Aż przyjemnie się czyta takie głosy zdrowego rozsądku połączonego z szacunkiem dla drugiego człowieka:
No brawo, nareszcie! Kościół zaczyna coś rozumieć. :))) Motorem zmian powinna być chęć zapełnienia wakatów na parafiach, co stanowi dla naszej „uroczej” megakorporacji wyzwanie z uwagi na kryzys powołań. Wykluczanie ze swoich szeregów kobiet, homoseksualistów, ale przede wszystkim żonatych mężczyzn to strzał we własną stopę. Ja wiem, że oni planują ściągać potem księży z Afryki, ale to przecież cholerne wyzwanie kulturowe.
Celibat jest – moim zdaniem – nieludzki. Owszem, zdarzają się księża, którzy poświęcają całe swoje życie na działalność duszpasterską, a czasami i prospołeczną, i oni jakoś sobie radzą z brakiem rodziny. Ale dla wielu duchownych samotność, jakiej doświadczają po powrocie w domowe pielesze, okazuje się nie do zniesienia. Radzą z nią sobie na różne sposoby, między innymi poprzez zaangażowanie w potajemne związki z kobietami. To bardzo smutne, że para dorosłych ludzi musi się ukrywać przed światem ze swoim związkiem. Tak jak cholernie jest mi żal homoseksualistów, że nie mogą swobodnie mówić o swojej orientacji bez narażania się na drwiny, odrzucenie czy dyskryminację, tak też żal mi poczciwych kleszuniów, którzy męczą się ze swoim „grzechem”, wciągając w dodatku drugą stronę w absurdalne podchody.
Pora na zmiany, panie papieżu! Miałeś pan odwagę opublikować „Fiducia supplicans”, gdzie zalecasz błogosławienie konkubinatów i homosi, to miej również odwagę wyzwolić swoich podwładnych z kleszczy okrutnego obyczaju. Przyświecałyby temu rozum i miłosierdzie.



Komentarze
Pokaż komentarze (49)