36 obserwujących
1781 notek
2310k odsłon
424 odsłony

Papież Franciszek jest totalitarystą? Część II. Czyli jak powrócić do rzeczywistości?

fot. P. Beym
fot. P. Beym
Wykop Skomentuj4

Ja wiem, że uwarunkowane historycznie, że Kościół pomógł Polakom przetrwać dziejowe burze, ale gdy wczoraj wstaję rano i czytam o tym, że Krajowa Administracja Skarbowa posiada kapelanów, całkiem dobrymi pensjami, niektórymi nawet na poziomy parlamentarzysty, to budzi się we mnie odruch, że to po prostu sprawie zwyczajnie szkodzi. Żadnym oficjalnym stanowiskiem z pensja wiary w sercach pracowników urzędów skarbowych nie obudzimy.

Na początek jedna uwaga. To, że od kilku dni zajmuje się Kościołem, nie oznacza zjadłam wszystkie rozumy. Chciałbym, aby te moje refleksje zostały po prostu potraktowane jako spostrzeżenia zwykłego, zaangażowanego katolika. Katolika, który w swoich spostrzeżeniach i opinia też może się pomylić. Może uogólniać. Dzisiejszy tekst będzie krótszy.. A w zasadzie może nie. Krócej będę niż wczoraj pisał ja, ale długi będzie cytat z księdza Józefa Ratzingera, sprzed ponad 50 lat.

Zacznę znów od anegdoty. Od czasu do czasu wyjeżdżam do kamedułów, żeby przez kilka dni pożyć naprawdę zakonnym życiem. W czasie jednej z takich wizyt, rozmawiałem z przeorem wspólnoty. Jak to się stało, że ojciec tu trafił? - zapytałem go. Wie pan – odpowiedział. Chciałem tu trafić już po maturze, ale ówczesny przeor powiedział mi – idź do świata, skończyć jakąś szkołę, wybierz sobie zawód taki, który – jeśli kiedyś będziesz chciał z nami żyć – będzie może przydatny. Posłuchałem tej rady i skończyłem trzyletnie studia pielęgniarskie, bo uznałem, że pielęgniarz się w klasztorze przyda. Po trzech latach wróciłem jestem tu do dziś.

Jest to dla mnie bardzo pouczająca historia. Bo pokazuje, że ten ówczesny przełożony dzisiejszego przeora wiedział, że na życie zakonne przyjdzie czas, ale najpierw niech kandydat zdobędzie jakieś doświadczenie życiowe, niech pozna trochę świeckiego świata, niech zdobędzie jakąś wiedzę, i wtedy – dojrzalsze o to doświadczenie – zostanie pustelnikiem.

Oczywiście. Nie można uogólniać. Znam bardzo wielu księży, którzy poszli do seminarium duchownego zaraz po maturze i są dziś wspaniałymi duszpasterzami. Znam też takich biskupów, choćby arcybiskupa Grzegorza Rysia, który wstąpił do seminarium mając lat 18. Nie ukrywam jednak, że łatwiej łapię kontakt z tymi, którzy nim zostali kapłanami skończyli jakieś studia, poznali trochę światła. Mają po prostu, kapłańskiego ducha, ale nie sklerykalizowaną mentalność. Mają normalną mentalność świecką. Jeśli mam dzisiaj wskazać jakiś środek, w jaki sposób walczyć o to aby księża w Polsce i nie byli oderwani od rzeczywistości, to jest to moim zdaniem jeden z tych środków. Po prostu uważam, że dziewiętnastolatek może łatwiej i da się u formować duchowo, ale często też łatwiej przejmie bardzo wiele negatywnych, korporacyjnych odruchów klerykalnych.

Kwestia druga. Pytanie o życie duchowe kapłanów. Znam wielu świeckich, katolików którzy codziennie czytając pismo święte, odmawiają różaniec, są na mszy świętej, mają kierowników duchowych. Zapytałem kiedyś jednego zaangażowanego księdza czy macie w dekanacie kierownika duchowego? Czy jak macie jakiś duchowy problem, bo przecież też jesteście ludźmi, to macie dokąd pójść? Odpowiedź: proszę pana, kto by miał na to czas, ja uczę w szkole, a poza tym teraz walczymy z remontem na plebanii.

Ja wiem, że z obowiązku każdy z tych księży ma brewiarz, ale tu nie chodzi o obowiązek. Tu chodzi o własny rozwój duchowy. Jakim przykładem modlitwy jestem dla tych, których mam do Pana Boga pociągać? Jakie książki czytam, które mógłbym zaoferować moim parafianom? Czy potrafię jedynie pomstować na to że młode pary żyją bez ślubu, czy też potrafię bez agresji, spokojnie i życzliwie wyłożyć doktrynę Kościoła w tej sprawie, bo ją znam i stale z nią obcuje, a nie nauczyłem się na pamięć formułki 30 lat temu w seminarium i dziś po prostu powtarzam że to niedobrze? To jest moim zdaniem drugi środek zaradczy.

I kwestia trzecia. To nieszczęsne zrośnięcie z Kościoła z państwem. Ja wiem, że uwarunkowane historycznie, że Kościół pomógł Polakom przetrwać dziejowe burze, ale gdy wczoraj wstaję rano i czytam o tym, że Krajowa Administracja Skarbowa posiada kapelanów, całkiem dobrymi pensjami, niektórymi nawet na poziomy parlamentarzysty, to budzi się we mnie odruch, że to po prostu sprawie zwyczajnie szkodzi. Żadnym oficjalnym stanowiskiem z pensja wiary w sercach pracowników urzędów skarbowych nie obudzimy.

Znam różnych kapelanów Na przykład mundurowych, I oczywiście nie sposób ani im ani ich wiernym zajrzeć w serce, ale czasem mam wrażenie, że to te służby mundurowe zmieniają styl życia kapłanów a nie na odwrót. Jeśli ktoś w Administracji Skarbowej chce mieć opiekę duszpasterską to niech po prostu poprosił oto najbliższego proboszcza albo znajdzie wykształconego księdza, a najlepiej jakby to był ktoś, kto dziś jest kapłanem, a kiedyś w tej administracji pracował, to po prostu, w ramach posługi, się nimi duchowo zajmie. Tylko czy od razu muszą być etaty i pensje, które w odbiorze społecznym robią więcej szkody niż pożytku?

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo