dotyczy natomiast Radia Maryja. Tutaj, obecnie, największy sojusznik ojca Rydzyka, mówi o nim tak:
„Radio Maryja jest dziś głęboko antyzachodnie, niechętnie nastawione do hierarchii kościelnej, prorosyjskie, wcale nie nieżyczliwe PRL. Ma nadajnik na Uralu. W Rosji panuje wprawdzie bałagan, ale niektórych rzeczy pilnują tam jednak dosyć dobrze. Sytuacja jest rzeczywiście bardzo trudna, bo próby przekonywania elektoratu Radia Maryja są całkowicie skazane na porażkę. W jakiejś mierze został tu zrealizowany scenariusz Michnika. Chciał mieć taką prawicę. Na początku wmawiał nam, że tacy właśnie jesteśmy, a teraz ma już to naprawdę.
Powiedział Pan kiedyś „ Dzisiaj Łubianka działa na prawicy”
- Są dwa modele działalności rosyjskiej w Polsce. Pierwszy, peerelowski, całkowitego podporządkowania Moskwie: uzasadniany ideą postępu. Zresztą ten model miał swoje tradycje i przed 1917 rokiem w postaci słowianofilstwa, Górowskiego itp. Drugi wzorzec nazywam targowickim. Charakteryzuje go odwoływanie się do wartości tradycyjnych, katolickich, narodowych. Prorosyjskość ubrana jest tam w maskę patriotyczną. Czyż Targowica nie była właśnie narodowa, katolicka, czyż nie pałała szacunkiem do polskiej przeszłości?”.
Wiem. Dla obecnych zwolenników o. Rydzyka ten stary wywiad może być szokujący, moim zdaniem jednak jest jak najbardziej prawdziwy. Oddaje po prostu prawdziwie i trwałe przekonania prezesa PiS. Wedle tych trwałych poglądów związki zawodowe, jako takie, w tym Solidarność, są po prostu bezkształtną, bezideową, bezprogramową i wyłącznie roszczeniową siłą społeczną.
A czym jest zorganizowany społecznie katolicyzm? Jest po prostu zrealizowanym marzeniem Adama Michnika. Jest po prostu, w jakimś swym wariancie, zorganizowaną Targowicą. Rosyjską agenturą. Tekst ten pisze z Petersburga, więc od razu zaznaczę, że Targowicę uważam za symbol największej narodowej zdrady. Zaznaczę to, by zorganizowani handlarze Smoleńskim Raportem, sami siebie nazywający „wolnymi mediami”, nie mieli tutaj za dużego pola do dociekań i uciechy. Uważam jednak, że Jarosław Kaczyński w pewnym aspekcie sprawy postawił tutaj diagnozę słuszną. Tak. Dobrze opisał różnicę między – mogącym mieć różne, czasem wątpliwe odcienie – katolickim realizmem, a walczącym, najczęściej najgłębiej laickim, polskim insurekcjonizmem. Nurtem, którego sam jest dziś jednocześnie największym eksponentem i profitentem.
Co to wszystko ma wspólnego z ujętym w tytule tego wpisu Januszem Palikotem? Otóż ma! Gdyż moim zdaniem jeśli w 1998 roku, liczący się z odejściem z polityki – bo przecież sam w tym wywiadzie o tym mówi - Jarosław Kaczyński był w stanie tak szczerze i brutalnie opisać tych, z którymi dziś jest w najgłębszym sojuszu, to czy za rok jest niemożliwym aby po raz kolejny nie „budził Polski” ale tym razem z Januszem Palikotem? Tak. To jest możliwe. Tak być może. To jest jak najbardziej realne. To jest tylko kwestia czasu.
I wreszcie na koniec. Nie mam dokładnych informacji o marszu, ale z tego co wiem, to Zbigniew Ziobro nie zabierze na nim głosu. Zbigniew Ziobro, który - w odróżnieniu od Jarosława Kaczyńskiego - jednoznacznie i wprost poparł arcybiskupa Michalika i jego wspólną deklarację z patriarchą Cyrylem. Bardzo to symptomatyczne. Bo wygląda na to, że ojciec Rydzyk wybrał po prostu tych, którzy zwyczajnie uważają katolików za zakamuflowaną opcję na rzecz Targowicy. Tak jak Ślązaków za zakamuflowaną opcję niemiecką.
Cóż….Zręczny redemptorysta ma do tego prawo. Jego wybór. Ale to jego stosunkom z Episkopatem naprawdę źle wróży
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (34)