Czemu więc powstaje w Poznaniu tak wiele nowych kościołów? Otóż właśnie dlatego, by w nowych, małych parafiach, kontakt z kapłanem był rzeczywiście indywidualny. By odpowiadał na zapotrzebowanie na bardziej osobistą radę, pomoc, indywidualne kierownictwo duchowe.
Dziś wpis naprawdę krótki, ale ważny. Jakiś czas temu poznańska Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł o budowie w naszym mieście nowych kościołów(http://poznan.gazeta.pl/poznan/56,36001,12306683,Wiernych_ubywa__a_kosciolow_przybywa.html). Sens publikacji był prosty – wiernych coraz mniej, a kościołów coraz więcej.
Teoretycznie tak to wygląda. Wygląda na jakąś manię wielkości. Moim zdaniem jednak – nic bardzie błędnego!!! Dlaczego?
Otóż dlatego, że uważam ten stan rzeczy za najbardziej właściwą, trafną i przemyślaną reakcję na rzeczywiście zmniejszającą się liczbę regularnie praktykujących wiernych. Wielokrotnie pisałem już o tym, że żyjemy dziś w czasach silnie spersonalizowanych. Że obecny rytm życia uczy i przyzwyczaja ludzi do korzystania z indywidualnie dostarczanych i sprofilowanych usług. I że do tej tendencji musi także – chcąc nie chcąc – dostosować się katolickie duszpasterstwo.
Czemu więc powstaje w Poznaniu tak wiele nowych kościołów? Otóż właśnie dlatego, by w nowych, małych parafiach, kontakt z kapłanem był rzeczywiście indywidualny. By odpowiadał na zapotrzebowanie na bardziej osobistą radę, pomoc, indywidualne kierownictwo duchowe. Tego nie sposób zrobić w żadnej większej grupie, a takimi właśnie są dzisiejsze poznańskie parafie.
I dlatego dobrze, że dziś wznosi się u nas tyle nowych kościołów. To – przy pozornej sprzeczności – prawdziwy znak czasów. Nowych czasów. Czasów, które poznański Kościół zdaje się znakomicie rozumieć.
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (55)