34 obserwujących
1760 notek
2282k odsłony
911 odsłon

Po konferencji Episkopatu w sprawie pedofilii. Czy papież Franciszek jest totalitarystą?

fot. P. Beym
fot. P. Beym
Wykop Skomentuj9

Czy zasada Salus animarum est suprema lex Ecclesiae nie wskazuje, że na tej konferencji trzeba było starać się dać sygnał, że chce się właśnie pomóc duszom ofiar, pomóc im, aby na stałe nie odeszły od Kościoła, zamiast bronić korporacyjnego i często ziemskiego ducha instytucji? A tak się niestety stało. Zwyciężyła korporacyjna perspektywa zawodowa.

Mój znajomy, z którym dość mocno różnimy się poglądami - i który spiera się ze mną po moich wypowiedziach przeciw deklaracjom wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja - zachęcił mnie do tego, abym  przedstawił swoje stanowisko na temat konferencji prasowej przedstawicieli Episkopatu Polski, która dotyczyła pedofilii. Problem jest oczywiście bardzo szeroki i nie wiem czy wyczerpię wszystkie jego aspekty w jednym wpisie, ale jeśli nie -podzielę go na dwie części. A teraz do rzeczy.

Zacznę od pewnej anegdoty. Kilka dni temu byłem na rekolekcjach zamkniętych. Grono ludzi to inteligenci, świadomi katolicy, ludzie wykształceni. Ortodoksyjni, a nie chadzający po obrzeżach ortodoksji. W przerwach między poszczególnymi konferencjami rozmawialiśmy miedzy sobą o problemach polskiego Kościoła. Także o problemach z polskimi księżmi.

Byłem zaskoczony, bo w zasadzie ze wszystkich tych rozmów wynikały dwa – dość proste - wnioski. Pierwszy jest taki, że większość księży w Polsce jest jednak oderwana od społecznej rzeczywistości. Drugi wniosek jest taki, że przez ostatnie 30 lat chyba szybciej rósł stopień wykształcenia wiernych niż ich duszpasterzy. Oczywiście. Nie można uogólniać. Ale też nie można o tych opiniach nie mówić, jeśli mówią o tym świadomi, wykształceni i zaangażowani wierni.

Otóż kiedy czytałem o konferencji prasowej przedstawicieli Episkopatu dotyczącej raportu o pedofilii w polskim Kościele, a zakładam, że cytaty były wierne, to właśnie miałem takie wrażenie. Miałem wrażenie kompletnego oderwania od rzeczywistości tych przedstawicieli Episkopatu, którzy – może z wyjątkiem arcybiskupa Polaka – się tam wypowiadali.
Nie będę odnosił się do wszystkich cytatów. Skupię się tylko na dwóch. Przykład pierwszy. Arcybiskup Stanisław Gądecki powiedział między innymi tak:

"Do tej pory przyzwyczailiśmy się do tego hasła ukutego ideologicznie mianowicie: pedofilia w Kościele. To hasło dość zręcznie dobrane miało w sumie z jednej strony wskazać na problem, który istnieje, z drugiej zaś strony poderwać też autorytet Kościoła i doprowadzić do tego, żeby zaufanie wiernych w ogóle do instytucji Kościoła zostało zniszczone." (https://www.tvp.info/41743632/episkopat-publikuje-dane-na-temat-pedofilii-w-polskim-kosciele).

No to w sprawie niszczenie autorytetu Kościoła dwie uwagi. Uwaga pierwsza jest taka, że już ładnych kilkanaście lat temu skończyły się w Polsce, tak bym to nazwał, „autorytety instytucjonalne”. Burmistrz nie ma autorytetu tylko z tego powodu, że jest burmistrzem, lekarz nie ma autorytetu tylko z tego powodu, że jest lekarzem, adwokat nie ma autorytetu tylko z tego powodu, że jest adwokatem. Jeśli cieszą się oni autorytetem, to cieszą się nim dlatego, że swoją pracą i sposobem wykonywania swojego zawodu na ten autorytet zasłużyli. To dziś rozumie chyba każdy lekarz, a z całą pewnością rozumie to każdy samorządowy polityk. Wiem to, bo się z nimi spotykam i o tym rozmawiam. Rozmawiam też z księżmi w moim okręgu wyborczym. I tutaj też wielu rozumie, że autorytet będą mieli wtedy, kiedy sobie go wypracują, a nie będą go mieli tylko dlatego, że są księżmi. Jeśli – w przypadku ich „zawodu” będą przykładnymi chrześcijanami. Będą po prostu święci.

I tu uwaga istotna. W moim okręgu wyborczym rozumie to znacznie mniej księży niż samorządowców. Samorządowcy rozumieją to wszyscy, a księża tylko niektórzy. Jak widać do tej grupy, należy chyba także mój ordynariusz, Ksiądz Arcybiskup Gądecki. Otóż autorytet Kościoła w dzisiejszych czasach można zbudować choćby przez to, w jaki sposób wiarygodnie przedstawi się opinii publicznej ten problem. Problem pedofilii. Utyskiwanie zaś, że sama konieczność jego przedstawienia i rozmowa o tej sprawie sama w sobie jest już atakiem na Kościół. jest po prostu świadectwem życia w jakiejś równoległej rzeczywistości.

Oczywiście, zgadzam się, że są środowiska którym zależy na poderwanie autorytetu Kościoła. Tylko, że podrywać ten autorytet można wtedy, kiedy próbuje się oskarżać kogoś, kto może być niewinny. Takim przypadkiem jest choćby budzący wiele wątpliwości na świecie proces australijskiego kardynała George'a Pella. Tymczasem tutaj Episkopat sam przedstawił uznane za faktyczne i udowodnione przypadki pedofilii. A więc powiedzmy sobie jasno: to ci, którzy się takiej zbrodni dopuścili uderzają wprost w autorytet Kościoła, a nie ci, którzy o tym mówią. Bo wszyscy ci, którzy mówią o przypadkach udowodnionych, nawet jeśli mówią ze złą intencją, mają po prostu do tego pełne prawo. To jest właśnie to kompletne oderwanie od rzeczywistości, o którym rozmawialiśmy podczas naszych rekolekcji.

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo