23 obserwujących
358 notek
543k odsłony
  1135   3

Michnik walczy o medialne życie(?), a może już wraca do źródeł, czyli do nicości?

32 lata niepodzielnych rządów Adama Michnika w Gazecie Wyborczej jest zagrożone. Tak, tak, ten nieusuwalny, niewybieralny, bo kto go wybierał(?), nadredaktor najważniejszej gazety III RP, (nie)godnej następczyni Trybuny Ludu, pomimo jego zasług dla kraju, partii (PO) i ojczyzny, choć co do tego, to pewności, z różnych powodów nie mam, może stracić swoje stanowisko. Zarządzający Agorą, właściciele Wyborczej i internetowej Gazeta.pl planują, w ramach konsolidacji interesów, a to zawsze oznacza oszczędności, połączyć obie redakcje. Naczelnemu GW i jego zastępcom wcale się to nie podoba, szeroko rozumianemu zespołowi GW również, wszak to głównie ten zespół będzie narażony na zwolnienia, a „naczalstwu”, co najwyżej obniżą zarobki. Redakcja GW, już w całości, ma jeszcze jeden niebagatelny powód do protestu, oto GW, matka całego biznesowego interesu Agory, ma paść ofiarą tych, którzy na jej sukcesie się wzbogacili? No, ale, jak się ma takiego zarządcę, jakim był Michnik, to można sobie pluć w brodę, że będąc kurą znoszącą złote jaja, można przez te jaja zostać zjedzonym. Wprawdzie Michnik od dłuższego czasu sam odsunął się od twardego zarządzania GW, decydowały o tym jego kłopoty zdrowotne, ale dalej wszystko kontrolował i nic wbrew jego woli w Gazecie się nie działo. Teraz wszystko w GW może się zmienić, bo mogą zmienić redaktora naczelnego, co w tej gazecie wydawało się nieprawdopodobne.

Trochę historii GW: Agora, jako wydawnictwo i sp. z o.o., oficjalnie powstała wcześniej, niż GW, przejmując schedę po TL, w postaci licznych nieruchomości, w tym drukarni, przede wszystkim po to, by było jak wydawać Wyborczą. Dopiero później z „sukcesu” Wyborczej zaczęły pączkować inne biznesy, które Agorę wyforsowały na potężne konsorcjum medialne. Agora SA, jako holding, powstała 1992r, a Agora, jako wydawnictwo już w 1989r, by wydać 1 numer Gazety Wyborczej 8 maja 1989r. Tak naprawdę, to Wyborcza zbudowała potęgę Agory, a nie na odwrót, tym bardziej ostatnio proponowane zmiany mogą decydentów Wyborczej zaboleć. No i niech bolą, za pychę i butę, którą kierownictwo GW okazywało przez całe lata, swoim czytelnikom, a także szeregowym dziennikarzom i pracownikom redakcji. GW, w rozumieniu jej decydentów, także czołowych dziennikarzy, niby była obiektywna i niezastąpiona w walce o „demokrację”, „prawa człowieka”, „wolne sądy”, „wysoką kulturę”, itd., ale wszystko to było podszyte opiniami jednostronnych „ekspertów” i „wiedzeniem lepiej”, niż przeciwna strona, nie tylko ta związana z ekipą rządzącą. Decydenci Wyborczej tak zaangażowali się w walkę o swoje racje, że nie zauważali, jak przez lata spadał nakład Gazety, co musiało odbijać się na jej wynikach finansowych i jak na tym cierpiał jej zespół redakcyjny. To szeregowi dziennikarze i zwykli pracownicy byli zwalniani z pracy, albo, w tym lepszym przypadku, obniżano im wynagrodzenia. Sam Michnik był ponad to, on miał ludzi od tego, by za niego załatwiali przykre sprawy, a on sam był „nie do ruszenia”, choć przecież to głównie on za GW odpowiadał. Doszło nawet do tego, że, kiedy GW znalazła się w finansowym kryzysie i poważnie groziło jej wykupienie przez jakiś podmiot zewnętrzny, a zagrożenie tu było, w plotkach, ze strony państwa reprezentowanego przez PiS, ściągnięto na pomoc amerykańskiego finansistę, Sorosa, który nabył udziały Agory SA i sypnął kasą dla GW, ale, jak się okazuje nie na długo to wystarczyło. Na początku tego roku sytuacja GW stała się na tyle nagląca, że Adam Michnik opublikował w szwedzkiej prasie apel o wsparcie GW w walce o polską demokrację, bo inaczej „trzeba będzie wrócić do źródeł”. Ostatnie wydarzenia w Agorze pokazują, że, albo z tamtej strony ta pomoc nie nadeszła, Soros o GW zapomniał, a kapitaliści z Agory upomnieli się o swoje, postanowili połączyć portale Gazeta.pl, Wyborcza.pl z Gazetą Wyborczą, a wszystkim ma zarządzać kierownictwo Gazeta.pl. Tego już Michnikowi było za wiele, stanął ze swoimi zastępcami na czele buntu wobec Agory twierdząc, że jej decyzje, "To samobójcze uderzenie w etos Wyborczej".

