Blog
Plusy i Minusy Jana Filipa Libickiego
Jan Filip Libicki
Jan Filip Libicki historyk lat 47 Senator RP
26 obserwujących 1640 notek 2106976 odsłon
Jan Filip Libicki, 6 listopada 2018 r.

Co zrozumieli wyborcy między pierwszą, a drugą turą wyborów samorządowych?

499 9 0 A A A
fot. P. Beym
fot. P. Beym

Mit niezwyciężonego PiS-u po prostu runął. Zwolennicy anty PiSu – których jest większość, i którzy są bardzo różnorodni – zobaczyli że odsunięcie od władzy partii Jarosława Kaczyńskiego jest możliwe, tylko trzeba się mocno zmobilizować.

Dziś jedno, krótkie i małe, dopowiedzenie do wczorajszego, powyborczego wpisu. To 3 refleksje. Żeby dobrze z ilustrować pierwszą muszę cofnąć się nieco w przyszłość.

Cofnąć się do pamiętnych wyborów władz Platformy Obywatelskiej na Dolnym Śląsku, które odbyły się w Karpaczu, a w których Grzegorz Schetyna przegrał z Jackiem Protasiewiczem. Pamiętam wtedy taką scenę. Dochodzi do liczenia głosów. I okazuje się, że konkurentów dzieli tylko jeden głos. W związku z tym zapada decyzja żeby głosowanie powtórzyć. Jest ono powtarzane. Oglądałem je wtedy w telewizji i już wiedziałem, że to drugie głosowanie wygra Jacek Protasiewicz. I to z dużo większą przewagą niż jeden głos. Dlaczego?

Otóż Grzegorz Schetyna był urzędującym szefem Platformy. Dodajmy – wieloletnim szefem. Protasiewicz do szefostwa aspirował. I wielu obserwatorom, a także działaczom Platformy, wydawało się po prostu niemożliwe, aby skromny europoseł pokonał byłego wicepremiera, i osobę nr dwa w partii. To im się wydawało po prostu nieprawdopodobne.

I nagle to pierwsze głosowanie uzmysłowiło tym, którzy uważali Jacka Protasiewicza za kandydata bez szans, że on jednak w tym boju ma szansę. Ci którzy mu sprzyjali, ale nie wierzyli, że może wygrać, uzyskali pewność, że ta wygrana jest realna. No i w drugim głosowaniu Protasiewicz wygrał już bardziej zdecydowanie. Co to ma wspólnego z wczorajszą drugą turę wyborów samorządowych? Otóż moim zdaniem dużo.

Oto bowiem przez 3 lata, obóz – nazwijmy go tak umownie anty PiSu – był karmiony wylewającą się zewsząd propagandą, że partia Jarosława Kaczyńskiego ma trwale powyżej 40%. Że różnica między Kaczyńskim, a opozycją to jest różnica 20%. I nagle ten obóz anty PiS zobaczył w pierwszej turze wyborów samorządowych, że różnica między PiSem, a Koalicją Obywatelską nie wynosi, 20%, ale tylko 7%. I że cały obóz anty PiS łącznie ma tych procent ponad 60.

Zachęcony tym i ośmielony elektorat przeciwny PiSowi poszedł więc dwa tygodnie później do głosowania. No i spuścił PiSowi łomot. Spuścił łomot nie tylko w obecnych miastach wojewódzkich, nie tylko w byłych miastach wojewódzkich, ale po prostu także w miastach powiatowych. Mit niezwyciężonego PiS-u po prostu runął. Zwolennicy anty PiSu – których jest większość, i którzy są bardzo różnorodni – zobaczyli że odsunięcie od władzy partii Jarosława Kaczyńskiego jest możliwe, tylko trzeba się mocno zmobilizować. A ponieważ trudno Jarosławowi Kaczyńskiemu odmówić zdolności politycznej analizy, to myślę, że właśnie tego wystraszył się najbardziej. I że dzisiaj jeszcze nie wie co ma z tym kłopotem zrobić.

Kwestia druga. Zgadzam się z wczorajszym artykułem Ludwika Dorna w Gazecie Wyborczej. I PiS i opozycja wiedzą już, że bój rozegra się na wsi. Że kluczem do zwycięstwa za rok będą wyborcy PSLu. Jest ich może niedużo, ale to ich przeciągnięcie zadecyduje o wyniku przyszłorocznych wyborów.

Dlatego trzeba się spodziewać, że przez najbliższy rok PSL będzie atakowany jeszcze brutalniej. Bo będzie po prostu języczkiem u wagi. A ja – na ile będzie to oczywiście możliwe dla skromnego senatora – będę się starał PSL-u ze wszystkich sił bronić.

I kwestia trzecia. Wszyscy wiemy jakie PiS ma kadry. I to jest także sekret jego niedzielnych porażek. Bo powiedzmy sobie szczerze. W wyborach parlamentarnych i sejmikowych mało który kandydat i jego „zalety” są znane wyborcom osobiście. Inaczej jest w wyborach na wójta, burmistrza czy nawet prezydenta. Tu wyborcy znają często kandydatów osobiście. No więc pomyślmy sobie, że mieszkańcy Przemyśla, Mielca czy Płocka mieliby wybrać lokalnych PiSowców w typie Misiewicza, Kuchcińskiego czy Pawłowicz. Czy ludzie, którzy znają takich kandydatów – nawet na Podkarpaciu – byliby w stanie na nich zagłosować?

I jeszcze jedno. Trzeba mieć nadzieję, że świadomość o kluczowej roli wyborców PSL-u mają także przywódcy Koalicji Obywatelskiej.

Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl

Poznań 2.0 – najważniejsi w jednym miejscu – bo informacja nie musi być nudna

http://miastopoznaj.pl/

Wielkopolski Portal Osób Niepełnosprawnych – www.pion.pl

www.facebook.com/flibicki

.


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @COŚ WYMYŚLĘ Tak.... :-)
  • @Sowiniec coś Pan pisał o alfonsie i znikło? czyżby brak odwagi... :-) cóż środowisko...
  • @autor Bardzo dziękuję za życzenia i serdecznie pozdrawiam! Również sukcesów życzę... :-)

Tematy w dziale Polityka