Kodeks Boziewicza wg skrótu z Wikipedii:
Mój komentarz: Czy w dobie powszechnego ujadania w Internecie, opluwania się i traktowania nawzajem jak bydło, istnieje jeszcze jakakolwiek potrzeba obrony swojego „honoru”? Co prawda można pozwać za oszczerstwo, jest to jednak sytuacja wyjątkowa. Chamstwo, agresja i obrażanie inaczej myślących są na porządku dziennym, coraz bardziej się zatem na nie uodparniamy, traktując to jako element codziennej bytności w wirtualu.
Inna sprawa – kto posiada tzw. zdolność honorową? Poczytajmy:
3. tchórz w pojedynku lub na polu bitwy;
6. nieżądający satysfakcji za ciężką zniewagę, wyrządzoną przez człowieka honorowego;
7. przekraczający zasady honorowe w czasie pojedynku lub pertraktacji honorowych;
9. przyjmujący utrzymanie od kobiet niebędących jego najbliższymi krewnymi;
10. kompromitujący cześć kobiet niedyskrecją;
11. notorycznie łamiący słowo honoru;
12. zeznający fałsz przed sądem honorowym;
13. gospodarz łamiący prawa gościnności przez obrażanie gości we własnym mieszkaniu;
14. ten, kto nie broni czci kobiet pod jego opieką pozostających;
18. ten, kto nie płaci w terminie honorowych długów;
19. fałszywy gracz w hazardzie;
21. paszkwilant i członek redakcji pisma paszkwilowego;
24. przywłaszczający sobie nieprawnie tytuły, godności lub odznaczenia;
25. obcujący ustawicznie z ludźmi notorycznie niehonorowymi;
26. podstępnie napadający (z tyłu, z ukrycia itp.);
27. sekundant, który naraził na szwank honor swego klienta;
Wygląda na to, że według pana Boziewicza mnóstwo obywateli jest pozbawionych „honoru”. Jednak kto dzisiaj odmówiłby podania ręki gejowi, pracownikowi lombardu, plotkarzowi czy komuś, kto wyzwiska traktuje jak szczekanie psa? Oczywiście większość wymienionych zachowań nadal jest uważana za zwykłą podłość. Tylko co z tego? To już nie jest to samo podejście, co sto lat temu. Honor to część obyczajów regulujących współżycie w społeczeństwie, a te obyczaje są już zupełnie inne. Dzisiaj można mówić o braku uczciwości, kindersztuby, uczuć wyższych, kręgosłupa moralnego. A że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, tedy owe zarzuty kierujemy najczęściej wobec osób, które nam się czymś naraziły. To dlatego dla jednych „kibol” jest zwykłym chuliganem, a dla drugich – wojowniczym patriotą. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (25)