Michnik teraz się nie przyzna, że popełnił dużo wcześniej kolosalny błąd, tych innych mu nie wypominając, kiedy wypuścił z rąk zarządzanie internetowym wydaniem Gazeta.pl, które powstało, znowu historia się powtarza, po to, by Wyborcza miała swoją internetową wersję. Z czasem z Gazeta.pl wypączkowała z siebie Wyborcza.pl, by odróżnić jedno od drugiego. Gazeta.pl, ze swoim własnym kierownictwem, była czymś więcej, niż tylko internetową wersją Wyborczej, a Wyborcza.pl, była po prostu internetową wersją papierowej Gazety, w której głównym decydentem był dalej Michnik. Sprawa się jednak „rypła”, stało się, jak się stało, a wpływy Michnika z Agorze nagle okazały się niezbyt wielkie, co jeszcze jakiś czas temu było nie do pomyślenia. Najwidoczniej stosunkowo młodzi decydenci Agory znajdują dużo łatwiej zrozumienie w kierownictwie portalu Gazeta.pl, niż z grupą Michnika i teraz to Michnik będzie musiał się młodym podporządkować. Na razie naczelny GW się stawia, twierdząc, z grupą swoich zastępców, że ostatnie "Działania zostały podjęte bez konsultacji z nami i bez wyjaśnienia motywacji. Oceniamy to jako groźne naruszenie niezależności Gazety Wyborczej" i dalej, że decyzję władz Agory uznają za "samobójcze uderzenie w etos Wyborczej, osłabianie najsilniejszej w polskich mediach marki, która w oczywisty sposób jest dla Agory najcenniejszym dobrem"…. "To potrójny błąd: etyczny, polityczny i biznesowy" Michnik z kolegami wzywa zarząd Agory do "zaniechania szkodliwych, dewastujących decyzji" i grozi, że przeciwstawią się im "w każdy dostępny i legalny sposób".

Buntuje się przeciwko decyzjom zarządu Agory kierownictwo GW, ale też, jednak osobno, protestują i szeregowi dziennikarze Gazety pisząc do zarządu: "Zamiar faktycznej wymiany kierownictwa redakcji przez zarząd Agory odbieramy jako wotum nieufności, brak zrozumienia dla naszej pracy. To paradoks, że władze spółki powstałej dzięki przemianom okrągłostołowym mogą się przyczynić do likwidacji, albo znaczącego osłabienia pierwszego wolnego medium". Plan wpisania "GW" w redakcję portalu Gazeta.pl odbierają jako "absurd" i apelują o "zaniechanie szkodliwych planów”. O GW martwią się też takie „tuzy” polskiego dziennikarstwa, jak Jacek Żakowski, czy Dominika Wielowiejska, ale pewnie sami nie zdają sobie trudu przeanalizowania własnych zachowań, jako dziennikarzy pisujących w Gazecie, czy i oni sami nie przyczynili się do teraźniejszych kłopotów, jakie GW przeżywa.

Na razie w tej Gazetowej aferze trwa chwilowe zwieszenie broni. Agora zobowiązała się, że do końca roku nie będzie w firmie zwolnień grupowych, ale też, że w tym czasie musi być jednak wpracowany model cyfryzacji całego pionu informacyjnego Agory, który połączy redakcje Gazeta.pl z Gazetą Wyborczą, a tym łączeniem zajmie się jeden wyznaczony koordynator i można się domyślać, że nie będzie to Adam Michnik. No cóż, chciałoby się powiedzieć, „nosił wilk razy kilka …”, albo „miałeś … ….”, albo, po ludzku, czy Michnik będzie miał okazję z wrócić do źródeł i zacząć wszystko od nowa? I kto by pomyślał, że zmusi go do tego nie PiS, nie jakiś tam Obajtek, który miał ponoć wykupić GW, ale Agora, która wyrosła na jego(?) Gazecie Wyborczej


Lubię to! Skomentuj65 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura